sobota, 25 sierpnia 2007

Wędkowanie z plaży

Większość wędkarzy łowiących z plaży to tubylcy. Z rzadka spotyka się wśród nich przybyszów z miejscowości oddalonych od morza bardziej niż na kilkanaście kilometrów. Są też jednak pasjonaci takiego wędkowania, którzy, aby dostać się nad morze, pokonują po kilkaset kilometrów.

Kto bowiem raz zasmakował tej przyjemności, już z niej nie zrezygnuje. Będzie się wsłuchiwał w prognozę pogody, a kiedy usłyszy, że jest pomyślna, spakuje manatki i hajda na plażowe wędkowanie. Pod warunkiem oczywiście, że akurat będzie miał trochę wolnego czasu.
Gdzie łowić? Duże wzięcie mają portowe falochrony. Są popularne, ale najlepsze robią się dopiero wtedy, kiedy pod brzeg podchodzą ławice śledzi. Wtedy są oblegane. Śledzie łowi się na zestaw nazywany choinką. Składa się on z siedmiu małych haczyków udekorowanych jakimiś błyszczącymi pasemkami. Na końcu jest ołowiany ciężarek. Jego wagę dobiera się stosownie do możliwości wyrzutowych kija. Gdy zestaw opadnie na dno, zaczyna się go bardzo powoli ściągać. Kiedy choinka trafi na ławicę śledzi, trzeba nią trochę poszarpywać i powoli podciągać. Za jednym razem wyciąga się kilka śledzi.
Z główek portowych falochronów można też łowić inne ryby, ale tylko o przedświcie. Później, kiedy już robi się jasno, ryby odchodzą w morze poza zasięg rzutu.
Żadna jednak główka nie zastąpi plaży. Na początku zawsze jest trochę obawy, no bo przecież nie znamy łowiska. To prawda, trzeba trochę połowić w morzu, żeby wiedzieć, gdzie warto zarzucić. Najlepszym wskaźnikiem są rewy, nazywane też rewkami, czyli wały piasku ułożone na dnie równolegle albo ukośnie do brzegu i niezbyt od niego odległe. Najłatwiej je wypatrzyć, gdy morze jest spokojne, bo wówczas ciemne i jasne partie dna są dobrze widoczne. Wprawione oko wyśledzi rewki także wtedy, gdy morze jest wzburzone. Nad nimi bowiem łamie się fala. Każdy biały grzbiet oznacza płyciznę. Właśnie tam trzeba rzucać i nie martwić się, gdy nie będzie brań. Są rewki, są ryby, co najwyżej mogą nie brać. W morzu to też się zdarza, choć nie tak często jak w rzekach i jeziorach.

źródło: http://www.wedkarz.pl

Brak komentarzy: