Morell
źródło: http://www.wedka.pl
|
Władysławowa nikomu chyba nie trzeba polecać. To świetne miejsce na letni wypoczynek nad morzem, plażowanie i wypady do smażalni w porze śniadania, obiadu i kolacji. To również znakomity punkt dla wędkarzy gotowych na morską przygodę. Oprócz dużego rybackiego portu, do którego można wejść bez przeszkód i w bosmanacie wykupić pozwolenie na łowienie w Bałtyku, są tutaj falochrony z betonowych gwiazdobloków, wśród których chronią się ryby morskie i słodkowodne. Kilka kutrów specjalizuje się w wędkarskich rejsach, czyli wyprawach na dorsze. Ich szyprami są zawodowi rybacy, więc niemal się nie zdarza, by przedsięwzięcie takie zakończyło się fiaskiem.
|
Z Władysławowa wypływamy skoro świt. Jest październik, morze tuż po sztormie – jeszcze zdrowo kołysze, ponad 4 stopnie w skali Beauforta. Na łowisku, na tzw. wrakach, jesteśmy po dwóch godzinach, wszyscy uzbrojeni w ciężkie wędziska Mitchella i kołowrotki morskie. Niektórzy korzystają z multiplikatorów ABU. Pilkery wyjątkowo ciężkie – „wraki” to łowisko 20–32 m pod powierzchnią z silnymi prądami i 250, a nawet 350 g nie jest tu przesadą. Zestawy montowane „na poprawkę”, czyli metr nad pilkerem na 20-centymetrowym bocznym troku z grubej, sztywnej żyłki albo twister na potężnym haku, raczej bez dociążenia lub z maleńką główką. Inni zamiast gumy korzystają z różnego rodzaju „włosiaków”, kogutów, czegoś na kształt morskich streamerów z piór, sierści i innych muchowych materiałów.
Stajemy w dryf. Słychać odgłos buczka, czyli wolno łowić. Niektórzy zarzucają pilkery na kilkadziesiąt metrów w morze, inni – i ja do nich należę – po prostu wpuszczają ciężkie zestawy od nawietrznej. Kuter zacznie dryfować, a przynęta będzie się powoli przemieszczać po dnie. Jeśli by podać zestaw od zawietrznej, żyłka szorowałaby po poszyciu kutra, które po kilku miesiącach na wodzie pokryte jest ostrymi skorupami pąkli, a nawet osiadłymi małżami.
Przynęta siada na dnie. Czuję to wyraźnie na kiju. No to szczytówka do góry. I w chwilę potem w dół – niech pilker opada. I tak w koło Macieju... Nuda? Pozorna; chwila, kiedy w przynętę uderzy przydenny drapieżnik, przerywa monotonię machania wędką. Wyciągnięcie kilkukilogramowego dorsza z dwudziestu kilku metrów – spośród morskich prądów, silniejszych niekiedy niż rzeczny uciąg – wymaga wręcz ciężkiej fizycznej pracy. Wątłusze walczą pięknie, do samej powierzchni, do chwili, w której ktoś z załogi podbierze rybę osęką.
Początek standardowy – ryby nie są wielkie, wszystkiego 2–3 kg. Ale później, kiedy wiatr się wzmoże i Bałtyk rozkołysze się o ponad stopień, trafiać się będą i większe sztuki. Zdarzy się nawet dublet – czterokilogramowy dorsz na przywieszce i taki sam na pilkerze.Wiązanie haczyków
Węzeł owijkowy. Można go stosować go do haczyków z łopatką lub oczkiem. Jest stosunkowo prosty do zawiązania i jednocześnie silny. Po zawiązaniu przed ostatecznym zaciśnięciem węzeł należy równo ułożyć na haczyku i zaciągnąć. Aby układanie węzła było łatwiejsze można żyłkę zwilżyć.
Poniżej pokazany jest węzeł który można wiązać bezwrokowo. Należy zwrócić uwagę aby owijać żyłkę w zawsze w tą samą stronę. Podobnie jak węzeł owijkowy, przed ostatecznym zaciśnięciem należy go dokładnie ułożyć na trzonku haczyka.
źródlo: http://wencel.enetia.pl/wedkuje/A001.php?go=E201
Spławik to bardzo ważny element przy połowie ryb za pomocą metody spławikowej. Od jego właściwego doboru zależy sukces lub porażka nad wodą.
Spławiki przede wszystkim dzieli się ze względu na ich ciężar:
To czy tak będzie zależy w głównej mierze od nas samych. Ważne są dwa elementy:
- obciążenie spławika: ilość i jakość (waga) ciężarków musi być dobrze dobrana do wagi naszego spławika. Jego zanurzenie (spławika) nie powinno przekraczać 3/4 całej jego długości. W wyjątkowych sytuacjach spławik może ulec większemu zatopieniu: przy połowie na mały spławik, blisko brzegu.
- kolorystyka: "główka" spławika powinna mieć jasne, wręcz jaskrawe kolory. Jest to o tyle istotne, że podczas połowów w godzinach popołudniowych/wieczornych lub na wzburzonej tafli nasz spławik jest zdecydowanie lepiej widoczny. Do połowów nocnych stosuje się najczęściej świetliki umieszczane na "główce" spławika.