wtorek, 25 września 2007

O sandaczu prawie wszystko!

Obecnie to jedna z najbardziej popularnych ryb, wyjątkowo chętnie poławianych przez wędkarzy. Biorąc pod uwagę ową popularność dysponujemy coraz szerszą wiedzą co do sposobów łowienia, zachowań i zwyczajów tej ryby. Przygotowując materiał miałem okazję wymienić własne doświadczenia z kilkoma wytrawnymi łowcami sandaczy, których pasja wędkarska ogranicza się w praktyce wyłącznie do ich połowu. Teraz postaram się podzielić z Wami kilkoma uwagami, spostrzeżeniami i jak sądzę regułami jakie obowiązują przy łowieniu na spinning . „Sandacz jest jak kot”- potrafi bawić się z nami, zaczepiać przynętę, delikatnie muskać, ale potrafi też zaatakować dynamicznie i bardzo precyzyjnie…. Często spotykamy się z sytuacją, kiedy po kolejnych braniach wciąż nie mamy wyników, nie mamy ryb na kiju, mamy same puste zacięcia, za każdym razem wobler jest brany jakoś dziwnie – nienaturalnie, guma ściągnięta po samo kolanko haka i nic! Oznacza to, że „sandacze się wożą”- tak w żargonie określamy podobne zachowania. Trafiamy również na dni kiedy ryby dostają wilczego głodu, nie istotny jest kolor, wielkość i prowadzenie przynęty, liczy się tylko żarcie! Najczęściej jednak liczy się właśnie właściwy dobór przynęty, jej wielkość kolor, sposób podania i prowadzenia oraz czujność naszego zestawu?! I od zestawu właśnie chciałbym rozpocząć! Prawdę mówiąc gdybyśmy chcieli przyjrzeć się bliżej wszystkim uwagom i pomysłom na spinningowe zestawy sandaczowe, mielibyśmy pracę doktorską… Przede wszystkim zestaw nie może być „głuchy”! Przyjrzyjmy się więc dwóm głównym trendom w doborze sprzętu pamiętając w kulminacyjnym momencie (zakupu) o głuchocie: 1. lekko, miękko z wyczuciem oraz 2. krótko, ostro, ale koniecznie z wyczuciem! Zestaw 1. wędki subtelne o akcji szczytowej (wklejanki), dość delikatne z mocnym dolnikiem zazwyczaj o ciężarze wyrzutowym pomiędzy 5-25g i długości 2,40 do 3,05m - bardzo popularne na naszym rynku. Podobne wędki kapitalnie sprawdzają się podczas „wyłuskiwania” sandaczy. Do prowadzenia przynęty (gumy) na „wleczonego”- delikatnie z wielkim wyczuciem! Zestawy takie stosowane są z powodzeniem zarówno do połowu z brzegu jak i z łodzi. Zestaw 2. wędki krótkie, specjalistyczne do połowów z łodzi 1.80-2.10m - agresywne, co wcale nie oznacza, że sztywne, bezduszne drągi! Takimi wędkami sandaczowy łowią na gumę, woblery i koguty! Ponoć to najodpowiedniejsze wędki na łódkę i bardzo alternatywne, ale muszą mieć zachowane pewne parametry. Z naszych doświadczeń wynika, że wędki kompozytowe (szkło z węglem) np. Batsony, szklane np. Seekery, o ciężarze wyrzutowym do 35g są czymś wręcz idealnym! Na polskim rynku oferta podobnych wędzisk, blanków jest coraz większa. Cieszy nas to że rynek reaguje na nasze potrzeby, że z łatwością możemy dokonać zakupu! Przejdźmy jednak do meritum, czyli do sposobów doboru przynęty i jej prowadzenia, grubości linki, wyboru łowiska…. Przynęty, to nie jak 30 lat temu wyłącznie wąska wahadłówka czy wirówka, ale cała gama przeróżnych gum, głęboko nurkujących jak również chodzących nie głębiej jak 1m woblerów, kogutów, jigów itp. itd. Zacznę od woblerów. Otóż dobór właściwej przynęty zależy w ogromnej mierze od głębokości łowiska i zachowań ryb! Dla łatwego zobrazowania rozpatrzmy pewien przykład: głębokość pomiędzy 2,5-4m w stanowisku np. karcze. Stosujemy woblery pływające z długimi sterami typu: Shad Rap (7; 9; 11cm). Przynętę prowadzimy bardzo spokojnie z dość długimi przystankami (brania na przynętę zatrzymaną, stojącą nieruchomo), pomiędzy przeszkodami - wystarczy jak zadrga, trąci lekko dno, odbije się od pniaka, kamienia. Bardzo ważne jest też pod jakim kątem prowadzimy przynętę! Zasada natarcia wabikiem na stanowisko ryb obowiązuje zawsze i niezależnie od stosowanej przynęty! Jeżeli czujemy, znamy, czy wiemy, że stanowisko jest rybne, a nie mamy żadnych oznak żerowania przesuńmy się! Wystarczy niekiedy zmienić kąt podawania o 90/180/270 stopni a wszystko potrafi się zmienić! Woblery warto odpowiednio dopracować! Pamiętając o tym, że łatwo możemy wpiąć się w pniaki powinniśmy pozmieniać kotwiczki na druciane, takie, które bez kłopotu w razie potrzeby rozegniemy przy odhaczaniu. Nie muszę chyba dodawać, że powinniśmy dysponować w swoim arsenale profesjonalnym odczepiaczem?! Nie zawsze ryby chętnie reagują na szybko wynurzającą się przynętę, należy więc w pudełku mieć te prawie neutralne, lekko przez nas zmodyfikowane (kilka razy polakierowane, dociążone śrucinami???). Możemy też woblery zmatowić! Takie prosto z pudełka proponuję na choinkę, a te już po przejściach, powycierane do wody. Naturalnie kiedy zaobserwujemy powielające się ataki sandaczy spod powierzchni natychmiast zastosujemy wabiki bardzo płytko chodzące – max do 1m. To naprawdę wystarczy. Pamiętajmy, że płytko nie oznacza, że zastosujemy „spławiki wypornościowe”, ale smukłe o wąskiej pracy z niewielkim sterkiem jak w Yozuri. Analizując dalej przykład łowiska 2,5-4m z karczami postarajmy się coś skusić na gumę. W przypadku właśnie tych przynęt ogromną rolę odgrywa zarówno dobór ciężaru główki, grubości stosowanej linki. Prowadząc przynętę skokami staramy się tuż przed karczami podnieść ją jak najwyżej, tak aby nie zaczepić o pniaka, następnie dajmy jej swobodnie opadać. Podczas takiego opadu najczęściej następuje branie. Opad jest swobodny, ale zawsze kontrolowany. Nie tylko staramy się wyczuć branie na wędce, ale także bacznie obserwujemy linkę. Znacznie częściej spotkamy się z nienaturalnym zachowaniem linki po braniu ryby podczas łowienia „na wleczonego”, ale zawsze też może nas miło zaskoczyć podobna sytuacja podczas łowienia „z opadu”. Przytoczę pewien przykład: potraktujmy go jako bardzo krótki wykład, a wnioski sami wyciągniecie!... Duży zbiornik, duża fala, bardzo silny wiatr, woda zmącona, ryby reagują ochoczo, brania 0,5-1m nad dnem w 99% z wolnego opadu na niewielką jaskrawą przynętę max 7cm. I co się okazuje: najlepiej sprawdza się główka 12-15g, seledynowy twister, wszystko to podane na żyłce 0,40mm. Tak, tak to nie pomyłka 0,40mm i nie dlatego, że ryby były przeogromne, nie dlatego, że łowiliśmy w zaczepach i nie dlatego, że nie mieliśmy łowić na co innego, ale dzięki takiej grubości linki uzyskaliśmy najlepszy możliwy kompromis: 12-15gramowa główka i niewielka przynęta bez trudu przecinały powietrze, grubość żyłki zapewniała powolny opad pomimo bardzo ciężkiego zestawu jak na przytaczaną głębokość. Tego dnia podobny zestaw był zabójczą bronią …. Bardzo różne i bardzo często podobne zdarzenia maja miejsce podczas połowów tej właśnie ryby. I właśnie takich doświadczeń Wam życzę! Wędkarstwo jest dla ludzi mądrych i inteligentnych, więc nie mogę pozbawiać Was odkrywania kolejnych cudownych wędkarskich doświadczeń, ale wiem też, że problematyka łowienia sandaczy jest dalece bardziej ciekawa i skomplikowana, więc tym krótkim wstępem chciałbym sprowokować dyskusję mająca na celu wymianę spostrzeżeń i doświadczeń. WODOM CZEŚĆ!


Morell



źródło: http://www.wedka.pl

niedziela, 23 września 2007

Karaś srebrzysty

Występowanie: stojące i wolno płynące wody nizinne, kanały przy elektrowniach, nizinne zbiorniki zaporowe.
Podstawowe techniki łowienia: wszystkie spławikówki, drgająca szczytówka, lekkie ledgery.
Rekord krajowy: 3,4 kg.
Normy medalowe: złoty 2 kg, srebrny 1,5 kg, brązowy 1,2 kg.

W pobliżu Kozienic jest kilka kanałów i rzek o charakterze kanałowym, w których bytują japońce (tak inaczej nazywa się te karasie). Najbardziej obfity jest odcinek przyujściowy od miejsca, gdzie Zagożdżonka wpada do Kanału Gniewoszewsko-Kozienickiego, aż do Wisły. Żyją tu także inne ryby – jak w pobliżu każdej wielkiej elektrowni opalanej węglem. Łowi się karpie, leszcze, krąpie, a nawet liny oraz sumy, szczupaki i okonie, a na styku z Wisłą – sandacze i bolenie. Wody podlegają Okręgowi Radomskiemu PZW. Kozienice leżą na skraju Puszczy Kozienickiej oraz parku krajobrazowego. W mieście i okolicy działa kilka ośrodków wypoczynkowych.

fot. Iza i Waldek Ptak
Kiedy słońce chyli się ku horyzontowi, a wędkarze zamierzają się już zwijać, w pobliżu brzegów na ciepłych kanałach kozienickiej elektrowni zaczynają się pojawiać bąble wskazujące na to, że nadchodzą niewielkie stadka srebrzystych karasków. Najpierw niewielkich, delikatnie biorących dłoniaczków, a po zachodzie słońca, gdy ucichnie już wiatr – tych większych. Specjaliści od japończyków nie przychodzą nad wodę w pełni dnia. Ściągają nieśpiesznie dopiero wieczorem. Nie rzucają się nigdy do gorączkowego montowania wędek. Mają czas na krótką pogawędkę i spokojne przygotowanie zanęty. Nawet jej niewielkie ilości roztaczają taki aromat, że przypominają się święta i zapachy wielkanocnych bab dobiegające z kuchni. Dobra karasiowa zanęta składa się najczęściej z karpiowej bazy z dodatkiem kilku łyżek kopry polskiej, grubo śrutowanej kukurydzy i orzechów arachidowych. Ostatnim jej składnikiem jest sproszkowany karmel, który nadaje całości z lekka piernikowy zapach. Zanęty holenderskie przeznaczone do używania na kanałach pachną podobnie.

Specjaliści od dużych karasi nie nęcą obficie. Wystarczy kilkanaście kulek wielkości kurzego jajka, niezbyt mocno sklejonych, tak aby rozbijały się o powierzchnię wody i docierały do dna w postaci rozdrobnionej. Wieczorem łowi się przede wszystkim na płyciznach, nie ma więc obawy, że lekki prąd kanałowy rozwlecze zanętę. Łowcy japońców twierdzą, że nie trzeba lokować zanęty w jednym punkcie, lepiej się posłużyć tak zwaną tarczą zanętową – kilka kulek wrzuconych w centrum łowiska i kilkanaście w rozproszeniu wokół. Następnie na dość sporym haku (nr 8–6) zakleja się gulałkę kaszy manny i czeka na branie. Są co prawda wyjątki – wędkarze łowiący na białe robaczki używają haków o dwa oczka mniejszych, ale nawet im przygotowanie robaczków kojarzy się ze słodkościami, obtaczają je bowiem najczęściej w sproszkowanym karmelu lub w wysuszonych i startych piernikach. Bywa jednak, że po ciepłym dniu karasie ignorują dania mięsne i biorą wyłącznie na kaszę mannę. Koniecznie żółtą, koniecznie słodką i pachnącą. Nie są ważne wędki, techniki sygnalizacji – jeśli karasie zwabi się do brzegu, to będą brać do pierwszego nocnego ochłodzenia, a więc do 22.00 czy 23.00. A potem i tak zachce się spać i chłód przeniknie gnaty. Pora do łóżka. Na drugi zaś dzień można będzie zjeść smażone rybki o charakterystycznym słodkawym smaku. Nie wiadomo, czy mają go od zanęt czy same z siebie.

źródło: http://wedkarstwo.onet.pl/

środa, 19 września 2007

Dorsz

Występowanie: wody Bałtyku, okolice kamienistego dna na głębokości 14–50 m i więcej, wrakowiska.
Metody połowu: agresywne jigowanie w pionie na ciężkie pilkery z kutra lub z innej przystosowanej do wędkowania jednostki pływającej.
Rekord krajowy: 28,9 kg.
Normy medalowe: złoty 15 kg, srebrny 10 kg, brązowy 8 kg.

Władysławowa nikomu chyba nie trzeba polecać. To świetne miejsce na letni wypoczynek nad morzem, plażowanie i wypady do smażalni w porze śniadania, obiadu i kolacji. To również znakomity punkt dla wędkarzy gotowych na morską przygodę. Oprócz dużego rybackiego portu, do którego można wejść bez przeszkód i w bosmanacie wykupić pozwolenie na łowienie w Bałtyku, są tutaj falochrony z betonowych gwiazdobloków, wśród których chronią się ryby morskie i słodkowodne. Kilka kutrów specjalizuje się w wędkarskich rejsach, czyli wyprawach na dorsze. Ich szyprami są zawodowi rybacy, więc niemal się nie zdarza, by przedsięwzięcie takie zakończyło się fiaskiem.

fot. Iza i Waldek Ptak

Rejsy wędkarskie organizują:
  • Armator: Jarosław Kirszling, 84-120 Władysławowo, 058/6731418, 0601 673890.
  • Armator: Kazimierz Dettlaff, 84-140 Jastarnia, ul. Kaszubska 27, 058/6752546, 0600 295268.

Z Władysławowa wypływamy skoro świt. Jest październik, morze tuż po sztormie – jeszcze zdrowo kołysze, ponad 4 stopnie w skali Beauforta. Na łowisku, na tzw. wrakach, jesteśmy po dwóch godzinach, wszyscy uzbrojeni w ciężkie wędziska Mitchella i kołowrotki morskie. Niektórzy korzystają z multiplikatorów ABU. Pilkery wyjątkowo ciężkie – „wraki” to łowisko 20–32 m pod powierzchnią z silnymi prądami i 250, a nawet 350 g nie jest tu przesadą. Zestawy montowane „na poprawkę”, czyli metr nad pilkerem na 20-centymetrowym bocznym troku z grubej, sztywnej żyłki albo twister na potężnym haku, raczej bez dociążenia lub z maleńką główką. Inni zamiast gumy korzystają z różnego rodzaju „włosiaków”, kogutów, czegoś na kształt morskich streamerów z piór, sierści i innych muchowych materiałów.

Stajemy w dryf. Słychać odgłos buczka, czyli wolno łowić. Niektórzy zarzucają pilkery na kilkadziesiąt metrów w morze, inni – i ja do nich należę – po prostu wpuszczają ciężkie zestawy od nawietrznej. Kuter zacznie dryfować, a przynęta będzie się powoli przemieszczać po dnie. Jeśli by podać zestaw od zawietrznej, żyłka szorowałaby po poszyciu kutra, które po kilku miesiącach na wodzie pokryte jest ostrymi skorupami pąkli, a nawet osiadłymi małżami.

Przynęta siada na dnie. Czuję to wyraźnie na kiju. No to szczytówka do góry. I w chwilę potem w dół – niech pilker opada. I tak w koło Macieju... Nuda? Pozorna; chwila, kiedy w przynętę uderzy przydenny drapieżnik, przerywa monotonię machania wędką. Wyciągnięcie kilkukilogramowego dorsza z dwudziestu kilku metrów – spośród morskich prądów, silniejszych niekiedy niż rzeczny uciąg – wymaga wręcz ciężkiej fizycznej pracy. Wątłusze walczą pięknie, do samej powierzchni, do chwili, w której ktoś z załogi podbierze rybę osęką.

Początek standardowy – ryby nie są wielkie, wszystkiego 2–3 kg. Ale później, kiedy wiatr się wzmoże i Bałtyk rozkołysze się o ponad stopień, trafiać się będą i większe sztuki. Zdarzy się nawet dublet – czterokilogramowy dorsz na przywieszce i taki sam na pilkerze.

źródło: http://wedkarstwo.onet.pl

niedziela, 16 września 2007

Sprzęt wędkarski - haczyk

Haczyk wraz z linką wędkarską jest najważniejszą częścią zestawu wędkarskiego. Te dwa elementy są nieodzowne przy łowieniu ryb na wędke, natomiast pozostałe elementy w najgorszym przypadku można całkowicie pominać.
Haczyk jest to kawałek stalowego drutu o przekroju okrągłym (druciak) lub kwadratowym (kuty) w odpowiedni sposób ukształtowany. Składa się z następujących elementów:
  • ostrze (grot)
  • zadzior zwany niekiedy żądłem,
  • łuk kolankowy,
  • trzonek,
  • łopatka lub oczko (można spotkać także haczyki bezłopatkowe przeznaczone do zakładania przynęt naciąganych na żyłkę.
Wielkość haczyka jest miarą szerokości łuku kolankowego. Czym większy haczyk tym niższy jego numer. Powyżej numeru 1 wielkość haczyka oznacza się w postaci ułamka: 1/0, 2/0 itd.
Łuk kolankowy może przybierać różny kształt. Do najpopularniejszych należą: okrągły (zbliżony do półokręgu) oraz kryształ (łuk przechodząc w trzonek staje się coraz bardziej łagodny). W niektórych typach haczyków można spotkać odgięcie łopatki do tyłu oraz odgięcie zadziora w bok. Ma to na celu zwiększenie zaczepialności haczyka.
W zależności od stosowanej przynęty, dobiera się haczyki z długim lub krótkim trzonkiem. Zaletą długiego trzonka jest łatwość jego wiązania oraz możliwość zakładania przynęt typu dżdżownica. Natomiast haczyki z krótkim trzonkiem służą do zakładania przynęt roślinnych (groch, pszenica, kukurydza) oraz wszelkiego rodzaju ciast.
Łopatka lub oczko zapobiegają zsuwaniu się żyłki z haczyka. Oczko stosuję sie w haczykach większych oraz kotwiczkach (haczykach dwuostrzowy).
Kolor haczyka oraz jego matowość (połyskliwość) dobiera się w zależności od rodzaju przynęty. Zasadniczo nie powinno używać się haczyków błyszczących do przynęt zwierzęcych (wyjątek stanowią białe robaki, które można zakładać na haczyki w kolorze złotym lub srebrnym).
Zadzior zapobiega zsuwaniu sie z haczyka zarówno przynęty jak i złowonej na nią ryby. Przeszkadza on jednak bezpośrednio przy zacinaniu i w zdejmowaniu ryby. W niektórych haczykach nie ma zadzioru lub jego długość jest minimalna.
Przy zakładaniau haczyka należy zwrócić szczególną uwagę na jego ostrość. Tępy haczyk już niejednokrotnie uniemożliwił skuteczne zacięcie (być może to była duuuuża ryba). Dawniej zalecano ostrzenie haczyków na bardzo drobnej osełce. Dzisiaj ze wględu na ich powszechną dostępnąć i niewielką cenę, haczyk najlepiej wymienić i założyć „fabrycznie” nowy który jest ostrzony metodą elektrochemiczną. W celu zapobiegania tępieniu się haczyków, należy je przechowywać oddzielnie, najlepiej w małych, foliowych kopertach lub plastikowych pojemniczkach wyściełanych miękką gąbką.

Wiązanie haczyków

Węzeł owijkowy. Można go stosować go do haczyków z łopatką lub oczkiem. Jest stosunkowo prosty do zawiązania i jednocześnie silny. Po zawiązaniu przed ostatecznym zaciśnięciem węzeł należy równo ułożyć na haczyku i zaciągnąć. Aby układanie węzła było łatwiejsze można żyłkę zwilżyć.

Poniżej pokazany jest węzeł który można wiązać bezwrokowo. Należy zwrócić uwagę aby owijać żyłkę w zawsze w tą samą stronę. Podobnie jak węzeł owijkowy, przed ostatecznym zaciśnięciem należy go dokładnie ułożyć na trzonku haczyka.




źródlo: http://wencel.enetia.pl/wedkuje/A001.php?go=E201

wtorek, 11 września 2007

Spławik

Spławik to bardzo ważny element przy połowie ryb za pomocą metody spławikowej. Od jego właściwego doboru zależy sukces lub porażka nad wodą.

Spławiki przede wszystkim dzieli się ze względu na ich ciężar:

  • 0,1-0,9gr. - spławiki najlżejsze, zazwyczaj małe i bardzo czułe. Służą do połowu małych ryb.
  • 1-4,9gr. - spławiki nieco cięższe, o różnej wielkości. Służą do połowu średniej wielkości ryb.
  • 5gr. i powyżej - spławiki cięższe, używane do łowienia większych ryb, oraz do łowienia na żywca.

    Dobranie spławika jest istotne. Dlaczego? Ponieważ zakładając spławik 5 gr. raczej jesteśmy bez szans na złapanie np. małej uklejki.

    Ważną rolę odgrywają również jego cechy zewnętrzne. Należy pamiętać, aby spławik był odpowiednio widoczny. Metoda spławikowa opiera się na obserwowaniu oraz odpowiednim zacięciu (przynęty i zanęty odstawmy narazie na bok). Obserwacja naszego spławika nie powinna nam sprawiać zbyt dużych kłopotów.

    To czy tak będzie zależy w głównej mierze od nas samych. Ważne są dwa elementy:
    - obciążenie spławika: ilość i jakość (waga) ciężarków musi być dobrze dobrana do wagi naszego spławika. Jego zanurzenie (spławika) nie powinno przekraczać 3/4 całej jego długości. W wyjątkowych sytuacjach spławik może ulec większemu zatopieniu: przy połowie na mały spławik, blisko brzegu.
    - kolorystyka: "główka" spławika powinna mieć jasne, wręcz jaskrawe kolory. Jest to o tyle istotne, że podczas połowów w godzinach popołudniowych/wieczornych lub na wzburzonej tafli nasz spławik jest zdecydowanie lepiej widoczny. Do połowów nocnych stosuje się najczęściej świetliki umieszczane na "główce" spławika.

  • źródło: http://podbierak.com

    niedziela, 2 września 2007

    Przynęty zwierzęce

    Przynęty naturalne

    Larwy muchy (białe robaki)

    W wędkarstwie zastosowanie mają larwy muchy mięsnej koloru czarnogranatowego (Calliphoria vicina). Składa ona jaja tylko w ciemności na świeżym mięsie. Larwy mają kolor biały lub kremowy. Na przynętę nadają się tylko larwy we wczesnym stadium rozwoju. Po kilu dniach zmieniają kolor i twardnieją przez co ich przydatność na przynętę maleje
    Do tej przynęty najlepiej nadają się haczyki jasne. W zależności od wielkości haczyka zakłada się od jednego (haczyki nr 16÷18) do kilku robaków (haczyki nr 14 i większe). Robaka zakłada się tak aby ostrze przebiło skórę jak najpłycej. Należy uważać aby nie wpłynęła „zawartość” robaka.

    Dżdżownice

    Przynęta, która dziś jest już kultem. Biorą na nią niemal wszystkie ryby. Do zastosowań wędkarskich nadają się głównie dwa rodzaje dżdżownic.
    Robaki kompostowe (czerwone robaki) wydobywane z kompostu lub stert słomiastego nawozu zwierzęcego. Dostępne także w sklepach wędkarskich a pochodzące z przemysłowych hodowli dżdżownic bądź uzyskiwane jako produkt uboczny przy produkcji humusu.
    Rosówki, żyjące w glebie pastwisk, trawników, przydrożnych nieużytków. Najlepiej je pozyskiwać w nocy, po deszczu lub gdy opada rosa. Wychodzą wtedy z ziemi na powierzchnie skąd można je łatwo zebrać. Jednakże są bardzo czujne i w przypadku najmniejszego hałasu szybko kryją się w ziemi.
    Dżdżownice na łowisko przynosimy w płóciennym woreczku lub pudełku wypełnionym wilgotną ziemią z domieszką świeżej trawy. Pudełko musi być zaopatrzone w otwory wentylacyjne.
    Czerwone robaki zakładamy na haczyk ciemny o nr 14÷12 i większy. Można zakładać pojedynczego robaka lub ich pęczek (skuteczne na karpia). Najlepiej przebić dżdżownice w okolicach pierścienia (jaśniejszego zgrubienia na tułowiu). Dłuższe robaki można przebić w kilku miejscach ale zmniejsza to jego żywotność. Najmniej korzystne jest nadziewanie robaka na haczyk jednak w niektórych przypadkach, gdy ryba bierze bardzo ostrożnie tylko ten sposób jest skuteczny.
    Rosówki zakładamy na haczyk nr 8÷6 lub większy przebijając ją kilkakrotnie. Można także stosować kawałki rosówek lub ich pęczki (bardzo skuteczne na węgorza).

    Larwy ochotki

    Przynęta bardzo popularna na mniejszą rybę, ale nadaje się także na leszcza, klenia, lina. Przynęta dość trudna w stosowaniu. Wymaga bardzo delikatnego zestawu wędkarskiego oraz stałej czujności wędkarza. Larwy pozyskiwać można z dennego mułu starych stawów i małych sadzawek. Dostępna jest także powszechnie w sklepach wędkarskich. Na łowisku najlepiej przechowywać ją w pudełku wyłożonym wilgotną gazetą lub lignina. Aby zapobiec splątywaniu się larw, dobrze jest je posypać mąką kukurydzianą lub ziemniaczaną.
    Do łowienia na larwy ochotki używamy haczyków ciemnych nr 18÷20 lub mniejszych o długim trzonku. Pojedynczą larwę przebijamy tuż za czarną główka i częściowo nawlekamy na haczyk. Stosując większą ilość larw przebijamy je w połowie długości ciała. Przynętę należy często zmieniać ponieważ jest mało odporna na uderzenia o wodę podczas zarzucania i po kilku rzutach traci swoją zawartość.
    Larwę ochotki stosuje się często w połączeniu z innymi przynętami łowiąc na tzw. kanapkę.

    Larwy chruścika

    Przynęta swoją atrakcyjnością nie ustępuje larwie ochotki. Bardzo dobra wiosną w wodach stojących. Pozyskuje się ją z wyjętych z wody kawałków drewna, gałęzi. Można ją także znaleźć na spodniej części kamieni leżących na dnie.
    Larwy chruścika przechowujemy w wilgotnym podłożu np. zmoczonym mchu. Nie należy jednak zalewać jej wodą. Zakłada się ją na haczyk 16÷14 lub większy przebijając delikatnie w połowie długości. Nawlekanie na haczyk należy traktować jako ostateczność.
    Przynęta dobra na leszcze, płocie, krąpie, okonie.

    Larwy jętki

    Bardzo delikatna i trudna w przechowywaniu. Pozyskiwać ją można wybierając z przybrzeżnego mułu lub spod kamieni.
    Zakłada się ją na haczyk nr 20 i mniejsze przebijając za ostatni segment. Zachowuje wtedy żywotność i swoimi ruchami skutecznie prowokuje ryby do brań.
    Bardzo dobra przynęta na ryby z rodziny karpiowatych.

    Pijawki

    Dobra przynęta, zachowująca długo żywotność na haczyku.
    Dość trudna jednak do zdobycia. Wydowbywa się ją z pytkich i wygrzanych wód, grzęzawisk, spod kamieni. Przechowuje się ją w wodzie lub wigotnym podłożu.
    Przebija się ją w połowie długości na haczyk nr 14 i większy. Skuteczna przynęta na liny, węgorze, sumy, okonie.

    Martwe rybki

    Najczęściej stosowany jest: karaś, kiełb, ukleja, płoć, wzdręga, okoń, jazgarz. Rybka powinna być świeża i nie większa niż 10 cm. Rodzaj dobiera się w zależności od naturalnego występowania w danym akwenie.
    Zakładamy ją na haczyk o długim trzonku zaczepiając za pyszczek lub oczodoły. Można także zaczepiać tuż za płetwą grzbietową.
    Przynęta skuteczna na wszystkie drapieżniki ale w szczególności na sandacza i węgorza.

    Inne...

    Jako przynęty zwierzęce stosować można także poczwarki much, chrabąszcze, koniki polne. Skuteczność tych przynęt jest różna i uzależniona od występowania ich w naturalnym otoczeniu łowiska. Te przynęty mogą być szczególnie skuteczne przy łowieniu powierzchniowym.