piątek, 31 sierpnia 2007

Przynęty roślinne

Bułka i chleb

Jako przynętę stosuje się miąższ (może być z kawałkiem skórki) ze świeżego pieczywa pszennożytniego, dobrze wypieczonego. Pieczywo kilkudniowe należy przed użyciem zwilżyć. Na łowisku przechowujemy je zawinięte w zwilżoną ścierkę lnianą. Należy zwracać uwagę aby w pobliżu nie znajdowały się substancje wydzielające silny zapach ponieważ chleb dobrze go wchłania.
Łowiąc płocie przynętę zakładamy na haczyk w kawałkach o wielkości około 1 cm chowając haczyk w kawałku miąższu. Na karpia i leszcza należy stosować kawałki o wielkości 3÷4 cm.

Pszenica

Gotową przynętę można nabyć w sklepie wędkarskim.
Samodzielne przygotowanie polega na zaparzeniu w termosie gorącą wodą przez około 4 godziny.
Pszenicę zakłada się na haczyki nr 12÷16 w kolorze złotym przebijając ziarno od strony pełnej łupiny tak aby ostrze haczyka wyszło na zewnątrz.
Przynęta skuteczna przy łowieniu płoci w akwenach z piaszczystym, żółtym dnem.

Kukurydza, groch

Groch należy moczyć przez około 1 dobę a następnie gotować do uzyskania miękkości. Po ugotowaniu ziarno należy odcedzić oraz osuszyć.
Na haczyk o nr 8÷12 nakłada się ziarno w ten sposób aby cały haczyk był schowany.
Przynęta doskonała na klenie, leszcze i płocie.
Zamiast gotowanego grochu można stosować groszek konserwowy oraz kukurydzę. Kukurydza konserwowa jest także do nabycia w sklepach wędkarskich którą można nabyć zaprawioną różnymi smakami i zapachami. Jest ona doskonałą przynętą na karpie i liny.

Kulki proteinowe

Gotowa przynęta dostępna w sklepach wędkarskich stosowana na dużego karpa. Występują w postaci kulek o różnej wielkości, zapachach, kolorach i smakach.
Poniewać kulki są bardzo twarde, stosuje się je najczęściej przewlekając cienką żyłkę (0,06÷0,08) przez otwór wywiercony w kulce, przywiązaną do haczyka. Ten sposób mocowania przynęty znany jest pod nazwą „metoda włosowa”.

Ziemniaki

Ziemniaki gotuje się w łupinkach do czasu, aż można w nie swobodnie wbić szpilkę. Pozostawia się w łupinkach nie obrane a obiera się je dopiero tuż przed zastosowaniem.
Zakłada się na haczyk kawałki wielkości od 1 do kilku centymetrów w zależności od gatunku i wielkości ryb które zamierzamy łowić. Nawlekamy ziemniaka w taki sposób aby schował całkowicie haczyk
Przynęta dobra na karpia, leszcza, lina i płoć.

Parowany ryż

Dobra przynęta zwłaszcza na płocie świetnie imitująca białe robaki (larwy muchy). Bardzo szybko nasiąka wodą i dlatego wskazane jest obtoczenie ziaren ryżu w oleju, który pokrywając powierzchnię cienką warstwą przedłuża ich żywotność w wodzie.

środa, 29 sierpnia 2007

Łowimy leszcze

Słodkie ziemniaki to przysmak dużych leszczy. Taka zanęta ściąga w łowisko całe ławice dużych leszczy. Wszakże pod warunkiem, że to łowisko zostało właściwie wybrane.

Nie ściągnie się leszczy w miejsce znajdujące się poza stałą trasą ich wędrówki. Żeby te trasy wypatrzyć, trzeba obserwować powierzchnię wody. Leszcze zawsze się nad nimi spławiają. Problem w tym, że robią to nieregularnie. Najczęściej wczesnym rankiem, ale również w południe, a czasami nie spławiają się przez wiele dni. Siedząc więc nad wodą, miejmy oczy dookoła głowy.
Po nabraniu wprawy zauważymy, że miejsca, w których leszcze się spławiają, nie są przypadkowe. Niemal zawsze jest tam płaskie dno, ale tuż koło spadu. Mogą to być także blaty, ale tam nęcić nie warto. Na blatach bowiem leszcze przebywają krótko. Wyjątek stanowi zima. Mamy jednak lato i tak jak teraz leszcze będą się zachowywały jeszcze do późnej jesieni.
Interesują nas spady, które się kończą dnem płaskim, lekko zamulonym. Może być tak, że będziemy wybierać łowisko nie widząc spławiających się leszczy, lecz tylko na podstawie wskazań echosondy. Nie szukajmy wtedy wyłącznie stromych spadów. Mogą być łagodne, natomiast ważne, żeby na ekranie linia dna z cienkiej przechodziła w grubą. Gdzie linia cienka i czarna, dno jest twarde. Linia gruba i szara oznacza dno miękkie, muliste. Na pograniczu tych dwóch środowisk należy umieścić zanętę. Tutaj bowiem, kilka metrów w jedną lub w drugą stronę, przebiegają leszczowe trasy.
W dużych jeziorach, gdzie głębokości dochodzą nawet do dwudziestu metrów, najlepsze miejsca do nęcenia znajdują się na ośmiu - dziesięciu metrach. Głębokość, na jakiej przebywają leszcze, zależy od ilości tlenu. Dlatego przed każdym nęceniem w nowym miejscu należy opuścić na dno jakiś pojemnik i zagarnąć nim choćby odrobinę mułu. Jeżeli śmierdzi, to w tym miejscu ryb nie znajdziemy.
Najlepszą zanętą na leszcze są ziemniaki. Mógłby ktoś powiedzieć, że bez dobrych zanęt z odpowiednimi atraktorami leszczy się nie przywabi. Ale przecież zapach gotowanych ziemniaków to atraktor jakich mało, a one same są świetną karmą. W łowisko nęcone ziemniakami wchodzą całe ławice leszczy. Nawet gdy się przestanie nęcić, to będą przypływać jeszcze przez kilka dni.
Przed pierwszym łowieniem łowisko powinno być zanęcane co najmniej trzy dni rano i wieczorem. Nie musi się wrzucać zanęty punktualnie o stałej porze, ale powinna się znaleźć w wodzie rano przed godziną szóstą i wieczorem po siedemnastej. Na jedno nęcenie trzeba ugotować mniej więcej trzy kilogramy ziemniaków. Najlepiej zrobić to za jednym razem na nęcenie ranne i wieczorne. Ziemniaki należy gotować pod przykryciem.

Źródło: http://www.wedkarz.pl/

sobota, 25 sierpnia 2007

Wędkowanie z plaży

Większość wędkarzy łowiących z plaży to tubylcy. Z rzadka spotyka się wśród nich przybyszów z miejscowości oddalonych od morza bardziej niż na kilkanaście kilometrów. Są też jednak pasjonaci takiego wędkowania, którzy, aby dostać się nad morze, pokonują po kilkaset kilometrów.

Kto bowiem raz zasmakował tej przyjemności, już z niej nie zrezygnuje. Będzie się wsłuchiwał w prognozę pogody, a kiedy usłyszy, że jest pomyślna, spakuje manatki i hajda na plażowe wędkowanie. Pod warunkiem oczywiście, że akurat będzie miał trochę wolnego czasu.
Gdzie łowić? Duże wzięcie mają portowe falochrony. Są popularne, ale najlepsze robią się dopiero wtedy, kiedy pod brzeg podchodzą ławice śledzi. Wtedy są oblegane. Śledzie łowi się na zestaw nazywany choinką. Składa się on z siedmiu małych haczyków udekorowanych jakimiś błyszczącymi pasemkami. Na końcu jest ołowiany ciężarek. Jego wagę dobiera się stosownie do możliwości wyrzutowych kija. Gdy zestaw opadnie na dno, zaczyna się go bardzo powoli ściągać. Kiedy choinka trafi na ławicę śledzi, trzeba nią trochę poszarpywać i powoli podciągać. Za jednym razem wyciąga się kilka śledzi.
Z główek portowych falochronów można też łowić inne ryby, ale tylko o przedświcie. Później, kiedy już robi się jasno, ryby odchodzą w morze poza zasięg rzutu.
Żadna jednak główka nie zastąpi plaży. Na początku zawsze jest trochę obawy, no bo przecież nie znamy łowiska. To prawda, trzeba trochę połowić w morzu, żeby wiedzieć, gdzie warto zarzucić. Najlepszym wskaźnikiem są rewy, nazywane też rewkami, czyli wały piasku ułożone na dnie równolegle albo ukośnie do brzegu i niezbyt od niego odległe. Najłatwiej je wypatrzyć, gdy morze jest spokojne, bo wówczas ciemne i jasne partie dna są dobrze widoczne. Wprawione oko wyśledzi rewki także wtedy, gdy morze jest wzburzone. Nad nimi bowiem łamie się fala. Każdy biały grzbiet oznacza płyciznę. Właśnie tam trzeba rzucać i nie martwić się, gdy nie będzie brań. Są rewki, są ryby, co najwyżej mogą nie brać. W morzu to też się zdarza, choć nie tak często jak w rzekach i jeziorach.

źródło: http://www.wedkarz.pl

wtorek, 21 sierpnia 2007

Nęcenie karpi

W rzece

Mniej wartki prąd wody i obfitość pożywienia sprawiają, iż w rzekach karpie często patrolują długie odcinki brzegowe. Atrakcyjność tych stref nie wyklucza jednak tego, że karpiarzy interesują również głębokie, rzeczne mateczniki, zwane karpiowymi sypialniami. Nie należy bowiem zapominać, że karpie poszukują miejsc nie tylko obfitych w pokarm, ale i bezpiecznych. A zatem szukać dna twardego czy mulistego?Jednoznacznej odpowiedzi nie można udzielić. Właściwie będzie postanawiał zarówno karpiarz preferujący twarde odcinki dna, zwłaszcza te, które obfitują w kamienne rafy, jak i ten, który wybierze mulisty fragment rzeki. Trzeba tylko wiedzieć, iż głównym pożywieniem mniejszych karpi są maleńkie bezkręgowce (skorupiaki i mięczaki). Lokując zatem zanętę i przynętę w partiach mulistych, karpiarz będzie częściej łowił małe karpie. Nęcąc w miejscach obfitych w podwodne głazy, zwiększy swoje szanse na złowienie dużych okazów. Najlepiej jest nęcić dwa różne miejsca: uskok dna blisko brzegu oraz pobliże rynny dennej. Cienka warstwa mułu w łowisku oznaczonym XX, położonym blisko linii brzegowej, nie sprzyja prezentacji ani zanęty, ani przynęty. Na pewno korzystniejsze będzie stosowanie kulek pływających. Łowisko X, o dnie twardym, jest bardziej godne polecenia. Zanęcanie podstawowe zaczynamy od 200 18-milimetrowych kulek i około 3-4 kilogramów ziaren. Można stosować kombinacje na włosie kulek i ziaren, do czasu aż karpie zaczną brać. Potem można przejść wyłącznie na kulki. Drugie łowisko może być zanęcone mniej obficie- 30 do 50 18-millimetrowych kulek , ale strategię nęcenia należy opracować do aktywności karpi. Warto też umieszczać przynętę bardzo blisko podwodnych przeszkód (drzewa itp.). po pierwszej złowionej sztuce skuteczny bywa pewien trik: ulokowanie zestawu kilka metrów poniżej stanowiska ( z prądem rzeki). Umożliwia to czasem złowienie tych ostrożnych karpi, które spłoszone pierwszą walką, oddaliły od niebezpiecznej dla nich strefy.

W wodzie stojącej

W większości przypadków, na nieznanych wodach, w jeziorze lub zbiorniku zaporowym korzystne są dwa sposoby - przede wszystkim uważna obserwacja powierzchni wody pozwoli odkryć spławienia karpi. Niezbyt zaś głębokie akweny sprzyjają występowaniu, w znacznych ilościach, pokarmu naturalnego. Karp może żywić się tam właściwie wszędzie. Należy zainteresować się dwoma łowiskami, czyli dwoma odcinkami dna: twardym i mulistym. Najlepszym miejscem do nęcenia i ulokowania przynęty będzie styk obu tych odcinków, obfitujący w pokarm naturalny. Doświadczeni karpiarze francuscy, na nęcenie podstawowe, w miejscu oznaczonym XXX przeznaczają około 250 osiemnastomilimetrowych kulek, donęcając czasem 5 kilogramami ziaren. Piaszczyste w miarę twarde dno (X)zapewnia dobrą prezentację zanęty oraz przynęty i w tym właśnie miejscu powinniśmy ulokować pierwszy zestaw. Na odcinku mulistym(XX)lokujemy drugi zestaw. Jest to ten obszar dna, w którym licznie występuje ochotka oraz inne larwy chętnie zjadane przez karpie. W najbardziej mulistym odcinku nęcimy skąpo- około 30 kulek wystarczy w zupełności. Dalsze nęcenie, po kilku godzinach łowienia będzie uzależnione od aktywności ryb. Jeśli żaden karp nie zostanie wyholowany, warto pomyśleć o zmianie przynęty, a po dwóch lub trzech odjazdach warto pomyśleć o uzupełnieniu zanęty.

Wstępne zanęcanie

Czy nęcić zawczasu? Wszystko zależy od presji wędkarskiej, nęcenie takie ma większe znaczenie w jeziorach i stawach, niż w rzekach. Otóż nie zawsze się to sprawdza, widząc karpiarzy którzy już wrzucili do wody tony zanęty lub właśnie zanęcających pobliskie łowiska, wtedy lepsze brania możemy osiągnąć pierwszego dnia, niż nęcić 2-4 dni wcześniej. Karpie mają zdolność przystosowywania się. one jakby wiedzą, podczas pierwszego dnia zanęcania niczym nie ryzykują i mogą najeść się bez umiarkowania. Po kilku dniach wędkowania zaczynają wyczuwać niebezpieczeństwo i pobierają pokarm bardzo ostrożnie. Jeżeli inni karpiarze, obecni nad wodą , nie zanęcają zawczasu, należy postępować odwrotnie i zanęcić co najmniej 48 godzin przed każdym połowem.

Zanęta pobudzająca

Zadaniem jej jest podtrzymywanie żerowania karpi znajdujących się w łowisku. W wodzie stojącej wystarczy 30 - 50 kulek po każdym braniu, czyli "odjazdu" zestawu. w zimniejszych porach roku liczbę kulek należy ograniczyć do 10 -20 szt. Im bardziej aktywne są karpie tym rygorystycznej należy przestrzegać zanęcania pobudzającego. W przypadku gdy karpie słabo żerują, zanęcanie pobudzające zmniejsza nasze szanse.

W pobliżu wyspy

Można przyjąć, iż okolice wysp położonych w odległości około 50-100 m od brzegu często jest odwiedzane przez karpie, czujące się tam bezpiecznie niewielka na ogół głębokość takich miejsc sprzyja fotosyntezie i obfitości pokarmu.

Jeśli do tego dno jest w miarę twarde, karpie nie będą miały żadnych trudności ze znalezieniem pożywienia w postaci kulek proteinowych lub ziaren.

Ulokowanie pierwszego zestawu tuż u podnóża podwodnej wyspy, lokuje największą nadzieję na sukces. Wykonanie kulkami ścieżki o długości około 10 metrów, licząc od podstawy wyspy w kierunku stanowiska, będzie najskuteczniejszym sposobem zanęcania. Zalecana ilość zanęty: 200 kulek proteinowych plus 4-5 kilo ziaren.

Drugi zestaw powinien być ulokowany na początku ścieżki zanętowej (licząc od stanowiska karpiarza). Jeśli liczniejsze brania będą na pierwszy zestaw, należy i tam zarzucić drugi zestaw. to najlepsza taktyka na złowienie w tego typu łowisku.

Wśród nenufarów

Nenufary czyli grążela, karpie w nich znajdują pokarm, dobre warunki tlenowe i schronienie. W tego typu łowiskach karpie wiodą bardziej osiadły tryb życia. Niewielkie głębokości umożliwiają karpiarzowi nęcenie nawet 3-4 miejsc, stosowane obciążenia oraz łowienie z łodzi. W pobliżu grążelowych zarośli powinno się nęcić ostrożnie 100 kulek i kilogram ziaren na raz. Po pierwszych braniach należy utworzyć z kilkudziesięciu kulek ścieżkę zanętową, łączącą kolejne kępy grążeli. Nie zaszkodzi rzucić też trochę kulek wśród grążeli. Po pierwszych braniach lub po stwierdzeniu obecności karpi wśród grążeli, warto przybliżyć nasz zestaw do kęp zarośli na odległość nawet mniejszą niż metr. W tego typu łowiskach, położonych na ogół blisko brzegu, obowiązuje szczególnie dyskretne zachowanie ciszy. Dno w pobliżu rążeli jest najczęściej pokryte dużą warstwą mułu, dlatego przynęta nie powinna grzęznąć w warstwie mułu, dlatego warto pomyśleć zawczasu o kulkach pływających.


Autor: Kusiot
źródło: http://www.podbierak.com/art,id,121.html

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Słowniczek wędkarza

Agrafka - służy do szybkiego mocowania ciężarków, koszyczków zanętowych i spławików typu waggler.

Blank - nieuzbrojone wędzisko.

Guma - potoczne określenie amortyzatora.

Kanapka - zestaw dwóch lub więcej różnych przynęt na jednym haczyku.

Kij - potoczne określenie wędziska

Kosz wędkarski - pojemnik przeznaczony na przybory wędkarskie będący jednocześnie siedziskiem.

Koszyczek zanętowy - niewielki pojemnik wykonany z plastikowej lub metalowej siatki. Mocowany do zestawu wędkarskiego w celu precyzyjnego zanęcania dokładnie w miejscu łowienia.

Krętlik - metalowy element zestawu wędkarskiego (karabińczyk) do łączenia przyponu z żyłką zapobiegający skręcaniu się żyłki.

Kula wodna - odmiana spławika, wykonana w formie kuli z przeźroczystego tworzywa sztucznego. Masę kuli reguluje się poprzez częściowe napełnianie jej wodą.

Kula zanętowa - zanęta rozrobiona z wodą w kształcie kuli do wrzucania w łowisko.

Kulki proteinowe - przynętą w postaci kolorowych, twardych kulek zawierająca dużą ilość protein (białek).

Lądowanie ryby - końcowy etap holowania ryby zakończony wyciągnięciem jej z wody.

Łezka - ciężarek w kształcie kropli.

Nęcenie - wrzucanie do wody w miejscu wędkowania zanęty w celu zwabienia ryb na łowisko.

Omotka - nić w formie równo nałożonych zwojów, mocująca przelotki lub blank, pokryta lakierem ochronnym.

Opad - podanie przynęty w taki sposób, aby powoli opadała w wodzie.

Picker - rodzaj wędziska z bardzo cienką i elastyczną szczytówką. Zazwyczaj wyposażony w kilka wymiennych szczytówek.

Plecionka - wielowłóknowa linka wędkarska z tworzywa sztucznego, kilkakrotnie mocniejsza od żyłki.

Podbierak - siatka na sztywnej obręczy z rękojeścią do wyciągania holowanej ryby z wody.

Podrywka - siatka o kształcie kwadratu służąca do połowy małych rybek „na żywca”.

Przelotka - element prowadzący linkę wędkarską mocowany do blanku.

Przepływanka - rodzaj łowienia polegający na przemieszczaniu przynęty z prądem rzeki.

Przypon - końcowy odcinek linki wędkarskiej z haczykiem zabezpieczający cały zestaw przed zerwaniem (słabszy od linki głównej) lub przed przecięciem przez ryby drapieżne (stalowy).

Rosówka - rodzaj dżdżownicy używanej na przynętę.

Spławikówka - wędka ze spławikiem.

Styl - rodzaj ciężarka zaciskanego na lince wędkarskiej.

Szczytówka - górna część wędziska.

Waggler - rodzaj spławika jednopunktowo zawieszanego do linki wędkarskiej. Stosowany głównie przy łowieniu odległościowym.

Wypychacz - przyrząd do odhaczania ryb.

Zacięcie - ruch wędziskiem mający na celu zahaczenie biorącej ryby.

niedziela, 19 sierpnia 2007

Jaki sprzęt na początek?

Wielu młodych ludzi myśli o tym, żeby zająć się wędkarstwem. Często nie wiedzą, od czego zacząć. Przeważnie udaje im się zrobić te najważniejsze, pierwsze kroki u boku kogoś z rodziny lub kolegów.

Później przychodzi czas na samodzielne wędkowanie, a tutaj trzeba spełnić kilka formalnych wymagań, z czego najważniejsze to wejść w posiadanie karty wędkarskiej, czyli zezwolenia do uprawiania tego hobby w naszym kraju. Przyjmując, że to mają już za sobą, nadchodzi chyba najlepszy moment, czyli wybór sprzętu do konkretnej metody, wybranie łowiska i samodzielna (lub z przyjaciółmi) wyprawa na ryby.

W tym krótkim artykule spróbuję napisać, czym się kierować przy wyborze sprzętu na początek. Poniższe uwagi są wynikiem moich doświadczeń, bo sam niedawno zacząłem wędkować. Jaki zatem sprzęt kupić do metod gruntowych i spinningowych?

Wędzisko
Na początku radziłbym kupić dosyć długie, co najmniej 3,6 m, bo początkującemu wędkarzowi łatwiej będzie taką wędką wyholować rybę. Poza tym takie wędzisko pozwala na dalszy wyrzut przynęty. Ciężar wyrzutowy wg mnie nie powinien być większy niż 20-30 g, oczywiście zależy to do rodzaju przynęty i metody, jeśli zamierzamy wędkować z koszykiem zanętowym to ciężar powinien być wyższy (60-80 g), ale jak wiadomo, każda metoda ma swoje niuanse. Ja do takich metod kupiłem wędkę teleskopową firmy "Jaxon". W zupełności mi wystarcza, poza tym jest tania, a ja jeszcze nie mam swoich pieniędzy (kosztowała 60 zł).
Ze spinningiem dopiero zaczynam, także wędką Jaxon, ma jednak długość 2,7 m i ciężar wyrzutu do 20 g. Są także tańsze wędki gruntowe, ale tych nie używałem.

Kołowrotek
Tu doradzono mi abym kupił kołowrotek "Dragona". Dowiedziałem się o nim na targach. Sprzedawca przekonał mnie, kupiłem taki najprostszy do 80 zł. Wystarczy żeby nasz pierwszy kołowrotek miał 3-5 łożysk, pojemność szpuli 150 m dla żyłki 0,25 mm. Jeśli nauczę się więcej, może kiedyś kupię kołowrotek bębenkowy lub multiplikator, ale teraz do gustu i kieszeni przypada mi raczej ten ze stałą szpulą.

Żyłka
Wystarczy na początek 0,20-0,22 mm długości 100 m. Firmy obojętnej, chociaż tutaj wg mnie nie można oszczędzać, bo może się zerwać już na byle płotce. Ustaliłem sobie, że nie będę kupował taniej niż 10 zł. Na razie nie zawiodłem się.

Haczyki
Większość haczyków, które używam mają rozmiar 10 lub 8. Może i są duże, ale łatwiej mi zawiązać na nich węzły, których dopiero się uczę. Jeśli jadę na węgorza zakładam wtedy większe np. 4. Firma tutaj nie gra roli, wiadomo, nie kupować najtańszych, bo to przeważnie jakiś druciany szmelc, większość z tych w sklepie wędkarskim jest dobra. Możemy na haczyk zakładać prawie wszystko, ukopane czerwone robaki, bułkę lub ciasto, różne kasze i płatki, kukurydzę jeśli zostanie w puszce po obiedzie, białe robaki (te trzeba kupować) itd.

Obciążenie
Stosuję ciężarki o masie do 2,0 g, śruciny lub przelotowe w zależności od łowiska, metody itd. Jeśli łowię daleko z gruntu, zakładam też takie do 20 g lub jeśli ktoś ma większy ciężar wyrzutu może być 35 g lub 40 g.

Spławiki
Wystarczy kupić 1 przelotowy cięższy np. 4 g i lżejsze 2 g (2 szt.). Przy metodzie gruntowej stosuję przelotowy koszyk (jeśli wyrzucam daleko), albo w ogóle bez niczego, tylko przelotowy ciężarek i przynętę na przyponie z haczykiem. Widziałem też dowieszane oliwki, ale te wychodzą drożej.

Dodatkowy sprzęt
Do obowiązkowego sprzętu zaliczam: podpórki pod wędkę (nie można wycinać i kaleczyć drzew), siatkę na ryby i podbierak. Jeśli ktoś spinninguje to oczywiście dochodzą do przynęt różne stalowe lub wolframowe przypony, wyhaczarki i inne przybory, o których dopiero się uczę.

Za całość trzeba wyłożyć trochę pieniędzy i nieraz z tym jest ciężko, można jednak odłożyć trochę kieszonkowego lub gdzieś popracować (przy zbiorze owoców) w wakacje, a potem w sierpniu skompletować sprzęt i wędkować. Ja także doradzałbym poczytanie najpierw w internecie o różnych metodach połowu lub wypożyczenie książki z biblioteki (jest ich dużo) aby podrasować wiedzę. Zawsze się przyda, a dorośli często nie mają czasu na wyjaśnianie naszych pytań.

Życzę udanych połowów – Paweł Smarzewski * ...::Szczupak::...*

PS. Na pewno dorzucicie swoje uwagi na temat sprzętu i wyposażenia, bo jest tego bardzo dużo, ale mnie narazie wystarczy to co powyżej.

źródło: http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1660&Itemid=100

czwartek, 16 sierpnia 2007

Jak z człowieka zrobić wędkarza

Zdarza się, że nasz znajomy jest w trudnej sytuacji, mianowicie wiedzie, tak zwane normalne, uporządkowane życie, słowem - nie wędkuje.

Wędkarstwo, jak wiadomo leczy takie schorzenia doskonale. Najlepiej od razu zabrać się do rzeczy i wieczorem umówić z pechowcem w barze. Tam, w sprzyjającej atmosferze przy piątej kolejce zaczynamy działać.
Po pierwsze należy wytłumaczyć nieszczęśnikowi, że bezlitosne plagi, które na niego spadły, jak stała praca, tolerancyjna żona, spore oszczędności, nie są najgorsze - mógł przecież zacząć zbierać znaczki, sklejać modele, czy zostać fryzjerem. Jest też na nie rada – wędkarstwo.
I tu pierwsze niebezpieczeństwo, istnieją, bowiem ludzie, którzy dziwnie reagują, i już na sam dźwięk tego słowa, płoszą się. Żeby tego uniknąć, upewnijmy się najpierw czy nasz przyszły kompan dostał odpowiednio dużą dawkę znieczulenia( niektórzy mają mocną głowę!). Następnego dnia odwiedzamy chorego, zdecydowanie przystępując do drugiej części planu, czyli zakupów.
Zabieramy kolegę do największego i najbardziej okazałego sklepu wędkarskiego w okolicy. Po wybraniu około sześciu ( na początek wystarczy) wędzisk, i tyluż (logiczne) pasujących do nich kołowrotków, przejść należy do drobnej galanterii, jak: proca, GPS, kombinezon wypornościowy, glina rozpraszająca, słodzik itp. Z kilku powodów, najlepiej byłoby, gdyby zapłacił kartą. Po pierwsze, da nam to trochę czasu, bo reakcja ludzi, których spotkało naraz tyle szczęścia, bywa czasami, delikatnie mówiąc niewdzięczna. Po drugie, unikniemy widoku człowieka, tracącego przytomność.Czas na trzecią część planu, kartę wędkarską.
Niestety, o ile wędkarski sklep czy zaprzyjaźniona knajpa potrafią dostarczyć silnych, prawdziwie wędkarskich przeżyć, o tyle już sama myśl o regulaminach, przepisach, składkach powoduje zanik łowieckich instynktów. Egzaminy na kartę wędkarską - podobnie jak spotkania z drogówką - mają swoją symbolikę, i niewątpliwie coś z magii. Czasami, z niewiadomych przyczyn trwają tak krótko, że świeżo upieczony wędkarz nie jest w stanie przypomnieć sobie ich przebiegu.
Ostatnie zadanie to pierwsza zasiadka. Nic prostszego, jedziemy w ciemno nad któryś z naszych wspaniałych, rybnych zbiorników, i ze stoperem w ręku, łowimy sympatyczne karpiki w ławicach przebiegłych pstrągów tęczowych. Ważymy, płacimy, pakujemy do jednorazówek(pusty worek obsługa powinna zwrócić przy wyjściu), po czym, zrelaksowani, wypoczęci i szczęśliwi, suniemy powrotną drogą wprost do domu. Gdyby nasz nowy kompan miał jakieś wątpliwości - co zdarza się niedoświadczonym wędkarzom, i pytał np., po co mu sześć wędek, skoro regulamin dopuszcza dwie, albo, dlaczego łowił w miejscu gdzie trzeba dodatkowo płacić za każdą rybę, a każda z tych ryb musi zamienić się w filet. Odpowiedzmy, zgodnie z prawdą, że nie pojmie od razu, zawiłego sensu wędkarstwa.

źródło: http://www.rybieoko.pl/artykuly/rybim_okiem/jak_z_czlowieka_zrobic_wedkarza

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Wędkowanie ze spławikiem

Za najprostszą wędkę uważa się zestaw spławikowy. Przygodę z łowieniem ryb najczęściej zaczyna się od 3-4-metrowego wędziska, kawałka żyłki przyczepionej do końcówki kija, spławika, ołowianych śrucin lub ołowianej taśmy wyważających spławik oraz haczyka, na który nadziewa się przynętę.

Hak jest zazwyczaj dowiązany na żyłce cieńszej od tzw. żyłki głównej i tworzy przypon zwany też stągiewką, co zapobiega zerwaniu się całego zestawu w razie zaczepienia o podwodną przeszkodę lub podczas walki ze zbyt silną rybą.

Dziś do konstrukcji wędzisk, niekiedy kilkunastometrowych, używa się technologii kosmicznych, budowa żyłki rozpatrywana jest na poziomie molekularnym, a żeby prawidłowo wyważyć spławik, korzysta się ze śrucin o masie ułamków grama. W wędkarstwie spławikowym rozgrywane są mistrzostwa świata, a ekwipunek profesjonalistów z trudem mieści się w furgonetce.

Aby zwiększyć zasięg wędki bez przedłużania jej w nieskończoność, zaopatrzono kij w tzw. przelotki, przez które biegnie żyłka główna, doczepiono na jej grubszym końcu magazyn na linkę, który przez dziesięciolecia zmieniał się w coraz bardziej wymyślne kołowrotki. Zapas żyłki umożliwia bardzo dalekie wyrzuty zestawu, a więc pozwala łowić daleko od stanowiska na brzegu czy w łodzi, znacznie też ułatwia walkę z rybą i zapewnia bezpieczeństwo podczas zmagań z wodnym przeciwnikiem.

Łowienie ryb metodą spławikową można podzielić na wędkowanie bez kołowrotka – delikatnymi, 4-5-metrowymi wędeczkami zwanymi uklejkówkami, mającymi zastosowanie głównie w wędkarstwie wyczynowym, łowienie na tzw. bata, czyli posługiwanie się mocniejszymi kijami o długości 5–8 m i zestawem nieco krótszym od długości wędziska, oraz łowienie na tyczkę, w którym zestaw jest o wiele krótszy od kija, a wędki osiągają długość kilkunastu metrów.

Kołowrotek oraz przelotki spowodowały w tradycyjnym wędkowaniu prawdziwą rewolucję. Można łowić techniką bolońską, odległościową angielską, można na standardową przepływankę, na przystawkę... Liczba technik i sprzętu rośnie z roku na rok. Metoda spławikowa pozwala łowić maleńkie rybki i większość ryb średnich rozmiarów, ale łowi się też w ten sposób ogromne karpie, amury, a także wielkie szczupaki, sumy i sandacze – na żywca w krajach, gdzie jest to dozwolone, lub na martwe ryby.

Aby zacząć wędkowanie – najlepiej od wędki z kołowrotkiem – wystarczy nieco ponad 100 zł na podstawowy sprzęt, lecz w miarę zaawansowania i poznawania specyfiki tego hobby konieczny jest wybór metod i technik, w których warto się specjalizować. Najtańsza tyczka kosztuje około 300 zł, wędzisko wyczynowe o długości 16 m potrafi jednak wyciągnąć z wędkarskiego portfela kilka tysięcy złotych. Prosty kołowrotek da się kupić za 40 zł, najdroższe kosztują ponad 4 tys zł.

źródło: http://wedkarstwo.onet.pl/6594,1157292,artykuly.html