środa, 23 kwietnia 2008

Wędkowanie na wyspie Bornholm

Wędkarstwo wiąże się w tym, co wszyscy lubią - spokojem, przyrodą oraz dobrym jedzeniem.

Bornholm oferuje to wszystko. W wędzarniach serwuje się wędzone śledzie zwane "Sol over Gudhjem" - "Słońce nad Gudhjem".

My polecamy wspaniałą wędkarską przygodę w pięknym otoczeniu. Łowienie dorszy, trollingowe "polowania" na łososia, troci na spinning z morskiej plaży, to wszystko można przeżyc na tej wyspie.

Położenie Bornholmu na środku Bałtyku i panujące w nim warunki biologiczne powodują, że tutaj można uprawiać wszelkie formy wędkarstwa prawie cały rok. Głębokie akweny w pobliżu Bornholmu i prądy morskie sprzyjają obecności dorszy, łososi i troci. Wielką atrakcją Bornholmu w kwietniu i w maju są trollingowe połowy łososi. Główne osrodki trollingowe są zlokalizowane na wschodnim wybrzeżu w Listed, Melsted i na połnocy w Allinge. Można w nich skorzystać z pomocy przewodnika i wypożyczyć łódź z profesjonalnym wyposażeniem. Cena wynajmu łodzi 4-osobowej na 4 godziny wynosina 1250 - 1650 kr.

Można się też wybrać na rejs kutrem przystosowanym do łowienia dorszy na wędkę.

Wybrzeże Bornholmu liczy 140 kilometrów, bez względu na kierunek wiatru zawsze znajdzie się tu idealne miejsce na połów troci. Najlepsze miejsca do wedkowania z brzegu są na skalistym wybrzeżu północno - wschodniego Bornholmu.

Dzięki długoletnim zabiegom nad przywróceniem równowagi bornholmskich strumieni, znowu spotykamy w nich mnóstwo ryb. Bornholmskie strumienie mogą zapewnić trofeum w postaci pstrąga morskiego.

Na Bornholmie są również bogate w ryby jeziora.

Wędkowanie za opłatą w jeziorach prywatnych:

  • Dammemose (szczupak i raki)
  • Hammerso (szczupak, okoń, płoć, lin)
  • Krashave mose (szczupak, lin, węgorz)
  • Knarremose (szczupak, pstrąg tęczowy)
  • Stenbrudssoen (sandacz, pstrąg tęczowy i in.)
  • Rubinsoen (szczupak i in.)
  • Safirsoen (płoć i lin)
  • Smaragdsoen (pstrąg morski, szczupak i okoń)

Wędkowanie bezpłatne:

  • Asedam (szczupak)
  • Snorrebakkesoen (szczupak i okoń)
  • Sdr. Borgedal, Ro Plantage (pstrąg strumieniowy i in.)

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Wiosenne wędkowanie

Ci którzy mieszkają nad rzekami, szczególnie większymi, powinni pamiętać o kilku sprawach. Ryby otóż, w znacznej większości, mają zwyczaj podczas wiosennych wezbrań penetrować w poszukiwaniu żeru okolice brzegów. Na dobrą sprawę można je łowić w miejscach, w którym latem rozstawiać będzie się swoje stołeczki. Kuszące też są wszelkiego rodzaju rzeczne łachy, które łączą się z głównym nurtem wyłącznie podczas wezbrań.

Należy też pamiętać, że większość ryb stara się przebywać, jeśli już nie w samym nurcie, to przynajmniej w jego pobliżu.

Na spowolnieniach załamujących się np. na zatopionych głazowiskach warto szukać płoci - właśnie w kwietniu zbliżają się do brzegu potężne, przedtarłowe zgromadzenia tych ryb. Także jazie oraz krąpie zwykły poruszać się w sporych gromadkach.

W pewnym oddaleniu od brzegu, na nieco głębszej wodzie, można znaleźć wcale niebrzydkie leszcze - należy przy tym pamiętać, że termin "oddalenie" oznacza na wiosnę zupełnie coś innego niż latem. Wędkarze znad Odry, Bugu, Wisły mawiają, że wiosenne rzeka jest wąska jak pstrągowy strumyk.

Metody jakie można polecić młodym przyjaciołom po kiju niekoniecznie muszą być specjalnie wyszukane. Płocie, jazie, krąpie, a także leszcze można łowić zarówno na przepływankę, jak i na bardziej skażoną lenistwem przystawkę. Wystarczy do tego czterometrowe wędzisko, kołowrotek z "osiemnastką" na szpuli, rzeczny spławik przepływankowy o wyporności ok. 5 g, oliwka lub kropelka z ołowiu i kilka przyponów z "szesnastki". Jako przynęta doskonale sprawdza się czerwony robak przekłuty wyłącznie przez kokonik. Haki niezbyt duże, nr 10 - 8.

Przepływankę warto zastosować w głębokich na ok. 2 m rynnach o żwirowym lub kamienistym wysłaniu dna, w ostateczności na twardym piachu. Nawet jeśli nie jest się posiadaczem wędziska typu bolońskiego, warto łowić w zgodzie z regułami sztuki włoskiej. Trzeba jednakże pamiętać, że "narodowa" nazwa jest bardzo umowna - więcej się łowi na tzw. bolonkę we Francji czy nawet w Polsce.

Zestaw zarzucamy skosem w górę rzeki, zwijamy luzy żyłki. Szczytówka "patrzy" na spławik, wędzisko leży w dłoni równolegle do powierzchni wody. W miarę spływania, unosi się kij w górę, dbając o to, by żyłka była przez cały czas napięta, ale żeby nie zaburzała pracy zestawu (spławik nie powinien drgać, podskakiwać, smużyć). Kiedy zestaw znadzie się naprzeciwko wędkarza, kij powinien stanąć na godzinie pierwszej, drugiej - czyli być mocno podniesionym, ale nie do pionu. Zawsze powinno zostać co najmniej pół metra na płynne zacięcie. Podcinanie za plecy jest niestety częstym błędem popełnianym przez spławikowców. Nie dotyczy to bynajmniej wyłącznie młodzieży, często w tak histeryczny sposób zacinają dorośli wędkarze z dużym doświadczeniem. Narażają tym samym wędzisko na złamanie, najczęściej drugiego segmentu.

Kiedy zestaw spływa w dół rzeki, wystarczy opuszczać szczytówkę do poziomu, by uzyskać kilka metrów nie zakłóconego spływu. Potem z wyczuciem trzeba na sekundę, dwie przytrzymać zestaw, pozwolić mu spłynąć lekkim łukiem i bardzo lekko, spokojnie wykonać zacięcie. Bardzo często ryby rzucają się na przynętę w momencie, w którym zatrzyma się ona i wzniesie ku górze.

Po opanowaniu nie zaburzonego spływu zestawu, można zacząć ćwiczyć prowadzenie go z kilkakrotnym lekkim przytrzymaniem. Tak robią wyczynowcy - podskakiwanie przynęty potrafi sprowokować do brania nawet niemrawo żerujące jazie i leszcze.

Trzeba reagować podcięciem na każde nienaturalne zachowanie się spławika - zatrzymanie się, przytopienie, uniesienie czy serię szybko następujących po sobie drgnięć. Nie ma potrzeby wykonywania zbyt szerokich zacięć, przecież żyłka jest przez cały czas napięta. Dzięki spokojnym zacięciom z nadgarstka, można pozwolić na dalszy spływ zestawu, jećli ryba się nie zapnie na haku.

Spokojniejszą, bardziej "stacjonarną" techniką połowu jest przystawka, czyli zastosowanie zestawu przegruntowanego, gdy odległość między spławikiem a ciężarkiem jest większa od głębokości łowiska. W zależności od potrzeby - od 1/3 do dwukrotnej nawet.

Ciężarek przytrzymuje przynętę na dnie, zaś każdy kontakt ryby z przynętą sygnalizowany jest przez bombkokształtny spławik. Należy przy tym pamiętać, by żyłka między szczytówką a bombeczką zwisała nieco, nie na tyle jednak, by tworzyła zbyt szerokie łuki.

Wędzisko można odłożyć na podpórki. Brania przystawkowe są z reguły wyraźne i dość długotrwałe, każdy wędkarz z jakim takiem refleksem zdąży się pochylić, chwycić dolnik i zaciąć rybę.

Przystawka jest doskonała do stosowania na łowiskach spowolnionych, na przykład za powalonymi drzewami i krzakami, za naturalnymi i usypanymi przez człowieka cypelkami (ujażdżkami). Trzeba jednak łowić jak najbliżej szybszego nurtu - ryby w kwietniu zwykły poruszać się wzdłuż jego skraju.

Zestaw podaje się więc na sam skraj nurtu, pozwala ciężarkowi opaść i nieco spłynąć. Następnie wybiera się luz żyłki - przegruntowanie pozwala ulokować spławik na spokojnej wodzie, np. za osłoną krzaczka, w prądzie wstecznym czy po prostu w zastoisku.

W kwietniu nęcimy bardzo oszczędnie. Kule zanętowe zawierają dużo żwiru i gliny, sporo substancji pobudzających lecz nie odżywczych, np. pszennych otrąb. Warto - przynajmniej w dwóch pierwszych dekadach miesiąca wzbogacić mieszankę odrobiną suszonej krwi bądź akwarystycznej suchej dafni.

wtorek, 11 grudnia 2007

Leszcze w ciepłym grudniu

Gdy w sierpniu pierwszy raz usłyszałem prognozę pogody na grudzień, własnym uszom nie wierzyłem. Miał być wyjątkowo ciepły i bezśnieżny. Brzmiało to dla mnie niewiarygodnie, więc uznałem to za czczą gadaninę. Ale ta prognoza się sprawdziła. Mamy więc taki grudzień, że częściej łowię leszcze, niż mętnookie sandacze. I wiecie, co? Chyba mi się to podoba. Mogłoby tak być, że dwie zimy są bardzo ciepłe, a trzecia z rzędu mroźniejsza, aby nacieszyć się łowieniem w lodowej dziurze.

Feeder wiedzie prym
W rzece leszcze łowi się zupełnie inaczej niż w jeziorze. Tu nurt targa przynętą i wędką, roznosi źle przygotowaną i podaną zanętę, leszcze wędrują pomiędzy odległymi żerowiskami a ostoją, no i dostęp do dobrego łowiska w wielu przypadkach jest utrudniony bądź niemożliwy. Dlatego wędka z podajnikiem święci triumfy. Pomaga sprowadzić, jak po sznurku, rybę do haczyka ukrytego w przynęcie. Dzisiejsze wędziska są cudowne – pięknie pracuje blank, szczytówka nie zlekceważy delikatnego smakowania przynęty przez ostrożną rybę, a przy tym wszystkim zestaw może ważyć nawet 120 gramów. Kocham spławik, ale to feederem wyjąłem najwięcej ryb z rzek. Ponadto wiele feederów znakomicie spisuje się przy łowieniu drapieżników na martwą rybkę. Jeśli dotychczas nie zasmakowaliście łowienia drgającą szczytówką koniecznie spróbujcie, a nie pożałujecie.

Stanowisko wędkarza
Można przycupnąć choćby pod skarpą, ale takie wędkowanie nie ma sensu. Wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb – to hobby połączone ze sportem i przyjemnością. Dlatego stanowisko musi być wygodne i bezpieczne, podbieranie ryby musi być dla niej i dla wędkarza bezpieczne, musimy mieć miejsce do przygotowania wędek i zanęty. Wielu z was zlekceważy te słowa, ale będąc na łowisku, przyjrzyjcie się wędkarzom – wielu z nich siedzi byle jak i byle gdzie, a przez to stają się nerwowi i czynności wędkarskie wykonują niedbale. W efekcie mało łowią i tracą przyjemność z pobytu nad wodą. Jest oczywiste, że stanowisko musi umożliwiać wędkarzowi łowienie ryb. A więc musi być założone tam, gdzie są lub mogą być ryby.

Stanowisko leszczy

Trzymają się spokojniejszej wody, najczęściej głębokiej. Gdy latem łowiłem je na metrowej wodzie, teraz szukam łowiska o głębokości przynajmniej 240 cm. Często zatrzymują się i żerują w międzytamiach, przy bardzo spokojnym brzegu, w rozległych zatokach, w głębokich starorzeczach oraz chętnie wpływają w ciepłe strumienie wody odprowadzanej przezOchotka do zanęty nie musi być najlepszej jakości. Z powodzeniem można stosować przecenioną, ale nie może zawierać zepsutych larw. elektrociepłownie, oczyszczalnie czy kombinaty przemysłowe oraz wypływają z jeziora przepływowego żerując w dopływie. Jeżeli systematycznie będziemy nęcić wybrane łowisko ze spokojną wodą, leszcze tam wpłyną w przeciągu 2-3 dni. Są one ruchliwe, dlatego nęcenie dobrą leszczową zanętą odgrywa ważną rolę – jej smaki i zapachy płyną wiele setek metrów w dół rzeki informując ryby o suto zastawionym stole. A gdy ryby dopłyną do tegoż stołu, właśnie te grubsze dodatki do zanęty zatrzymują je na dłużej.

Jest zima, ale nęcę obficie

Zawsze przygotowuję zanętę w ilości „ciut więcej” kierując się zasadą: Lepiej żeby zostało, niż zabrakło. Leszcze to żarłoki pływające w stadzie, a gdy trafią na dobre jedzono – wyżrą wszystko. To prawda, że w okropnie zimnej wodzie nęci się małą ilością karmy. Teraz jednak woda nie jest zmrożona śniegiem i lodem, więc leszcze mają niemały apetyt. Do firmowej zanęty dodaję kolorową pinkę, kukurydzę z puszki, płatki górskie a jeśli uda mi się kupić jokersa po niskiej okazyjnej cenie, dodaję go do zanęty. Przed zarzuceniem zestawu nęcę kulami. Dlatego do zanęty dodaję albo klej i żwir, albo glinę wiążąco-dociążającą. Na tylnej stronie opakowania mieszanki firmowej zawsze znajdziecie instrukcję, w jakich proporcjach mieszać te składniki. Przestrzegajcie instrukcji, bo proporcje składników decydują o skuteczności zanęty. Lepię kule wielkości pomarańczy lub mniejszych wałków – jeżeli podaję zanętę za pomocą procy. Do łowiska wrzucam 1/3 ilości przygotowanej zanęty, resztę zużywam napełniając koszyki i donęcając kulami, gdy stwierdzę obecność leszczy.
Są dni, że leszcze chętniej łapią haczyk z dużą ilością mięska, ale bywają i takie, że biorą tylko na jedną malutką pinkę.
Nowe przypony
To jest regułą, że przed wędkowaniem wiąże się nowe przypony. Ale proponuję Wam nabyć przyponówkę, która nie traci swoich właściwości w zimnej wodzie. Właśnie z niej przygotujcie przypony w różnych długościach począwszy od 15 cm, poprzez 20, 30, 45 i 60 cm. Wielkość haczyka powinna znaleźć się w przedziale wielkości 16 - 10. Załóżcie te, które lubicie. Koszyki powinny być bez dna, bo inaczej kukurydza a nawet płatki pozostaną w nim, a przecież powinny być wypłukane i pracować na Wasz sukces.
Grudniowe wędkowanie niczym nie przypomina letnich leszczowych łowów, dlatego wszystkie potrzebne komponenty przygotujcie w domu, a na łowisko zabierzcie dodatkowo wiele optymizmu. W wędkarstwie optymizm i staranne przygotowanie się zawsze przekłada się na siatkę pełną ryb. Czego Wam życzę w ostatnich dniach tego roku.

tekst i zdjęcia WP

niedziela, 2 grudnia 2007

Metoda odległościowa

Historia.
Metodę odległościową wymyślili angielscy wędkarze i większość nazw sprzętu pochodzi właśnie od nich.Chcę opisać typową odległościówkę bez dodatkowych ulepszeń i modyfikacji.

Sprzęt
Wędka
Wędzisko- do tej metody używa się wędki o długości od 3,90- 4,50m. Najbardziej popularna jest długość 4,20m a cw od5g- 20g. Wędzisko to zbudowane jest z włókien węglowych trzy składowe, posiadające najmniej od 15-17 przelotek. Dolnik wędziska jest wydłużony / wygodnie się trzyma / pokryty korkiem lub pianką. Ze względu na to, że będziemy używali cieńkich żyłek, przelotki osadzone są na wysokich stopkach, ażeby żyłka nie kleiła się do blanku. Ciężar takiego wędziska dobrej marki od 200g góra do 300. Im mniej żywicy w wędce a więcej węgla tym lżejsze. Przy zakupie wędki typu Match po rozłożeniu jej, musi ona byc prosta, bez żadnych ugięć. Przy próbie wymachu nie może ona mieć nadmiernych wibracji, " chodzić na boki " , szczytówka po paru drgnięciach ma pozostać nieruchoma. Jeżeli kij zachowuje się inaczej, lepiej go zostawić i poszukać inny - niekoniecznie tej samej marki. Przelotki w tym wędzisku są bardzo małe / średnica / zbierająca - ta przy kołowrotku 10mm szczytowa 3mm.
Kołowrotek
Kołowrotek: na wysokiej stopce o szpuli stałej i płaskiej szpuli Long cast typu 3000- 4000 z przełożeniem 5:1, 6:1 celem szybkiego zwijania żyłki. Jeden obrót korbką to 80-90 cm żyłki.
Żyłka
Żyłka obowiązkowo TONĄCA w przedziale 0,14-0,16 mm kolorem dostosowana do dna, mało rozciągliwa.
Spławik
Spławik: w tej metodzie stosuje się spławiki typu waggler montowane przelotowo i na stało, o wydłużonym kształcie korpusu, który umiejscowiony jest na końcu kila. Spławiki są wstępnie dociążone podkładkami metalowymi. Montowane na stało nie posiadają podkładek. Zdejmując lub dodając podkładki możemy regulować wyporność spławika.Są one różnej długości np. od 15 do 50cm i wyporności powyżej 20g. Niektóre / te dłuższe / posiadają lotki, co stabilizuje ich lot na większe odległości. Spławiki te, na końcu mają oczko, przez które przechodzi żyłka - jest to spławik przelotowy. Są też spławiki montowane na stało, wyglądem podobne do nich. Większość spławików / firmowe / ma podane na korpusie obciążenie w formie cyfr i liter. Pierwsze cyfry to wstępne obciążenie spławika, litery to numery śrucin jakie należy założyć aby wyważyć spławik. I tak cyfra 2,3,6g to wstępne wyważenie +SG, AAA, BB, lub 1,2,....9,13 to oznaczenia śrucin. Stoper: gumowe i silikonowe w tym przypadku nie zdają egzaminu ze względu na małe średnice przelotek. Najlepsze są stopery nitkowe wiązane z kordonka, nici bawełnianej,żyłki lub wręcz zwykłych nici. Podpórki: o regulowanej długości, zakończone mocnym szpicem lub małym świderkiem.
Akcesoria
Akcesoria dodatkowe: siatka na ryby, podbierak, wypychacz, miarka, krzesełko, obcinacz do żyłki, pojemnik z zapasowymi przyponami i ciężarkami. Montujemy zestaw: na naszą wymarzoną wędkę zakładamy kołowrotek z nawiniętą żyłką 1-2 mm poniżej krawędzi szpuli, przekładamy ją przez wszystkie przelotki i wiążemy stoper. Następnie nawlekamy koralik, który będzie opierać się o niego, Następnie zakładamy krętlik z agrafką, do której zapinamy spławik. W sklepach można kupić gadżet firmy Stonfo do tego celu. Na końcu żyłki montujemy drugi krętlik, do którego z drugiej strony wiążemy przypon.

Przygotowanie i technika połowu
Przygotowanie sprzętu
Jeżeli głębokość łowiska przekracza długość wędki, spławik montujemy przelotowo. Natomiast gdy łowisko jest płytsze, spławik montujemy na stałe. Obciążenie: powinno być zamontowane w ten sposób, że 3/4 obciążenia montujemy w pobliżu spławika a 1/4 rozkładamy na żyłce. Wygląda to w ten sposób, że najmniejszą śrucinę zakładamy przy krętliku, następną 2 razy cięższą 5cm wyżej , następna 2 razy cięższa od poprzedniej i w odległości 2 razy większej. Czyli śrucina np: 1g- 5cm, następna 2g- 10cm, następna 4g- 20cm itd. Po zmontowaniu obciążenia z wody ma wystawać tylko " czubek " spławika. Następnie ustawiamy hamulec, którego opór regulujemy do wytrzymałości przyponu. Żyłkę bierzemy w dwa palce i ciągniemy. Pokrętłem hamulca pokręcamy tak, ażeby żyłka wysnuwała się z kołowrotka z lekkim oporem.
Zarzucanie
Zestaw zarzucamy z nad głowy, ruchem płynnym baz szarpnięć , poza pole nęcenia. W końcowej fazie lotu żyłkę przyhamowujemy lekko palcem, ażeby zestaw łagodnie wyłożył się na wodzie. Następnie wkładamy kocówkę wędki do wody i kilkoma pokręceniami korbką zatapiamy żyłkę, równocześnie ściągając zestaw w pole nęcenia. Jeżeli wiatr wieje nam zza pleców obciążenie grupujemy przy haczyku, natomiast gdy wiatr wieje nam w twarz obciążenie przesuwamy pod spławik. Gdy po zarzuceniu spławik ustawi się szybko pionowo - oznacza to, że zestaw jest splątany- należy poprawić obciążenie/ rozłożenie / Po zarzuceniu zestawu na żyłce mazakiem lub nitką zaznaczamy odległość, ażeby za każdym razem zestaw położyć w to samo miejsce. Zacięcie wykonujemy ruchem płynnym, bez szarpnięc i z czuciem. Mocne zacięcie i przy źle ustawionym hamulcu może spowodować uszkodzenie delikatnej wędki.
Nęcenie
Nęcimy: kulami zanęty na tyle spoistymi ,ażeby w całości dotarły do dna i tam dopiero zaczęły pracować. Kule rzucamy na " spławik " nie więcej jednak niż w promieniu 1m od niego. Robaki, kastery, ziarna wystrzeliwujemy z procy o specjalnym pojemniku. Do kul są specjalne proce o gumach o większej wytrzymałości.

Myślę,że tym opisem chociaż trochę przybliżyłem mniej doświadczonym kolegom niuanse tej metody. Jest to tylko opis a na praktykę przyjdzie czas nad wodą . Więc wędki w garść i nad wodę. Modeli wędek i kołowrotków nie podaję gdyż uważam, że jest to osobista sprawa każdego.

środa, 24 października 2007

Haczyk

Haczyk jest to kawałek metalowego drutu, dopowiednio ukształtowany i zaostrzony. W budowie bardzo prosty więc krótko go opiszę.

Wielkość- ustalamy ją biorać pod uwagę wielkośc ryb, ktore chcemy łapać. Wielkośc haczyka określamy numerami. Im liczba mniejsza tym haczyk większy. Powyżej numeru 1 wielkość haczyka oznaczana jest za pomocą ułamka: 1/0, 2/0 itp. Z doborem haczyka trzeba uważać Nie można dobrać go zbyt małego, bo wtedy nici z wyciaganiadużych ryb. Natomiast na zbyt duży hak nie zdołamy złapać mniejszej rybki.

Kolor- dobiera się go odpowiednio do używanej przynęty.

Kilka porad:
- haczyk powinien być dobrze zaostrzony,
- zadzior można lekko odgiąć w tył lub w bok-to spowoduje iż rybę łatwiej będzie zaciąć,
- przechowywać je oddzielnie, najlepiej w małych plastikowych pojemniczach lub foliowych woreczkach- zapobiega to ich tępieniu,

- nie stosować błyszczących haczyków do przynęt żywych(wyjątkiem może być robak biały)

źródło: http://podbierak.com

niedziela, 7 października 2007

Zna ją każdy wędkarz – płoć...

Należy chyba do najbardziej znanych i pospolitych gatunków zamieszkujących nasze wody. Do dzisiaj jest wdzięcznym obiektem wędkarskich połowów, dostarczających pierwszych łowieckich emocji początkującym wędkarzom.

Mało który gatunek odznacza się taką zmiennością kształtów ciała, jak płoć. Cecha ta doskonale znana jest wędkarzom. Zdarzają się osobniki wysmukłe, wydłużone lub bardzo wygrzbiecone, krótkie, czasem bardzo spłaszczone, niekiedy o przekroju prawie wrzecionowatym. Ale to jeszcze nie wszystko. Spotyka się płocie o ostro lub tępo zakończonej głowie, o stosunkowo dużych lub bardzo małych oczach. Dodać można, że kształt ciała ryby, zmienia się także w zależności od jej wieku. Regułą jest, że im ryba starsza, tym bardziej wygrzbieca się, co znaczy, że stosunek wysokości jej ciała do długości zmniejsza się. Również głowa ryby staje się z wiekiem stosunkowo mniejsza. Ta zmienność kształtów ciała spowodowana jest różnymi warunkami środowiskowymi, w jakich ta ryba żyje.

Płocie często krzyżują się z innymi gatunkami – leszczem, wzdręgą, ukleją, krąpiem, czy nawet linem, tworząc tzw. bastrady (są to osobniki bezpłodne), mające cechy pośrednie między jednym, a drugim gatunkiem. Np. mieszaniec płoci i leszcza kształtem swojego ciała przypomina płoć, natomiast długą płetwą odbytową oraz dłuższym dolnym płatem płetwy ogonowej i częściowo dolnym otworem gębowym przypomina leszcza. Takie mieszańce można często napotkać. Nawet wytrawnemu wędkarzowi trudno jest czasem jednoznacznie stwierdzić, z jakim gatunkiem ma do czynienia. Na terenach naszego kraju napotkać ją możemy we wszystkich niemal wodach: jeziorach, rzekach, przyrzecznych łachach, stawach, gliniankach, wodach górskich poniżej 1000m n.p.m, słonawych zalewach i przybrzeżnych wodach Bałtyku.

Będąc rybą płochliwą, płoć unika otwartej, naświetlonej przestrzeni wodnej. Jako typowy mieszkaniec strefy przybrzeżnej, przebywa wśród skupisk roślinności podwodnej, wzdłuż pasa trzcin, w korzeniach przybrzeżnych drzew i krzewów, przy stromych, podmytych brzegach i górkach podwodnych. Najchętniej zasiedla miejsca o dnie twardym, piaszczysto – żwirowatym, unika dna mulistego. W ciągu dnia, unikając światła, schodzi głębiej, natomiast nocą podchodzi pod brzegi. Przebywa tuż przy samym dnie, na głębokości do kilku metrów. Tylko w zbiornikach, niedających możliwości naturalnej osłony, trzyma się w głębszej partii wód.

Późną jesienią, po opadnięciu roślinności wodnej, gromadzi się w miejscach znacznie głębszych – nawet do 20m i więcej. Gdy lód pokryje jeziora, zbiera się w duże grupy w miejscach zaciemnionych grubą powłoką śniegu, unikając partii czystego, przejrzystego lodu. W rzekach unika silnego nurtu. W czasie wiosennego przyboru wody podchodzi pod brzegi, przebywając wśród zalanych wodą krzaków wierzby itp. Trudno jest nazwać płoć rybą osiadłą. Korzystając z wysokiej wody, wędruje ławicami w górę rzek, wstępując do ich dopływów i strumieni.

W porze letniej przebywa przy kępach roślin, za kamiennymi zakończeniami ostróg, w pobliżu jam, jazów, śluz, wszędzie tam, gdzie znajduje osłonę przed silnym prądem i naturalnymi wrogami.

Późną jesienią i zimą skupia się chętnie w faszynie umacniającej brzegi i ostrogi, a przy długotrwałej pokrywie lodowej, gdy zaczyna dokuczać brak tlenu, podchodzi pod same brzegi, w miejsca, w których pokrywa lodowa na skutek obniżania się poziomu wody ulega załamaniu.

Przebywając w pasie przybrzeżnym – w krainie szczupaka, płoć stanowi główny jego pokarm. Szczupak nie jest zresztą jej jedynym naturalnym wrogiem. Sandacz, okoń, sum, węgorz, miętus, czy kleń – pochłaniają niemałe jej ilości. Dzięki masowemu występowaniu, płoć stanowi główny pokarm, wielu drapieżnych. Mimo znacznemu zmniejszeniu się pogłowia innych gatunków w ostatnich latach, jej pogłowie utrzymuje się nadal na jednakowym poziomie, dzięki dużej płodności.

Do tarła przystępuje na przełomie kwietnia i maja. Zaczyna się ono, gdy temperatura wody osiąga 10 stopni C. Tarło następuje masowo. Trwa ono kilkanaście dni, mimo, że poszczególne osobniki składają ikrę jednym rzutem. Ikra składana jest na zeszłorocznej roślinności, na korzeniach trzciny, a także na znajdujących się w wodzie gałęziach drzew i krzewów.

Tarło płoci jest bardzo widowiskowe. Powierzchnia wody kotłuje się od setek osobników, składających ikrę nieraz zaledwie kilkanaście centymetrów pod powierzchnią wody. Przy zimnej i wietrznej pogodzie, składanie ikry odbywa się na głębokości do kilku metrów. Stwierdzono także przypadki tarła tego gatunku w miejscach piaszczystych i zupełnie pozbawionych roślinności; ikra składana była bezpośrednio na piasku.

W okresie tarłowym, na skórze samców pojawiają się białe, szorstkie brodawki (tzw. „wysypka tarłowa”). Mimo małych rozmiarów, ilość składanej ikry przez ten gatunek jest bardzo duża; 50 gramowa płotka składa sześć do siedmiu tysięcy ziarenek ikry. U dużych okazów ilość ta dochodzi nawet do 100.000 sztuk. Ikra składana jest gęsto przy sobie, nawet w kilku warstwach, tworząc miniaturowe grona. Rozwój jej trwa 12 do 14 dni.

Po wyjściu z osłonki jajowej, wylęg przyczepia się do roślin przy pomocy lepkiej substancji, wydzielanej z gruczołów na głowie. Pierwsze dni życia spędza prawie nieruchomo, poruszając się sporadycznie, dopiero po napełnieniu pęcherza pławnego powietrzem, zaczyna zwinnie uganiać się za pokarmem. W okresie tym, można zaobserwować całe roje maleńkich larw płoci (o długości ok 1 cm), pływających wzdłuż zacisznych, wygrzanych brzegów.

Rosną powoli, w ciągu czterech lat osiągają wagę 50 do 60g. Żyją do kilkunastu lat, dochodząc w wyjątkowo sprzyjających warunkach do 2 kg wagi. Ale taka płoć jest już wyjątkowym okazem.

Łowione przez nas płocie, to przeważnie osobniki 4 – 7 letnie. W żyznych, wygrzanych zbiornikach wodnych osiągają znacznie większe rozmiary, niż w wodach zimnych i ubogich w pokarm.

Płoć pobiera pokarm zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego, szukając go przede wszystkim na dnie lub w jego pobliżu. Zjada młode pędy i listki roślin wodnych, glony porastające kamienie, nasiona roślin wodnych, larwy owadów i ich dorosłe postacie, robaki, mięczaki. W okresie tarła innych gatunków nie gardzi również ich ikrą, czy kilkudniowym wylęgiem. Apetytu nie traci nawet w czasie swojego tarła.

Mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów płoci, jej połów daje dużo satysfakcji. Koledzy, którzy mięli już na kiju kilogramową sztukę, wiedzą, o czym piszę. Te największe są niesłychanie ostrożne i skusić takiego olbrzyma jest niezmiernie trudno. Ale walka z nią, szczególnie, kiedy łowi się delikatnym zestawem, stanowi nie lada wyzwanie i daje ogromną satysfakcję.

Piotr Łopaciński
źródło: http://www.rybieoko.pl/

wtorek, 25 września 2007

O sandaczu prawie wszystko!

Obecnie to jedna z najbardziej popularnych ryb, wyjątkowo chętnie poławianych przez wędkarzy. Biorąc pod uwagę ową popularność dysponujemy coraz szerszą wiedzą co do sposobów łowienia, zachowań i zwyczajów tej ryby. Przygotowując materiał miałem okazję wymienić własne doświadczenia z kilkoma wytrawnymi łowcami sandaczy, których pasja wędkarska ogranicza się w praktyce wyłącznie do ich połowu. Teraz postaram się podzielić z Wami kilkoma uwagami, spostrzeżeniami i jak sądzę regułami jakie obowiązują przy łowieniu na spinning . „Sandacz jest jak kot”- potrafi bawić się z nami, zaczepiać przynętę, delikatnie muskać, ale potrafi też zaatakować dynamicznie i bardzo precyzyjnie…. Często spotykamy się z sytuacją, kiedy po kolejnych braniach wciąż nie mamy wyników, nie mamy ryb na kiju, mamy same puste zacięcia, za każdym razem wobler jest brany jakoś dziwnie – nienaturalnie, guma ściągnięta po samo kolanko haka i nic! Oznacza to, że „sandacze się wożą”- tak w żargonie określamy podobne zachowania. Trafiamy również na dni kiedy ryby dostają wilczego głodu, nie istotny jest kolor, wielkość i prowadzenie przynęty, liczy się tylko żarcie! Najczęściej jednak liczy się właśnie właściwy dobór przynęty, jej wielkość kolor, sposób podania i prowadzenia oraz czujność naszego zestawu?! I od zestawu właśnie chciałbym rozpocząć! Prawdę mówiąc gdybyśmy chcieli przyjrzeć się bliżej wszystkim uwagom i pomysłom na spinningowe zestawy sandaczowe, mielibyśmy pracę doktorską… Przede wszystkim zestaw nie może być „głuchy”! Przyjrzyjmy się więc dwóm głównym trendom w doborze sprzętu pamiętając w kulminacyjnym momencie (zakupu) o głuchocie: 1. lekko, miękko z wyczuciem oraz 2. krótko, ostro, ale koniecznie z wyczuciem! Zestaw 1. wędki subtelne o akcji szczytowej (wklejanki), dość delikatne z mocnym dolnikiem zazwyczaj o ciężarze wyrzutowym pomiędzy 5-25g i długości 2,40 do 3,05m - bardzo popularne na naszym rynku. Podobne wędki kapitalnie sprawdzają się podczas „wyłuskiwania” sandaczy. Do prowadzenia przynęty (gumy) na „wleczonego”- delikatnie z wielkim wyczuciem! Zestawy takie stosowane są z powodzeniem zarówno do połowu z brzegu jak i z łodzi. Zestaw 2. wędki krótkie, specjalistyczne do połowów z łodzi 1.80-2.10m - agresywne, co wcale nie oznacza, że sztywne, bezduszne drągi! Takimi wędkami sandaczowy łowią na gumę, woblery i koguty! Ponoć to najodpowiedniejsze wędki na łódkę i bardzo alternatywne, ale muszą mieć zachowane pewne parametry. Z naszych doświadczeń wynika, że wędki kompozytowe (szkło z węglem) np. Batsony, szklane np. Seekery, o ciężarze wyrzutowym do 35g są czymś wręcz idealnym! Na polskim rynku oferta podobnych wędzisk, blanków jest coraz większa. Cieszy nas to że rynek reaguje na nasze potrzeby, że z łatwością możemy dokonać zakupu! Przejdźmy jednak do meritum, czyli do sposobów doboru przynęty i jej prowadzenia, grubości linki, wyboru łowiska…. Przynęty, to nie jak 30 lat temu wyłącznie wąska wahadłówka czy wirówka, ale cała gama przeróżnych gum, głęboko nurkujących jak również chodzących nie głębiej jak 1m woblerów, kogutów, jigów itp. itd. Zacznę od woblerów. Otóż dobór właściwej przynęty zależy w ogromnej mierze od głębokości łowiska i zachowań ryb! Dla łatwego zobrazowania rozpatrzmy pewien przykład: głębokość pomiędzy 2,5-4m w stanowisku np. karcze. Stosujemy woblery pływające z długimi sterami typu: Shad Rap (7; 9; 11cm). Przynętę prowadzimy bardzo spokojnie z dość długimi przystankami (brania na przynętę zatrzymaną, stojącą nieruchomo), pomiędzy przeszkodami - wystarczy jak zadrga, trąci lekko dno, odbije się od pniaka, kamienia. Bardzo ważne jest też pod jakim kątem prowadzimy przynętę! Zasada natarcia wabikiem na stanowisko ryb obowiązuje zawsze i niezależnie od stosowanej przynęty! Jeżeli czujemy, znamy, czy wiemy, że stanowisko jest rybne, a nie mamy żadnych oznak żerowania przesuńmy się! Wystarczy niekiedy zmienić kąt podawania o 90/180/270 stopni a wszystko potrafi się zmienić! Woblery warto odpowiednio dopracować! Pamiętając o tym, że łatwo możemy wpiąć się w pniaki powinniśmy pozmieniać kotwiczki na druciane, takie, które bez kłopotu w razie potrzeby rozegniemy przy odhaczaniu. Nie muszę chyba dodawać, że powinniśmy dysponować w swoim arsenale profesjonalnym odczepiaczem?! Nie zawsze ryby chętnie reagują na szybko wynurzającą się przynętę, należy więc w pudełku mieć te prawie neutralne, lekko przez nas zmodyfikowane (kilka razy polakierowane, dociążone śrucinami???). Możemy też woblery zmatowić! Takie prosto z pudełka proponuję na choinkę, a te już po przejściach, powycierane do wody. Naturalnie kiedy zaobserwujemy powielające się ataki sandaczy spod powierzchni natychmiast zastosujemy wabiki bardzo płytko chodzące – max do 1m. To naprawdę wystarczy. Pamiętajmy, że płytko nie oznacza, że zastosujemy „spławiki wypornościowe”, ale smukłe o wąskiej pracy z niewielkim sterkiem jak w Yozuri. Analizując dalej przykład łowiska 2,5-4m z karczami postarajmy się coś skusić na gumę. W przypadku właśnie tych przynęt ogromną rolę odgrywa zarówno dobór ciężaru główki, grubości stosowanej linki. Prowadząc przynętę skokami staramy się tuż przed karczami podnieść ją jak najwyżej, tak aby nie zaczepić o pniaka, następnie dajmy jej swobodnie opadać. Podczas takiego opadu najczęściej następuje branie. Opad jest swobodny, ale zawsze kontrolowany. Nie tylko staramy się wyczuć branie na wędce, ale także bacznie obserwujemy linkę. Znacznie częściej spotkamy się z nienaturalnym zachowaniem linki po braniu ryby podczas łowienia „na wleczonego”, ale zawsze też może nas miło zaskoczyć podobna sytuacja podczas łowienia „z opadu”. Przytoczę pewien przykład: potraktujmy go jako bardzo krótki wykład, a wnioski sami wyciągniecie!... Duży zbiornik, duża fala, bardzo silny wiatr, woda zmącona, ryby reagują ochoczo, brania 0,5-1m nad dnem w 99% z wolnego opadu na niewielką jaskrawą przynętę max 7cm. I co się okazuje: najlepiej sprawdza się główka 12-15g, seledynowy twister, wszystko to podane na żyłce 0,40mm. Tak, tak to nie pomyłka 0,40mm i nie dlatego, że ryby były przeogromne, nie dlatego, że łowiliśmy w zaczepach i nie dlatego, że nie mieliśmy łowić na co innego, ale dzięki takiej grubości linki uzyskaliśmy najlepszy możliwy kompromis: 12-15gramowa główka i niewielka przynęta bez trudu przecinały powietrze, grubość żyłki zapewniała powolny opad pomimo bardzo ciężkiego zestawu jak na przytaczaną głębokość. Tego dnia podobny zestaw był zabójczą bronią …. Bardzo różne i bardzo często podobne zdarzenia maja miejsce podczas połowów tej właśnie ryby. I właśnie takich doświadczeń Wam życzę! Wędkarstwo jest dla ludzi mądrych i inteligentnych, więc nie mogę pozbawiać Was odkrywania kolejnych cudownych wędkarskich doświadczeń, ale wiem też, że problematyka łowienia sandaczy jest dalece bardziej ciekawa i skomplikowana, więc tym krótkim wstępem chciałbym sprowokować dyskusję mająca na celu wymianę spostrzeżeń i doświadczeń. WODOM CZEŚĆ!


Morell



źródło: http://www.wedka.pl