wtorek, 25 września 2007

O sandaczu prawie wszystko!

Obecnie to jedna z najbardziej popularnych ryb, wyjątkowo chętnie poławianych przez wędkarzy. Biorąc pod uwagę ową popularność dysponujemy coraz szerszą wiedzą co do sposobów łowienia, zachowań i zwyczajów tej ryby. Przygotowując materiał miałem okazję wymienić własne doświadczenia z kilkoma wytrawnymi łowcami sandaczy, których pasja wędkarska ogranicza się w praktyce wyłącznie do ich połowu. Teraz postaram się podzielić z Wami kilkoma uwagami, spostrzeżeniami i jak sądzę regułami jakie obowiązują przy łowieniu na spinning . „Sandacz jest jak kot”- potrafi bawić się z nami, zaczepiać przynętę, delikatnie muskać, ale potrafi też zaatakować dynamicznie i bardzo precyzyjnie…. Często spotykamy się z sytuacją, kiedy po kolejnych braniach wciąż nie mamy wyników, nie mamy ryb na kiju, mamy same puste zacięcia, za każdym razem wobler jest brany jakoś dziwnie – nienaturalnie, guma ściągnięta po samo kolanko haka i nic! Oznacza to, że „sandacze się wożą”- tak w żargonie określamy podobne zachowania. Trafiamy również na dni kiedy ryby dostają wilczego głodu, nie istotny jest kolor, wielkość i prowadzenie przynęty, liczy się tylko żarcie! Najczęściej jednak liczy się właśnie właściwy dobór przynęty, jej wielkość kolor, sposób podania i prowadzenia oraz czujność naszego zestawu?! I od zestawu właśnie chciałbym rozpocząć! Prawdę mówiąc gdybyśmy chcieli przyjrzeć się bliżej wszystkim uwagom i pomysłom na spinningowe zestawy sandaczowe, mielibyśmy pracę doktorską… Przede wszystkim zestaw nie może być „głuchy”! Przyjrzyjmy się więc dwóm głównym trendom w doborze sprzętu pamiętając w kulminacyjnym momencie (zakupu) o głuchocie: 1. lekko, miękko z wyczuciem oraz 2. krótko, ostro, ale koniecznie z wyczuciem! Zestaw 1. wędki subtelne o akcji szczytowej (wklejanki), dość delikatne z mocnym dolnikiem zazwyczaj o ciężarze wyrzutowym pomiędzy 5-25g i długości 2,40 do 3,05m - bardzo popularne na naszym rynku. Podobne wędki kapitalnie sprawdzają się podczas „wyłuskiwania” sandaczy. Do prowadzenia przynęty (gumy) na „wleczonego”- delikatnie z wielkim wyczuciem! Zestawy takie stosowane są z powodzeniem zarówno do połowu z brzegu jak i z łodzi. Zestaw 2. wędki krótkie, specjalistyczne do połowów z łodzi 1.80-2.10m - agresywne, co wcale nie oznacza, że sztywne, bezduszne drągi! Takimi wędkami sandaczowy łowią na gumę, woblery i koguty! Ponoć to najodpowiedniejsze wędki na łódkę i bardzo alternatywne, ale muszą mieć zachowane pewne parametry. Z naszych doświadczeń wynika, że wędki kompozytowe (szkło z węglem) np. Batsony, szklane np. Seekery, o ciężarze wyrzutowym do 35g są czymś wręcz idealnym! Na polskim rynku oferta podobnych wędzisk, blanków jest coraz większa. Cieszy nas to że rynek reaguje na nasze potrzeby, że z łatwością możemy dokonać zakupu! Przejdźmy jednak do meritum, czyli do sposobów doboru przynęty i jej prowadzenia, grubości linki, wyboru łowiska…. Przynęty, to nie jak 30 lat temu wyłącznie wąska wahadłówka czy wirówka, ale cała gama przeróżnych gum, głęboko nurkujących jak również chodzących nie głębiej jak 1m woblerów, kogutów, jigów itp. itd. Zacznę od woblerów. Otóż dobór właściwej przynęty zależy w ogromnej mierze od głębokości łowiska i zachowań ryb! Dla łatwego zobrazowania rozpatrzmy pewien przykład: głębokość pomiędzy 2,5-4m w stanowisku np. karcze. Stosujemy woblery pływające z długimi sterami typu: Shad Rap (7; 9; 11cm). Przynętę prowadzimy bardzo spokojnie z dość długimi przystankami (brania na przynętę zatrzymaną, stojącą nieruchomo), pomiędzy przeszkodami - wystarczy jak zadrga, trąci lekko dno, odbije się od pniaka, kamienia. Bardzo ważne jest też pod jakim kątem prowadzimy przynętę! Zasada natarcia wabikiem na stanowisko ryb obowiązuje zawsze i niezależnie od stosowanej przynęty! Jeżeli czujemy, znamy, czy wiemy, że stanowisko jest rybne, a nie mamy żadnych oznak żerowania przesuńmy się! Wystarczy niekiedy zmienić kąt podawania o 90/180/270 stopni a wszystko potrafi się zmienić! Woblery warto odpowiednio dopracować! Pamiętając o tym, że łatwo możemy wpiąć się w pniaki powinniśmy pozmieniać kotwiczki na druciane, takie, które bez kłopotu w razie potrzeby rozegniemy przy odhaczaniu. Nie muszę chyba dodawać, że powinniśmy dysponować w swoim arsenale profesjonalnym odczepiaczem?! Nie zawsze ryby chętnie reagują na szybko wynurzającą się przynętę, należy więc w pudełku mieć te prawie neutralne, lekko przez nas zmodyfikowane (kilka razy polakierowane, dociążone śrucinami???). Możemy też woblery zmatowić! Takie prosto z pudełka proponuję na choinkę, a te już po przejściach, powycierane do wody. Naturalnie kiedy zaobserwujemy powielające się ataki sandaczy spod powierzchni natychmiast zastosujemy wabiki bardzo płytko chodzące – max do 1m. To naprawdę wystarczy. Pamiętajmy, że płytko nie oznacza, że zastosujemy „spławiki wypornościowe”, ale smukłe o wąskiej pracy z niewielkim sterkiem jak w Yozuri. Analizując dalej przykład łowiska 2,5-4m z karczami postarajmy się coś skusić na gumę. W przypadku właśnie tych przynęt ogromną rolę odgrywa zarówno dobór ciężaru główki, grubości stosowanej linki. Prowadząc przynętę skokami staramy się tuż przed karczami podnieść ją jak najwyżej, tak aby nie zaczepić o pniaka, następnie dajmy jej swobodnie opadać. Podczas takiego opadu najczęściej następuje branie. Opad jest swobodny, ale zawsze kontrolowany. Nie tylko staramy się wyczuć branie na wędce, ale także bacznie obserwujemy linkę. Znacznie częściej spotkamy się z nienaturalnym zachowaniem linki po braniu ryby podczas łowienia „na wleczonego”, ale zawsze też może nas miło zaskoczyć podobna sytuacja podczas łowienia „z opadu”. Przytoczę pewien przykład: potraktujmy go jako bardzo krótki wykład, a wnioski sami wyciągniecie!... Duży zbiornik, duża fala, bardzo silny wiatr, woda zmącona, ryby reagują ochoczo, brania 0,5-1m nad dnem w 99% z wolnego opadu na niewielką jaskrawą przynętę max 7cm. I co się okazuje: najlepiej sprawdza się główka 12-15g, seledynowy twister, wszystko to podane na żyłce 0,40mm. Tak, tak to nie pomyłka 0,40mm i nie dlatego, że ryby były przeogromne, nie dlatego, że łowiliśmy w zaczepach i nie dlatego, że nie mieliśmy łowić na co innego, ale dzięki takiej grubości linki uzyskaliśmy najlepszy możliwy kompromis: 12-15gramowa główka i niewielka przynęta bez trudu przecinały powietrze, grubość żyłki zapewniała powolny opad pomimo bardzo ciężkiego zestawu jak na przytaczaną głębokość. Tego dnia podobny zestaw był zabójczą bronią …. Bardzo różne i bardzo często podobne zdarzenia maja miejsce podczas połowów tej właśnie ryby. I właśnie takich doświadczeń Wam życzę! Wędkarstwo jest dla ludzi mądrych i inteligentnych, więc nie mogę pozbawiać Was odkrywania kolejnych cudownych wędkarskich doświadczeń, ale wiem też, że problematyka łowienia sandaczy jest dalece bardziej ciekawa i skomplikowana, więc tym krótkim wstępem chciałbym sprowokować dyskusję mająca na celu wymianę spostrzeżeń i doświadczeń. WODOM CZEŚĆ!


Morell



źródło: http://www.wedka.pl

Brak komentarzy: