wtorek, 11 grudnia 2007

Leszcze w ciepłym grudniu

Gdy w sierpniu pierwszy raz usłyszałem prognozę pogody na grudzień, własnym uszom nie wierzyłem. Miał być wyjątkowo ciepły i bezśnieżny. Brzmiało to dla mnie niewiarygodnie, więc uznałem to za czczą gadaninę. Ale ta prognoza się sprawdziła. Mamy więc taki grudzień, że częściej łowię leszcze, niż mętnookie sandacze. I wiecie, co? Chyba mi się to podoba. Mogłoby tak być, że dwie zimy są bardzo ciepłe, a trzecia z rzędu mroźniejsza, aby nacieszyć się łowieniem w lodowej dziurze.

Feeder wiedzie prym
W rzece leszcze łowi się zupełnie inaczej niż w jeziorze. Tu nurt targa przynętą i wędką, roznosi źle przygotowaną i podaną zanętę, leszcze wędrują pomiędzy odległymi żerowiskami a ostoją, no i dostęp do dobrego łowiska w wielu przypadkach jest utrudniony bądź niemożliwy. Dlatego wędka z podajnikiem święci triumfy. Pomaga sprowadzić, jak po sznurku, rybę do haczyka ukrytego w przynęcie. Dzisiejsze wędziska są cudowne – pięknie pracuje blank, szczytówka nie zlekceważy delikatnego smakowania przynęty przez ostrożną rybę, a przy tym wszystkim zestaw może ważyć nawet 120 gramów. Kocham spławik, ale to feederem wyjąłem najwięcej ryb z rzek. Ponadto wiele feederów znakomicie spisuje się przy łowieniu drapieżników na martwą rybkę. Jeśli dotychczas nie zasmakowaliście łowienia drgającą szczytówką koniecznie spróbujcie, a nie pożałujecie.

Stanowisko wędkarza
Można przycupnąć choćby pod skarpą, ale takie wędkowanie nie ma sensu. Wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb – to hobby połączone ze sportem i przyjemnością. Dlatego stanowisko musi być wygodne i bezpieczne, podbieranie ryby musi być dla niej i dla wędkarza bezpieczne, musimy mieć miejsce do przygotowania wędek i zanęty. Wielu z was zlekceważy te słowa, ale będąc na łowisku, przyjrzyjcie się wędkarzom – wielu z nich siedzi byle jak i byle gdzie, a przez to stają się nerwowi i czynności wędkarskie wykonują niedbale. W efekcie mało łowią i tracą przyjemność z pobytu nad wodą. Jest oczywiste, że stanowisko musi umożliwiać wędkarzowi łowienie ryb. A więc musi być założone tam, gdzie są lub mogą być ryby.

Stanowisko leszczy

Trzymają się spokojniejszej wody, najczęściej głębokiej. Gdy latem łowiłem je na metrowej wodzie, teraz szukam łowiska o głębokości przynajmniej 240 cm. Często zatrzymują się i żerują w międzytamiach, przy bardzo spokojnym brzegu, w rozległych zatokach, w głębokich starorzeczach oraz chętnie wpływają w ciepłe strumienie wody odprowadzanej przezOchotka do zanęty nie musi być najlepszej jakości. Z powodzeniem można stosować przecenioną, ale nie może zawierać zepsutych larw. elektrociepłownie, oczyszczalnie czy kombinaty przemysłowe oraz wypływają z jeziora przepływowego żerując w dopływie. Jeżeli systematycznie będziemy nęcić wybrane łowisko ze spokojną wodą, leszcze tam wpłyną w przeciągu 2-3 dni. Są one ruchliwe, dlatego nęcenie dobrą leszczową zanętą odgrywa ważną rolę – jej smaki i zapachy płyną wiele setek metrów w dół rzeki informując ryby o suto zastawionym stole. A gdy ryby dopłyną do tegoż stołu, właśnie te grubsze dodatki do zanęty zatrzymują je na dłużej.

Jest zima, ale nęcę obficie

Zawsze przygotowuję zanętę w ilości „ciut więcej” kierując się zasadą: Lepiej żeby zostało, niż zabrakło. Leszcze to żarłoki pływające w stadzie, a gdy trafią na dobre jedzono – wyżrą wszystko. To prawda, że w okropnie zimnej wodzie nęci się małą ilością karmy. Teraz jednak woda nie jest zmrożona śniegiem i lodem, więc leszcze mają niemały apetyt. Do firmowej zanęty dodaję kolorową pinkę, kukurydzę z puszki, płatki górskie a jeśli uda mi się kupić jokersa po niskiej okazyjnej cenie, dodaję go do zanęty. Przed zarzuceniem zestawu nęcę kulami. Dlatego do zanęty dodaję albo klej i żwir, albo glinę wiążąco-dociążającą. Na tylnej stronie opakowania mieszanki firmowej zawsze znajdziecie instrukcję, w jakich proporcjach mieszać te składniki. Przestrzegajcie instrukcji, bo proporcje składników decydują o skuteczności zanęty. Lepię kule wielkości pomarańczy lub mniejszych wałków – jeżeli podaję zanętę za pomocą procy. Do łowiska wrzucam 1/3 ilości przygotowanej zanęty, resztę zużywam napełniając koszyki i donęcając kulami, gdy stwierdzę obecność leszczy.
Są dni, że leszcze chętniej łapią haczyk z dużą ilością mięska, ale bywają i takie, że biorą tylko na jedną malutką pinkę.
Nowe przypony
To jest regułą, że przed wędkowaniem wiąże się nowe przypony. Ale proponuję Wam nabyć przyponówkę, która nie traci swoich właściwości w zimnej wodzie. Właśnie z niej przygotujcie przypony w różnych długościach począwszy od 15 cm, poprzez 20, 30, 45 i 60 cm. Wielkość haczyka powinna znaleźć się w przedziale wielkości 16 - 10. Załóżcie te, które lubicie. Koszyki powinny być bez dna, bo inaczej kukurydza a nawet płatki pozostaną w nim, a przecież powinny być wypłukane i pracować na Wasz sukces.
Grudniowe wędkowanie niczym nie przypomina letnich leszczowych łowów, dlatego wszystkie potrzebne komponenty przygotujcie w domu, a na łowisko zabierzcie dodatkowo wiele optymizmu. W wędkarstwie optymizm i staranne przygotowanie się zawsze przekłada się na siatkę pełną ryb. Czego Wam życzę w ostatnich dniach tego roku.

tekst i zdjęcia WP

niedziela, 2 grudnia 2007

Metoda odległościowa

Historia.
Metodę odległościową wymyślili angielscy wędkarze i większość nazw sprzętu pochodzi właśnie od nich.Chcę opisać typową odległościówkę bez dodatkowych ulepszeń i modyfikacji.

Sprzęt
Wędka
Wędzisko- do tej metody używa się wędki o długości od 3,90- 4,50m. Najbardziej popularna jest długość 4,20m a cw od5g- 20g. Wędzisko to zbudowane jest z włókien węglowych trzy składowe, posiadające najmniej od 15-17 przelotek. Dolnik wędziska jest wydłużony / wygodnie się trzyma / pokryty korkiem lub pianką. Ze względu na to, że będziemy używali cieńkich żyłek, przelotki osadzone są na wysokich stopkach, ażeby żyłka nie kleiła się do blanku. Ciężar takiego wędziska dobrej marki od 200g góra do 300. Im mniej żywicy w wędce a więcej węgla tym lżejsze. Przy zakupie wędki typu Match po rozłożeniu jej, musi ona byc prosta, bez żadnych ugięć. Przy próbie wymachu nie może ona mieć nadmiernych wibracji, " chodzić na boki " , szczytówka po paru drgnięciach ma pozostać nieruchoma. Jeżeli kij zachowuje się inaczej, lepiej go zostawić i poszukać inny - niekoniecznie tej samej marki. Przelotki w tym wędzisku są bardzo małe / średnica / zbierająca - ta przy kołowrotku 10mm szczytowa 3mm.
Kołowrotek
Kołowrotek: na wysokiej stopce o szpuli stałej i płaskiej szpuli Long cast typu 3000- 4000 z przełożeniem 5:1, 6:1 celem szybkiego zwijania żyłki. Jeden obrót korbką to 80-90 cm żyłki.
Żyłka
Żyłka obowiązkowo TONĄCA w przedziale 0,14-0,16 mm kolorem dostosowana do dna, mało rozciągliwa.
Spławik
Spławik: w tej metodzie stosuje się spławiki typu waggler montowane przelotowo i na stało, o wydłużonym kształcie korpusu, który umiejscowiony jest na końcu kila. Spławiki są wstępnie dociążone podkładkami metalowymi. Montowane na stało nie posiadają podkładek. Zdejmując lub dodając podkładki możemy regulować wyporność spławika.Są one różnej długości np. od 15 do 50cm i wyporności powyżej 20g. Niektóre / te dłuższe / posiadają lotki, co stabilizuje ich lot na większe odległości. Spławiki te, na końcu mają oczko, przez które przechodzi żyłka - jest to spławik przelotowy. Są też spławiki montowane na stało, wyglądem podobne do nich. Większość spławików / firmowe / ma podane na korpusie obciążenie w formie cyfr i liter. Pierwsze cyfry to wstępne obciążenie spławika, litery to numery śrucin jakie należy założyć aby wyważyć spławik. I tak cyfra 2,3,6g to wstępne wyważenie +SG, AAA, BB, lub 1,2,....9,13 to oznaczenia śrucin. Stoper: gumowe i silikonowe w tym przypadku nie zdają egzaminu ze względu na małe średnice przelotek. Najlepsze są stopery nitkowe wiązane z kordonka, nici bawełnianej,żyłki lub wręcz zwykłych nici. Podpórki: o regulowanej długości, zakończone mocnym szpicem lub małym świderkiem.
Akcesoria
Akcesoria dodatkowe: siatka na ryby, podbierak, wypychacz, miarka, krzesełko, obcinacz do żyłki, pojemnik z zapasowymi przyponami i ciężarkami. Montujemy zestaw: na naszą wymarzoną wędkę zakładamy kołowrotek z nawiniętą żyłką 1-2 mm poniżej krawędzi szpuli, przekładamy ją przez wszystkie przelotki i wiążemy stoper. Następnie nawlekamy koralik, który będzie opierać się o niego, Następnie zakładamy krętlik z agrafką, do której zapinamy spławik. W sklepach można kupić gadżet firmy Stonfo do tego celu. Na końcu żyłki montujemy drugi krętlik, do którego z drugiej strony wiążemy przypon.

Przygotowanie i technika połowu
Przygotowanie sprzętu
Jeżeli głębokość łowiska przekracza długość wędki, spławik montujemy przelotowo. Natomiast gdy łowisko jest płytsze, spławik montujemy na stałe. Obciążenie: powinno być zamontowane w ten sposób, że 3/4 obciążenia montujemy w pobliżu spławika a 1/4 rozkładamy na żyłce. Wygląda to w ten sposób, że najmniejszą śrucinę zakładamy przy krętliku, następną 2 razy cięższą 5cm wyżej , następna 2 razy cięższa od poprzedniej i w odległości 2 razy większej. Czyli śrucina np: 1g- 5cm, następna 2g- 10cm, następna 4g- 20cm itd. Po zmontowaniu obciążenia z wody ma wystawać tylko " czubek " spławika. Następnie ustawiamy hamulec, którego opór regulujemy do wytrzymałości przyponu. Żyłkę bierzemy w dwa palce i ciągniemy. Pokrętłem hamulca pokręcamy tak, ażeby żyłka wysnuwała się z kołowrotka z lekkim oporem.
Zarzucanie
Zestaw zarzucamy z nad głowy, ruchem płynnym baz szarpnięć , poza pole nęcenia. W końcowej fazie lotu żyłkę przyhamowujemy lekko palcem, ażeby zestaw łagodnie wyłożył się na wodzie. Następnie wkładamy kocówkę wędki do wody i kilkoma pokręceniami korbką zatapiamy żyłkę, równocześnie ściągając zestaw w pole nęcenia. Jeżeli wiatr wieje nam zza pleców obciążenie grupujemy przy haczyku, natomiast gdy wiatr wieje nam w twarz obciążenie przesuwamy pod spławik. Gdy po zarzuceniu spławik ustawi się szybko pionowo - oznacza to, że zestaw jest splątany- należy poprawić obciążenie/ rozłożenie / Po zarzuceniu zestawu na żyłce mazakiem lub nitką zaznaczamy odległość, ażeby za każdym razem zestaw położyć w to samo miejsce. Zacięcie wykonujemy ruchem płynnym, bez szarpnięc i z czuciem. Mocne zacięcie i przy źle ustawionym hamulcu może spowodować uszkodzenie delikatnej wędki.
Nęcenie
Nęcimy: kulami zanęty na tyle spoistymi ,ażeby w całości dotarły do dna i tam dopiero zaczęły pracować. Kule rzucamy na " spławik " nie więcej jednak niż w promieniu 1m od niego. Robaki, kastery, ziarna wystrzeliwujemy z procy o specjalnym pojemniku. Do kul są specjalne proce o gumach o większej wytrzymałości.

Myślę,że tym opisem chociaż trochę przybliżyłem mniej doświadczonym kolegom niuanse tej metody. Jest to tylko opis a na praktykę przyjdzie czas nad wodą . Więc wędki w garść i nad wodę. Modeli wędek i kołowrotków nie podaję gdyż uważam, że jest to osobista sprawa każdego.

środa, 24 października 2007

Haczyk

Haczyk jest to kawałek metalowego drutu, dopowiednio ukształtowany i zaostrzony. W budowie bardzo prosty więc krótko go opiszę.

Wielkość- ustalamy ją biorać pod uwagę wielkośc ryb, ktore chcemy łapać. Wielkośc haczyka określamy numerami. Im liczba mniejsza tym haczyk większy. Powyżej numeru 1 wielkość haczyka oznaczana jest za pomocą ułamka: 1/0, 2/0 itp. Z doborem haczyka trzeba uważać Nie można dobrać go zbyt małego, bo wtedy nici z wyciaganiadużych ryb. Natomiast na zbyt duży hak nie zdołamy złapać mniejszej rybki.

Kolor- dobiera się go odpowiednio do używanej przynęty.

Kilka porad:
- haczyk powinien być dobrze zaostrzony,
- zadzior można lekko odgiąć w tył lub w bok-to spowoduje iż rybę łatwiej będzie zaciąć,
- przechowywać je oddzielnie, najlepiej w małych plastikowych pojemniczach lub foliowych woreczkach- zapobiega to ich tępieniu,

- nie stosować błyszczących haczyków do przynęt żywych(wyjątkiem może być robak biały)

źródło: http://podbierak.com

niedziela, 7 października 2007

Zna ją każdy wędkarz – płoć...

Należy chyba do najbardziej znanych i pospolitych gatunków zamieszkujących nasze wody. Do dzisiaj jest wdzięcznym obiektem wędkarskich połowów, dostarczających pierwszych łowieckich emocji początkującym wędkarzom.

Mało który gatunek odznacza się taką zmiennością kształtów ciała, jak płoć. Cecha ta doskonale znana jest wędkarzom. Zdarzają się osobniki wysmukłe, wydłużone lub bardzo wygrzbiecone, krótkie, czasem bardzo spłaszczone, niekiedy o przekroju prawie wrzecionowatym. Ale to jeszcze nie wszystko. Spotyka się płocie o ostro lub tępo zakończonej głowie, o stosunkowo dużych lub bardzo małych oczach. Dodać można, że kształt ciała ryby, zmienia się także w zależności od jej wieku. Regułą jest, że im ryba starsza, tym bardziej wygrzbieca się, co znaczy, że stosunek wysokości jej ciała do długości zmniejsza się. Również głowa ryby staje się z wiekiem stosunkowo mniejsza. Ta zmienność kształtów ciała spowodowana jest różnymi warunkami środowiskowymi, w jakich ta ryba żyje.

Płocie często krzyżują się z innymi gatunkami – leszczem, wzdręgą, ukleją, krąpiem, czy nawet linem, tworząc tzw. bastrady (są to osobniki bezpłodne), mające cechy pośrednie między jednym, a drugim gatunkiem. Np. mieszaniec płoci i leszcza kształtem swojego ciała przypomina płoć, natomiast długą płetwą odbytową oraz dłuższym dolnym płatem płetwy ogonowej i częściowo dolnym otworem gębowym przypomina leszcza. Takie mieszańce można często napotkać. Nawet wytrawnemu wędkarzowi trudno jest czasem jednoznacznie stwierdzić, z jakim gatunkiem ma do czynienia. Na terenach naszego kraju napotkać ją możemy we wszystkich niemal wodach: jeziorach, rzekach, przyrzecznych łachach, stawach, gliniankach, wodach górskich poniżej 1000m n.p.m, słonawych zalewach i przybrzeżnych wodach Bałtyku.

Będąc rybą płochliwą, płoć unika otwartej, naświetlonej przestrzeni wodnej. Jako typowy mieszkaniec strefy przybrzeżnej, przebywa wśród skupisk roślinności podwodnej, wzdłuż pasa trzcin, w korzeniach przybrzeżnych drzew i krzewów, przy stromych, podmytych brzegach i górkach podwodnych. Najchętniej zasiedla miejsca o dnie twardym, piaszczysto – żwirowatym, unika dna mulistego. W ciągu dnia, unikając światła, schodzi głębiej, natomiast nocą podchodzi pod brzegi. Przebywa tuż przy samym dnie, na głębokości do kilku metrów. Tylko w zbiornikach, niedających możliwości naturalnej osłony, trzyma się w głębszej partii wód.

Późną jesienią, po opadnięciu roślinności wodnej, gromadzi się w miejscach znacznie głębszych – nawet do 20m i więcej. Gdy lód pokryje jeziora, zbiera się w duże grupy w miejscach zaciemnionych grubą powłoką śniegu, unikając partii czystego, przejrzystego lodu. W rzekach unika silnego nurtu. W czasie wiosennego przyboru wody podchodzi pod brzegi, przebywając wśród zalanych wodą krzaków wierzby itp. Trudno jest nazwać płoć rybą osiadłą. Korzystając z wysokiej wody, wędruje ławicami w górę rzek, wstępując do ich dopływów i strumieni.

W porze letniej przebywa przy kępach roślin, za kamiennymi zakończeniami ostróg, w pobliżu jam, jazów, śluz, wszędzie tam, gdzie znajduje osłonę przed silnym prądem i naturalnymi wrogami.

Późną jesienią i zimą skupia się chętnie w faszynie umacniającej brzegi i ostrogi, a przy długotrwałej pokrywie lodowej, gdy zaczyna dokuczać brak tlenu, podchodzi pod same brzegi, w miejsca, w których pokrywa lodowa na skutek obniżania się poziomu wody ulega załamaniu.

Przebywając w pasie przybrzeżnym – w krainie szczupaka, płoć stanowi główny jego pokarm. Szczupak nie jest zresztą jej jedynym naturalnym wrogiem. Sandacz, okoń, sum, węgorz, miętus, czy kleń – pochłaniają niemałe jej ilości. Dzięki masowemu występowaniu, płoć stanowi główny pokarm, wielu drapieżnych. Mimo znacznemu zmniejszeniu się pogłowia innych gatunków w ostatnich latach, jej pogłowie utrzymuje się nadal na jednakowym poziomie, dzięki dużej płodności.

Do tarła przystępuje na przełomie kwietnia i maja. Zaczyna się ono, gdy temperatura wody osiąga 10 stopni C. Tarło następuje masowo. Trwa ono kilkanaście dni, mimo, że poszczególne osobniki składają ikrę jednym rzutem. Ikra składana jest na zeszłorocznej roślinności, na korzeniach trzciny, a także na znajdujących się w wodzie gałęziach drzew i krzewów.

Tarło płoci jest bardzo widowiskowe. Powierzchnia wody kotłuje się od setek osobników, składających ikrę nieraz zaledwie kilkanaście centymetrów pod powierzchnią wody. Przy zimnej i wietrznej pogodzie, składanie ikry odbywa się na głębokości do kilku metrów. Stwierdzono także przypadki tarła tego gatunku w miejscach piaszczystych i zupełnie pozbawionych roślinności; ikra składana była bezpośrednio na piasku.

W okresie tarłowym, na skórze samców pojawiają się białe, szorstkie brodawki (tzw. „wysypka tarłowa”). Mimo małych rozmiarów, ilość składanej ikry przez ten gatunek jest bardzo duża; 50 gramowa płotka składa sześć do siedmiu tysięcy ziarenek ikry. U dużych okazów ilość ta dochodzi nawet do 100.000 sztuk. Ikra składana jest gęsto przy sobie, nawet w kilku warstwach, tworząc miniaturowe grona. Rozwój jej trwa 12 do 14 dni.

Po wyjściu z osłonki jajowej, wylęg przyczepia się do roślin przy pomocy lepkiej substancji, wydzielanej z gruczołów na głowie. Pierwsze dni życia spędza prawie nieruchomo, poruszając się sporadycznie, dopiero po napełnieniu pęcherza pławnego powietrzem, zaczyna zwinnie uganiać się za pokarmem. W okresie tym, można zaobserwować całe roje maleńkich larw płoci (o długości ok 1 cm), pływających wzdłuż zacisznych, wygrzanych brzegów.

Rosną powoli, w ciągu czterech lat osiągają wagę 50 do 60g. Żyją do kilkunastu lat, dochodząc w wyjątkowo sprzyjających warunkach do 2 kg wagi. Ale taka płoć jest już wyjątkowym okazem.

Łowione przez nas płocie, to przeważnie osobniki 4 – 7 letnie. W żyznych, wygrzanych zbiornikach wodnych osiągają znacznie większe rozmiary, niż w wodach zimnych i ubogich w pokarm.

Płoć pobiera pokarm zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego, szukając go przede wszystkim na dnie lub w jego pobliżu. Zjada młode pędy i listki roślin wodnych, glony porastające kamienie, nasiona roślin wodnych, larwy owadów i ich dorosłe postacie, robaki, mięczaki. W okresie tarła innych gatunków nie gardzi również ich ikrą, czy kilkudniowym wylęgiem. Apetytu nie traci nawet w czasie swojego tarła.

Mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów płoci, jej połów daje dużo satysfakcji. Koledzy, którzy mięli już na kiju kilogramową sztukę, wiedzą, o czym piszę. Te największe są niesłychanie ostrożne i skusić takiego olbrzyma jest niezmiernie trudno. Ale walka z nią, szczególnie, kiedy łowi się delikatnym zestawem, stanowi nie lada wyzwanie i daje ogromną satysfakcję.

Piotr Łopaciński
źródło: http://www.rybieoko.pl/

wtorek, 25 września 2007

O sandaczu prawie wszystko!

Obecnie to jedna z najbardziej popularnych ryb, wyjątkowo chętnie poławianych przez wędkarzy. Biorąc pod uwagę ową popularność dysponujemy coraz szerszą wiedzą co do sposobów łowienia, zachowań i zwyczajów tej ryby. Przygotowując materiał miałem okazję wymienić własne doświadczenia z kilkoma wytrawnymi łowcami sandaczy, których pasja wędkarska ogranicza się w praktyce wyłącznie do ich połowu. Teraz postaram się podzielić z Wami kilkoma uwagami, spostrzeżeniami i jak sądzę regułami jakie obowiązują przy łowieniu na spinning . „Sandacz jest jak kot”- potrafi bawić się z nami, zaczepiać przynętę, delikatnie muskać, ale potrafi też zaatakować dynamicznie i bardzo precyzyjnie…. Często spotykamy się z sytuacją, kiedy po kolejnych braniach wciąż nie mamy wyników, nie mamy ryb na kiju, mamy same puste zacięcia, za każdym razem wobler jest brany jakoś dziwnie – nienaturalnie, guma ściągnięta po samo kolanko haka i nic! Oznacza to, że „sandacze się wożą”- tak w żargonie określamy podobne zachowania. Trafiamy również na dni kiedy ryby dostają wilczego głodu, nie istotny jest kolor, wielkość i prowadzenie przynęty, liczy się tylko żarcie! Najczęściej jednak liczy się właśnie właściwy dobór przynęty, jej wielkość kolor, sposób podania i prowadzenia oraz czujność naszego zestawu?! I od zestawu właśnie chciałbym rozpocząć! Prawdę mówiąc gdybyśmy chcieli przyjrzeć się bliżej wszystkim uwagom i pomysłom na spinningowe zestawy sandaczowe, mielibyśmy pracę doktorską… Przede wszystkim zestaw nie może być „głuchy”! Przyjrzyjmy się więc dwóm głównym trendom w doborze sprzętu pamiętając w kulminacyjnym momencie (zakupu) o głuchocie: 1. lekko, miękko z wyczuciem oraz 2. krótko, ostro, ale koniecznie z wyczuciem! Zestaw 1. wędki subtelne o akcji szczytowej (wklejanki), dość delikatne z mocnym dolnikiem zazwyczaj o ciężarze wyrzutowym pomiędzy 5-25g i długości 2,40 do 3,05m - bardzo popularne na naszym rynku. Podobne wędki kapitalnie sprawdzają się podczas „wyłuskiwania” sandaczy. Do prowadzenia przynęty (gumy) na „wleczonego”- delikatnie z wielkim wyczuciem! Zestawy takie stosowane są z powodzeniem zarówno do połowu z brzegu jak i z łodzi. Zestaw 2. wędki krótkie, specjalistyczne do połowów z łodzi 1.80-2.10m - agresywne, co wcale nie oznacza, że sztywne, bezduszne drągi! Takimi wędkami sandaczowy łowią na gumę, woblery i koguty! Ponoć to najodpowiedniejsze wędki na łódkę i bardzo alternatywne, ale muszą mieć zachowane pewne parametry. Z naszych doświadczeń wynika, że wędki kompozytowe (szkło z węglem) np. Batsony, szklane np. Seekery, o ciężarze wyrzutowym do 35g są czymś wręcz idealnym! Na polskim rynku oferta podobnych wędzisk, blanków jest coraz większa. Cieszy nas to że rynek reaguje na nasze potrzeby, że z łatwością możemy dokonać zakupu! Przejdźmy jednak do meritum, czyli do sposobów doboru przynęty i jej prowadzenia, grubości linki, wyboru łowiska…. Przynęty, to nie jak 30 lat temu wyłącznie wąska wahadłówka czy wirówka, ale cała gama przeróżnych gum, głęboko nurkujących jak również chodzących nie głębiej jak 1m woblerów, kogutów, jigów itp. itd. Zacznę od woblerów. Otóż dobór właściwej przynęty zależy w ogromnej mierze od głębokości łowiska i zachowań ryb! Dla łatwego zobrazowania rozpatrzmy pewien przykład: głębokość pomiędzy 2,5-4m w stanowisku np. karcze. Stosujemy woblery pływające z długimi sterami typu: Shad Rap (7; 9; 11cm). Przynętę prowadzimy bardzo spokojnie z dość długimi przystankami (brania na przynętę zatrzymaną, stojącą nieruchomo), pomiędzy przeszkodami - wystarczy jak zadrga, trąci lekko dno, odbije się od pniaka, kamienia. Bardzo ważne jest też pod jakim kątem prowadzimy przynętę! Zasada natarcia wabikiem na stanowisko ryb obowiązuje zawsze i niezależnie od stosowanej przynęty! Jeżeli czujemy, znamy, czy wiemy, że stanowisko jest rybne, a nie mamy żadnych oznak żerowania przesuńmy się! Wystarczy niekiedy zmienić kąt podawania o 90/180/270 stopni a wszystko potrafi się zmienić! Woblery warto odpowiednio dopracować! Pamiętając o tym, że łatwo możemy wpiąć się w pniaki powinniśmy pozmieniać kotwiczki na druciane, takie, które bez kłopotu w razie potrzeby rozegniemy przy odhaczaniu. Nie muszę chyba dodawać, że powinniśmy dysponować w swoim arsenale profesjonalnym odczepiaczem?! Nie zawsze ryby chętnie reagują na szybko wynurzającą się przynętę, należy więc w pudełku mieć te prawie neutralne, lekko przez nas zmodyfikowane (kilka razy polakierowane, dociążone śrucinami???). Możemy też woblery zmatowić! Takie prosto z pudełka proponuję na choinkę, a te już po przejściach, powycierane do wody. Naturalnie kiedy zaobserwujemy powielające się ataki sandaczy spod powierzchni natychmiast zastosujemy wabiki bardzo płytko chodzące – max do 1m. To naprawdę wystarczy. Pamiętajmy, że płytko nie oznacza, że zastosujemy „spławiki wypornościowe”, ale smukłe o wąskiej pracy z niewielkim sterkiem jak w Yozuri. Analizując dalej przykład łowiska 2,5-4m z karczami postarajmy się coś skusić na gumę. W przypadku właśnie tych przynęt ogromną rolę odgrywa zarówno dobór ciężaru główki, grubości stosowanej linki. Prowadząc przynętę skokami staramy się tuż przed karczami podnieść ją jak najwyżej, tak aby nie zaczepić o pniaka, następnie dajmy jej swobodnie opadać. Podczas takiego opadu najczęściej następuje branie. Opad jest swobodny, ale zawsze kontrolowany. Nie tylko staramy się wyczuć branie na wędce, ale także bacznie obserwujemy linkę. Znacznie częściej spotkamy się z nienaturalnym zachowaniem linki po braniu ryby podczas łowienia „na wleczonego”, ale zawsze też może nas miło zaskoczyć podobna sytuacja podczas łowienia „z opadu”. Przytoczę pewien przykład: potraktujmy go jako bardzo krótki wykład, a wnioski sami wyciągniecie!... Duży zbiornik, duża fala, bardzo silny wiatr, woda zmącona, ryby reagują ochoczo, brania 0,5-1m nad dnem w 99% z wolnego opadu na niewielką jaskrawą przynętę max 7cm. I co się okazuje: najlepiej sprawdza się główka 12-15g, seledynowy twister, wszystko to podane na żyłce 0,40mm. Tak, tak to nie pomyłka 0,40mm i nie dlatego, że ryby były przeogromne, nie dlatego, że łowiliśmy w zaczepach i nie dlatego, że nie mieliśmy łowić na co innego, ale dzięki takiej grubości linki uzyskaliśmy najlepszy możliwy kompromis: 12-15gramowa główka i niewielka przynęta bez trudu przecinały powietrze, grubość żyłki zapewniała powolny opad pomimo bardzo ciężkiego zestawu jak na przytaczaną głębokość. Tego dnia podobny zestaw był zabójczą bronią …. Bardzo różne i bardzo często podobne zdarzenia maja miejsce podczas połowów tej właśnie ryby. I właśnie takich doświadczeń Wam życzę! Wędkarstwo jest dla ludzi mądrych i inteligentnych, więc nie mogę pozbawiać Was odkrywania kolejnych cudownych wędkarskich doświadczeń, ale wiem też, że problematyka łowienia sandaczy jest dalece bardziej ciekawa i skomplikowana, więc tym krótkim wstępem chciałbym sprowokować dyskusję mająca na celu wymianę spostrzeżeń i doświadczeń. WODOM CZEŚĆ!


Morell



źródło: http://www.wedka.pl

niedziela, 23 września 2007

Karaś srebrzysty

Występowanie: stojące i wolno płynące wody nizinne, kanały przy elektrowniach, nizinne zbiorniki zaporowe.
Podstawowe techniki łowienia: wszystkie spławikówki, drgająca szczytówka, lekkie ledgery.
Rekord krajowy: 3,4 kg.
Normy medalowe: złoty 2 kg, srebrny 1,5 kg, brązowy 1,2 kg.

W pobliżu Kozienic jest kilka kanałów i rzek o charakterze kanałowym, w których bytują japońce (tak inaczej nazywa się te karasie). Najbardziej obfity jest odcinek przyujściowy od miejsca, gdzie Zagożdżonka wpada do Kanału Gniewoszewsko-Kozienickiego, aż do Wisły. Żyją tu także inne ryby – jak w pobliżu każdej wielkiej elektrowni opalanej węglem. Łowi się karpie, leszcze, krąpie, a nawet liny oraz sumy, szczupaki i okonie, a na styku z Wisłą – sandacze i bolenie. Wody podlegają Okręgowi Radomskiemu PZW. Kozienice leżą na skraju Puszczy Kozienickiej oraz parku krajobrazowego. W mieście i okolicy działa kilka ośrodków wypoczynkowych.

fot. Iza i Waldek Ptak
Kiedy słońce chyli się ku horyzontowi, a wędkarze zamierzają się już zwijać, w pobliżu brzegów na ciepłych kanałach kozienickiej elektrowni zaczynają się pojawiać bąble wskazujące na to, że nadchodzą niewielkie stadka srebrzystych karasków. Najpierw niewielkich, delikatnie biorących dłoniaczków, a po zachodzie słońca, gdy ucichnie już wiatr – tych większych. Specjaliści od japończyków nie przychodzą nad wodę w pełni dnia. Ściągają nieśpiesznie dopiero wieczorem. Nie rzucają się nigdy do gorączkowego montowania wędek. Mają czas na krótką pogawędkę i spokojne przygotowanie zanęty. Nawet jej niewielkie ilości roztaczają taki aromat, że przypominają się święta i zapachy wielkanocnych bab dobiegające z kuchni. Dobra karasiowa zanęta składa się najczęściej z karpiowej bazy z dodatkiem kilku łyżek kopry polskiej, grubo śrutowanej kukurydzy i orzechów arachidowych. Ostatnim jej składnikiem jest sproszkowany karmel, który nadaje całości z lekka piernikowy zapach. Zanęty holenderskie przeznaczone do używania na kanałach pachną podobnie.

Specjaliści od dużych karasi nie nęcą obficie. Wystarczy kilkanaście kulek wielkości kurzego jajka, niezbyt mocno sklejonych, tak aby rozbijały się o powierzchnię wody i docierały do dna w postaci rozdrobnionej. Wieczorem łowi się przede wszystkim na płyciznach, nie ma więc obawy, że lekki prąd kanałowy rozwlecze zanętę. Łowcy japońców twierdzą, że nie trzeba lokować zanęty w jednym punkcie, lepiej się posłużyć tak zwaną tarczą zanętową – kilka kulek wrzuconych w centrum łowiska i kilkanaście w rozproszeniu wokół. Następnie na dość sporym haku (nr 8–6) zakleja się gulałkę kaszy manny i czeka na branie. Są co prawda wyjątki – wędkarze łowiący na białe robaczki używają haków o dwa oczka mniejszych, ale nawet im przygotowanie robaczków kojarzy się ze słodkościami, obtaczają je bowiem najczęściej w sproszkowanym karmelu lub w wysuszonych i startych piernikach. Bywa jednak, że po ciepłym dniu karasie ignorują dania mięsne i biorą wyłącznie na kaszę mannę. Koniecznie żółtą, koniecznie słodką i pachnącą. Nie są ważne wędki, techniki sygnalizacji – jeśli karasie zwabi się do brzegu, to będą brać do pierwszego nocnego ochłodzenia, a więc do 22.00 czy 23.00. A potem i tak zachce się spać i chłód przeniknie gnaty. Pora do łóżka. Na drugi zaś dzień można będzie zjeść smażone rybki o charakterystycznym słodkawym smaku. Nie wiadomo, czy mają go od zanęt czy same z siebie.

źródło: http://wedkarstwo.onet.pl/

środa, 19 września 2007

Dorsz

Występowanie: wody Bałtyku, okolice kamienistego dna na głębokości 14–50 m i więcej, wrakowiska.
Metody połowu: agresywne jigowanie w pionie na ciężkie pilkery z kutra lub z innej przystosowanej do wędkowania jednostki pływającej.
Rekord krajowy: 28,9 kg.
Normy medalowe: złoty 15 kg, srebrny 10 kg, brązowy 8 kg.

Władysławowa nikomu chyba nie trzeba polecać. To świetne miejsce na letni wypoczynek nad morzem, plażowanie i wypady do smażalni w porze śniadania, obiadu i kolacji. To również znakomity punkt dla wędkarzy gotowych na morską przygodę. Oprócz dużego rybackiego portu, do którego można wejść bez przeszkód i w bosmanacie wykupić pozwolenie na łowienie w Bałtyku, są tutaj falochrony z betonowych gwiazdobloków, wśród których chronią się ryby morskie i słodkowodne. Kilka kutrów specjalizuje się w wędkarskich rejsach, czyli wyprawach na dorsze. Ich szyprami są zawodowi rybacy, więc niemal się nie zdarza, by przedsięwzięcie takie zakończyło się fiaskiem.

fot. Iza i Waldek Ptak

Rejsy wędkarskie organizują:
  • Armator: Jarosław Kirszling, 84-120 Władysławowo, 058/6731418, 0601 673890.
  • Armator: Kazimierz Dettlaff, 84-140 Jastarnia, ul. Kaszubska 27, 058/6752546, 0600 295268.

Z Władysławowa wypływamy skoro świt. Jest październik, morze tuż po sztormie – jeszcze zdrowo kołysze, ponad 4 stopnie w skali Beauforta. Na łowisku, na tzw. wrakach, jesteśmy po dwóch godzinach, wszyscy uzbrojeni w ciężkie wędziska Mitchella i kołowrotki morskie. Niektórzy korzystają z multiplikatorów ABU. Pilkery wyjątkowo ciężkie – „wraki” to łowisko 20–32 m pod powierzchnią z silnymi prądami i 250, a nawet 350 g nie jest tu przesadą. Zestawy montowane „na poprawkę”, czyli metr nad pilkerem na 20-centymetrowym bocznym troku z grubej, sztywnej żyłki albo twister na potężnym haku, raczej bez dociążenia lub z maleńką główką. Inni zamiast gumy korzystają z różnego rodzaju „włosiaków”, kogutów, czegoś na kształt morskich streamerów z piór, sierści i innych muchowych materiałów.

Stajemy w dryf. Słychać odgłos buczka, czyli wolno łowić. Niektórzy zarzucają pilkery na kilkadziesiąt metrów w morze, inni – i ja do nich należę – po prostu wpuszczają ciężkie zestawy od nawietrznej. Kuter zacznie dryfować, a przynęta będzie się powoli przemieszczać po dnie. Jeśli by podać zestaw od zawietrznej, żyłka szorowałaby po poszyciu kutra, które po kilku miesiącach na wodzie pokryte jest ostrymi skorupami pąkli, a nawet osiadłymi małżami.

Przynęta siada na dnie. Czuję to wyraźnie na kiju. No to szczytówka do góry. I w chwilę potem w dół – niech pilker opada. I tak w koło Macieju... Nuda? Pozorna; chwila, kiedy w przynętę uderzy przydenny drapieżnik, przerywa monotonię machania wędką. Wyciągnięcie kilkukilogramowego dorsza z dwudziestu kilku metrów – spośród morskich prądów, silniejszych niekiedy niż rzeczny uciąg – wymaga wręcz ciężkiej fizycznej pracy. Wątłusze walczą pięknie, do samej powierzchni, do chwili, w której ktoś z załogi podbierze rybę osęką.

Początek standardowy – ryby nie są wielkie, wszystkiego 2–3 kg. Ale później, kiedy wiatr się wzmoże i Bałtyk rozkołysze się o ponad stopień, trafiać się będą i większe sztuki. Zdarzy się nawet dublet – czterokilogramowy dorsz na przywieszce i taki sam na pilkerze.

źródło: http://wedkarstwo.onet.pl

niedziela, 16 września 2007

Sprzęt wędkarski - haczyk

Haczyk wraz z linką wędkarską jest najważniejszą częścią zestawu wędkarskiego. Te dwa elementy są nieodzowne przy łowieniu ryb na wędke, natomiast pozostałe elementy w najgorszym przypadku można całkowicie pominać.
Haczyk jest to kawałek stalowego drutu o przekroju okrągłym (druciak) lub kwadratowym (kuty) w odpowiedni sposób ukształtowany. Składa się z następujących elementów:
  • ostrze (grot)
  • zadzior zwany niekiedy żądłem,
  • łuk kolankowy,
  • trzonek,
  • łopatka lub oczko (można spotkać także haczyki bezłopatkowe przeznaczone do zakładania przynęt naciąganych na żyłkę.
Wielkość haczyka jest miarą szerokości łuku kolankowego. Czym większy haczyk tym niższy jego numer. Powyżej numeru 1 wielkość haczyka oznacza się w postaci ułamka: 1/0, 2/0 itd.
Łuk kolankowy może przybierać różny kształt. Do najpopularniejszych należą: okrągły (zbliżony do półokręgu) oraz kryształ (łuk przechodząc w trzonek staje się coraz bardziej łagodny). W niektórych typach haczyków można spotkać odgięcie łopatki do tyłu oraz odgięcie zadziora w bok. Ma to na celu zwiększenie zaczepialności haczyka.
W zależności od stosowanej przynęty, dobiera się haczyki z długim lub krótkim trzonkiem. Zaletą długiego trzonka jest łatwość jego wiązania oraz możliwość zakładania przynęt typu dżdżownica. Natomiast haczyki z krótkim trzonkiem służą do zakładania przynęt roślinnych (groch, pszenica, kukurydza) oraz wszelkiego rodzaju ciast.
Łopatka lub oczko zapobiegają zsuwaniu się żyłki z haczyka. Oczko stosuję sie w haczykach większych oraz kotwiczkach (haczykach dwuostrzowy).
Kolor haczyka oraz jego matowość (połyskliwość) dobiera się w zależności od rodzaju przynęty. Zasadniczo nie powinno używać się haczyków błyszczących do przynęt zwierzęcych (wyjątek stanowią białe robaki, które można zakładać na haczyki w kolorze złotym lub srebrnym).
Zadzior zapobiega zsuwaniu sie z haczyka zarówno przynęty jak i złowonej na nią ryby. Przeszkadza on jednak bezpośrednio przy zacinaniu i w zdejmowaniu ryby. W niektórych haczykach nie ma zadzioru lub jego długość jest minimalna.
Przy zakładaniau haczyka należy zwrócić szczególną uwagę na jego ostrość. Tępy haczyk już niejednokrotnie uniemożliwił skuteczne zacięcie (być może to była duuuuża ryba). Dawniej zalecano ostrzenie haczyków na bardzo drobnej osełce. Dzisiaj ze wględu na ich powszechną dostępnąć i niewielką cenę, haczyk najlepiej wymienić i założyć „fabrycznie” nowy który jest ostrzony metodą elektrochemiczną. W celu zapobiegania tępieniu się haczyków, należy je przechowywać oddzielnie, najlepiej w małych, foliowych kopertach lub plastikowych pojemniczkach wyściełanych miękką gąbką.

Wiązanie haczyków

Węzeł owijkowy. Można go stosować go do haczyków z łopatką lub oczkiem. Jest stosunkowo prosty do zawiązania i jednocześnie silny. Po zawiązaniu przed ostatecznym zaciśnięciem węzeł należy równo ułożyć na haczyku i zaciągnąć. Aby układanie węzła było łatwiejsze można żyłkę zwilżyć.

Poniżej pokazany jest węzeł który można wiązać bezwrokowo. Należy zwrócić uwagę aby owijać żyłkę w zawsze w tą samą stronę. Podobnie jak węzeł owijkowy, przed ostatecznym zaciśnięciem należy go dokładnie ułożyć na trzonku haczyka.




źródlo: http://wencel.enetia.pl/wedkuje/A001.php?go=E201

wtorek, 11 września 2007

Spławik

Spławik to bardzo ważny element przy połowie ryb za pomocą metody spławikowej. Od jego właściwego doboru zależy sukces lub porażka nad wodą.

Spławiki przede wszystkim dzieli się ze względu na ich ciężar:

  • 0,1-0,9gr. - spławiki najlżejsze, zazwyczaj małe i bardzo czułe. Służą do połowu małych ryb.
  • 1-4,9gr. - spławiki nieco cięższe, o różnej wielkości. Służą do połowu średniej wielkości ryb.
  • 5gr. i powyżej - spławiki cięższe, używane do łowienia większych ryb, oraz do łowienia na żywca.

    Dobranie spławika jest istotne. Dlaczego? Ponieważ zakładając spławik 5 gr. raczej jesteśmy bez szans na złapanie np. małej uklejki.

    Ważną rolę odgrywają również jego cechy zewnętrzne. Należy pamiętać, aby spławik był odpowiednio widoczny. Metoda spławikowa opiera się na obserwowaniu oraz odpowiednim zacięciu (przynęty i zanęty odstawmy narazie na bok). Obserwacja naszego spławika nie powinna nam sprawiać zbyt dużych kłopotów.

    To czy tak będzie zależy w głównej mierze od nas samych. Ważne są dwa elementy:
    - obciążenie spławika: ilość i jakość (waga) ciężarków musi być dobrze dobrana do wagi naszego spławika. Jego zanurzenie (spławika) nie powinno przekraczać 3/4 całej jego długości. W wyjątkowych sytuacjach spławik może ulec większemu zatopieniu: przy połowie na mały spławik, blisko brzegu.
    - kolorystyka: "główka" spławika powinna mieć jasne, wręcz jaskrawe kolory. Jest to o tyle istotne, że podczas połowów w godzinach popołudniowych/wieczornych lub na wzburzonej tafli nasz spławik jest zdecydowanie lepiej widoczny. Do połowów nocnych stosuje się najczęściej świetliki umieszczane na "główce" spławika.

  • źródło: http://podbierak.com

    niedziela, 2 września 2007

    Przynęty zwierzęce

    Przynęty naturalne

    Larwy muchy (białe robaki)

    W wędkarstwie zastosowanie mają larwy muchy mięsnej koloru czarnogranatowego (Calliphoria vicina). Składa ona jaja tylko w ciemności na świeżym mięsie. Larwy mają kolor biały lub kremowy. Na przynętę nadają się tylko larwy we wczesnym stadium rozwoju. Po kilu dniach zmieniają kolor i twardnieją przez co ich przydatność na przynętę maleje
    Do tej przynęty najlepiej nadają się haczyki jasne. W zależności od wielkości haczyka zakłada się od jednego (haczyki nr 16÷18) do kilku robaków (haczyki nr 14 i większe). Robaka zakłada się tak aby ostrze przebiło skórę jak najpłycej. Należy uważać aby nie wpłynęła „zawartość” robaka.

    Dżdżownice

    Przynęta, która dziś jest już kultem. Biorą na nią niemal wszystkie ryby. Do zastosowań wędkarskich nadają się głównie dwa rodzaje dżdżownic.
    Robaki kompostowe (czerwone robaki) wydobywane z kompostu lub stert słomiastego nawozu zwierzęcego. Dostępne także w sklepach wędkarskich a pochodzące z przemysłowych hodowli dżdżownic bądź uzyskiwane jako produkt uboczny przy produkcji humusu.
    Rosówki, żyjące w glebie pastwisk, trawników, przydrożnych nieużytków. Najlepiej je pozyskiwać w nocy, po deszczu lub gdy opada rosa. Wychodzą wtedy z ziemi na powierzchnie skąd można je łatwo zebrać. Jednakże są bardzo czujne i w przypadku najmniejszego hałasu szybko kryją się w ziemi.
    Dżdżownice na łowisko przynosimy w płóciennym woreczku lub pudełku wypełnionym wilgotną ziemią z domieszką świeżej trawy. Pudełko musi być zaopatrzone w otwory wentylacyjne.
    Czerwone robaki zakładamy na haczyk ciemny o nr 14÷12 i większy. Można zakładać pojedynczego robaka lub ich pęczek (skuteczne na karpia). Najlepiej przebić dżdżownice w okolicach pierścienia (jaśniejszego zgrubienia na tułowiu). Dłuższe robaki można przebić w kilku miejscach ale zmniejsza to jego żywotność. Najmniej korzystne jest nadziewanie robaka na haczyk jednak w niektórych przypadkach, gdy ryba bierze bardzo ostrożnie tylko ten sposób jest skuteczny.
    Rosówki zakładamy na haczyk nr 8÷6 lub większy przebijając ją kilkakrotnie. Można także stosować kawałki rosówek lub ich pęczki (bardzo skuteczne na węgorza).

    Larwy ochotki

    Przynęta bardzo popularna na mniejszą rybę, ale nadaje się także na leszcza, klenia, lina. Przynęta dość trudna w stosowaniu. Wymaga bardzo delikatnego zestawu wędkarskiego oraz stałej czujności wędkarza. Larwy pozyskiwać można z dennego mułu starych stawów i małych sadzawek. Dostępna jest także powszechnie w sklepach wędkarskich. Na łowisku najlepiej przechowywać ją w pudełku wyłożonym wilgotną gazetą lub lignina. Aby zapobiec splątywaniu się larw, dobrze jest je posypać mąką kukurydzianą lub ziemniaczaną.
    Do łowienia na larwy ochotki używamy haczyków ciemnych nr 18÷20 lub mniejszych o długim trzonku. Pojedynczą larwę przebijamy tuż za czarną główka i częściowo nawlekamy na haczyk. Stosując większą ilość larw przebijamy je w połowie długości ciała. Przynętę należy często zmieniać ponieważ jest mało odporna na uderzenia o wodę podczas zarzucania i po kilku rzutach traci swoją zawartość.
    Larwę ochotki stosuje się często w połączeniu z innymi przynętami łowiąc na tzw. kanapkę.

    Larwy chruścika

    Przynęta swoją atrakcyjnością nie ustępuje larwie ochotki. Bardzo dobra wiosną w wodach stojących. Pozyskuje się ją z wyjętych z wody kawałków drewna, gałęzi. Można ją także znaleźć na spodniej części kamieni leżących na dnie.
    Larwy chruścika przechowujemy w wilgotnym podłożu np. zmoczonym mchu. Nie należy jednak zalewać jej wodą. Zakłada się ją na haczyk 16÷14 lub większy przebijając delikatnie w połowie długości. Nawlekanie na haczyk należy traktować jako ostateczność.
    Przynęta dobra na leszcze, płocie, krąpie, okonie.

    Larwy jętki

    Bardzo delikatna i trudna w przechowywaniu. Pozyskiwać ją można wybierając z przybrzeżnego mułu lub spod kamieni.
    Zakłada się ją na haczyk nr 20 i mniejsze przebijając za ostatni segment. Zachowuje wtedy żywotność i swoimi ruchami skutecznie prowokuje ryby do brań.
    Bardzo dobra przynęta na ryby z rodziny karpiowatych.

    Pijawki

    Dobra przynęta, zachowująca długo żywotność na haczyku.
    Dość trudna jednak do zdobycia. Wydowbywa się ją z pytkich i wygrzanych wód, grzęzawisk, spod kamieni. Przechowuje się ją w wodzie lub wigotnym podłożu.
    Przebija się ją w połowie długości na haczyk nr 14 i większy. Skuteczna przynęta na liny, węgorze, sumy, okonie.

    Martwe rybki

    Najczęściej stosowany jest: karaś, kiełb, ukleja, płoć, wzdręga, okoń, jazgarz. Rybka powinna być świeża i nie większa niż 10 cm. Rodzaj dobiera się w zależności od naturalnego występowania w danym akwenie.
    Zakładamy ją na haczyk o długim trzonku zaczepiając za pyszczek lub oczodoły. Można także zaczepiać tuż za płetwą grzbietową.
    Przynęta skuteczna na wszystkie drapieżniki ale w szczególności na sandacza i węgorza.

    Inne...

    Jako przynęty zwierzęce stosować można także poczwarki much, chrabąszcze, koniki polne. Skuteczność tych przynęt jest różna i uzależniona od występowania ich w naturalnym otoczeniu łowiska. Te przynęty mogą być szczególnie skuteczne przy łowieniu powierzchniowym.

    piątek, 31 sierpnia 2007

    Przynęty roślinne

    Bułka i chleb

    Jako przynętę stosuje się miąższ (może być z kawałkiem skórki) ze świeżego pieczywa pszennożytniego, dobrze wypieczonego. Pieczywo kilkudniowe należy przed użyciem zwilżyć. Na łowisku przechowujemy je zawinięte w zwilżoną ścierkę lnianą. Należy zwracać uwagę aby w pobliżu nie znajdowały się substancje wydzielające silny zapach ponieważ chleb dobrze go wchłania.
    Łowiąc płocie przynętę zakładamy na haczyk w kawałkach o wielkości około 1 cm chowając haczyk w kawałku miąższu. Na karpia i leszcza należy stosować kawałki o wielkości 3÷4 cm.

    Pszenica

    Gotową przynętę można nabyć w sklepie wędkarskim.
    Samodzielne przygotowanie polega na zaparzeniu w termosie gorącą wodą przez około 4 godziny.
    Pszenicę zakłada się na haczyki nr 12÷16 w kolorze złotym przebijając ziarno od strony pełnej łupiny tak aby ostrze haczyka wyszło na zewnątrz.
    Przynęta skuteczna przy łowieniu płoci w akwenach z piaszczystym, żółtym dnem.

    Kukurydza, groch

    Groch należy moczyć przez około 1 dobę a następnie gotować do uzyskania miękkości. Po ugotowaniu ziarno należy odcedzić oraz osuszyć.
    Na haczyk o nr 8÷12 nakłada się ziarno w ten sposób aby cały haczyk był schowany.
    Przynęta doskonała na klenie, leszcze i płocie.
    Zamiast gotowanego grochu można stosować groszek konserwowy oraz kukurydzę. Kukurydza konserwowa jest także do nabycia w sklepach wędkarskich którą można nabyć zaprawioną różnymi smakami i zapachami. Jest ona doskonałą przynętą na karpie i liny.

    Kulki proteinowe

    Gotowa przynęta dostępna w sklepach wędkarskich stosowana na dużego karpa. Występują w postaci kulek o różnej wielkości, zapachach, kolorach i smakach.
    Poniewać kulki są bardzo twarde, stosuje się je najczęściej przewlekając cienką żyłkę (0,06÷0,08) przez otwór wywiercony w kulce, przywiązaną do haczyka. Ten sposób mocowania przynęty znany jest pod nazwą „metoda włosowa”.

    Ziemniaki

    Ziemniaki gotuje się w łupinkach do czasu, aż można w nie swobodnie wbić szpilkę. Pozostawia się w łupinkach nie obrane a obiera się je dopiero tuż przed zastosowaniem.
    Zakłada się na haczyk kawałki wielkości od 1 do kilku centymetrów w zależności od gatunku i wielkości ryb które zamierzamy łowić. Nawlekamy ziemniaka w taki sposób aby schował całkowicie haczyk
    Przynęta dobra na karpia, leszcza, lina i płoć.

    Parowany ryż

    Dobra przynęta zwłaszcza na płocie świetnie imitująca białe robaki (larwy muchy). Bardzo szybko nasiąka wodą i dlatego wskazane jest obtoczenie ziaren ryżu w oleju, który pokrywając powierzchnię cienką warstwą przedłuża ich żywotność w wodzie.

    środa, 29 sierpnia 2007

    Łowimy leszcze

    Słodkie ziemniaki to przysmak dużych leszczy. Taka zanęta ściąga w łowisko całe ławice dużych leszczy. Wszakże pod warunkiem, że to łowisko zostało właściwie wybrane.

    Nie ściągnie się leszczy w miejsce znajdujące się poza stałą trasą ich wędrówki. Żeby te trasy wypatrzyć, trzeba obserwować powierzchnię wody. Leszcze zawsze się nad nimi spławiają. Problem w tym, że robią to nieregularnie. Najczęściej wczesnym rankiem, ale również w południe, a czasami nie spławiają się przez wiele dni. Siedząc więc nad wodą, miejmy oczy dookoła głowy.
    Po nabraniu wprawy zauważymy, że miejsca, w których leszcze się spławiają, nie są przypadkowe. Niemal zawsze jest tam płaskie dno, ale tuż koło spadu. Mogą to być także blaty, ale tam nęcić nie warto. Na blatach bowiem leszcze przebywają krótko. Wyjątek stanowi zima. Mamy jednak lato i tak jak teraz leszcze będą się zachowywały jeszcze do późnej jesieni.
    Interesują nas spady, które się kończą dnem płaskim, lekko zamulonym. Może być tak, że będziemy wybierać łowisko nie widząc spławiających się leszczy, lecz tylko na podstawie wskazań echosondy. Nie szukajmy wtedy wyłącznie stromych spadów. Mogą być łagodne, natomiast ważne, żeby na ekranie linia dna z cienkiej przechodziła w grubą. Gdzie linia cienka i czarna, dno jest twarde. Linia gruba i szara oznacza dno miękkie, muliste. Na pograniczu tych dwóch środowisk należy umieścić zanętę. Tutaj bowiem, kilka metrów w jedną lub w drugą stronę, przebiegają leszczowe trasy.
    W dużych jeziorach, gdzie głębokości dochodzą nawet do dwudziestu metrów, najlepsze miejsca do nęcenia znajdują się na ośmiu - dziesięciu metrach. Głębokość, na jakiej przebywają leszcze, zależy od ilości tlenu. Dlatego przed każdym nęceniem w nowym miejscu należy opuścić na dno jakiś pojemnik i zagarnąć nim choćby odrobinę mułu. Jeżeli śmierdzi, to w tym miejscu ryb nie znajdziemy.
    Najlepszą zanętą na leszcze są ziemniaki. Mógłby ktoś powiedzieć, że bez dobrych zanęt z odpowiednimi atraktorami leszczy się nie przywabi. Ale przecież zapach gotowanych ziemniaków to atraktor jakich mało, a one same są świetną karmą. W łowisko nęcone ziemniakami wchodzą całe ławice leszczy. Nawet gdy się przestanie nęcić, to będą przypływać jeszcze przez kilka dni.
    Przed pierwszym łowieniem łowisko powinno być zanęcane co najmniej trzy dni rano i wieczorem. Nie musi się wrzucać zanęty punktualnie o stałej porze, ale powinna się znaleźć w wodzie rano przed godziną szóstą i wieczorem po siedemnastej. Na jedno nęcenie trzeba ugotować mniej więcej trzy kilogramy ziemniaków. Najlepiej zrobić to za jednym razem na nęcenie ranne i wieczorne. Ziemniaki należy gotować pod przykryciem.

    Źródło: http://www.wedkarz.pl/

    sobota, 25 sierpnia 2007

    Wędkowanie z plaży

    Większość wędkarzy łowiących z plaży to tubylcy. Z rzadka spotyka się wśród nich przybyszów z miejscowości oddalonych od morza bardziej niż na kilkanaście kilometrów. Są też jednak pasjonaci takiego wędkowania, którzy, aby dostać się nad morze, pokonują po kilkaset kilometrów.

    Kto bowiem raz zasmakował tej przyjemności, już z niej nie zrezygnuje. Będzie się wsłuchiwał w prognozę pogody, a kiedy usłyszy, że jest pomyślna, spakuje manatki i hajda na plażowe wędkowanie. Pod warunkiem oczywiście, że akurat będzie miał trochę wolnego czasu.
    Gdzie łowić? Duże wzięcie mają portowe falochrony. Są popularne, ale najlepsze robią się dopiero wtedy, kiedy pod brzeg podchodzą ławice śledzi. Wtedy są oblegane. Śledzie łowi się na zestaw nazywany choinką. Składa się on z siedmiu małych haczyków udekorowanych jakimiś błyszczącymi pasemkami. Na końcu jest ołowiany ciężarek. Jego wagę dobiera się stosownie do możliwości wyrzutowych kija. Gdy zestaw opadnie na dno, zaczyna się go bardzo powoli ściągać. Kiedy choinka trafi na ławicę śledzi, trzeba nią trochę poszarpywać i powoli podciągać. Za jednym razem wyciąga się kilka śledzi.
    Z główek portowych falochronów można też łowić inne ryby, ale tylko o przedświcie. Później, kiedy już robi się jasno, ryby odchodzą w morze poza zasięg rzutu.
    Żadna jednak główka nie zastąpi plaży. Na początku zawsze jest trochę obawy, no bo przecież nie znamy łowiska. To prawda, trzeba trochę połowić w morzu, żeby wiedzieć, gdzie warto zarzucić. Najlepszym wskaźnikiem są rewy, nazywane też rewkami, czyli wały piasku ułożone na dnie równolegle albo ukośnie do brzegu i niezbyt od niego odległe. Najłatwiej je wypatrzyć, gdy morze jest spokojne, bo wówczas ciemne i jasne partie dna są dobrze widoczne. Wprawione oko wyśledzi rewki także wtedy, gdy morze jest wzburzone. Nad nimi bowiem łamie się fala. Każdy biały grzbiet oznacza płyciznę. Właśnie tam trzeba rzucać i nie martwić się, gdy nie będzie brań. Są rewki, są ryby, co najwyżej mogą nie brać. W morzu to też się zdarza, choć nie tak często jak w rzekach i jeziorach.

    źródło: http://www.wedkarz.pl

    wtorek, 21 sierpnia 2007

    Nęcenie karpi

    W rzece

    Mniej wartki prąd wody i obfitość pożywienia sprawiają, iż w rzekach karpie często patrolują długie odcinki brzegowe. Atrakcyjność tych stref nie wyklucza jednak tego, że karpiarzy interesują również głębokie, rzeczne mateczniki, zwane karpiowymi sypialniami. Nie należy bowiem zapominać, że karpie poszukują miejsc nie tylko obfitych w pokarm, ale i bezpiecznych. A zatem szukać dna twardego czy mulistego?Jednoznacznej odpowiedzi nie można udzielić. Właściwie będzie postanawiał zarówno karpiarz preferujący twarde odcinki dna, zwłaszcza te, które obfitują w kamienne rafy, jak i ten, który wybierze mulisty fragment rzeki. Trzeba tylko wiedzieć, iż głównym pożywieniem mniejszych karpi są maleńkie bezkręgowce (skorupiaki i mięczaki). Lokując zatem zanętę i przynętę w partiach mulistych, karpiarz będzie częściej łowił małe karpie. Nęcąc w miejscach obfitych w podwodne głazy, zwiększy swoje szanse na złowienie dużych okazów. Najlepiej jest nęcić dwa różne miejsca: uskok dna blisko brzegu oraz pobliże rynny dennej. Cienka warstwa mułu w łowisku oznaczonym XX, położonym blisko linii brzegowej, nie sprzyja prezentacji ani zanęty, ani przynęty. Na pewno korzystniejsze będzie stosowanie kulek pływających. Łowisko X, o dnie twardym, jest bardziej godne polecenia. Zanęcanie podstawowe zaczynamy od 200 18-milimetrowych kulek i około 3-4 kilogramów ziaren. Można stosować kombinacje na włosie kulek i ziaren, do czasu aż karpie zaczną brać. Potem można przejść wyłącznie na kulki. Drugie łowisko może być zanęcone mniej obficie- 30 do 50 18-millimetrowych kulek , ale strategię nęcenia należy opracować do aktywności karpi. Warto też umieszczać przynętę bardzo blisko podwodnych przeszkód (drzewa itp.). po pierwszej złowionej sztuce skuteczny bywa pewien trik: ulokowanie zestawu kilka metrów poniżej stanowiska ( z prądem rzeki). Umożliwia to czasem złowienie tych ostrożnych karpi, które spłoszone pierwszą walką, oddaliły od niebezpiecznej dla nich strefy.

    W wodzie stojącej

    W większości przypadków, na nieznanych wodach, w jeziorze lub zbiorniku zaporowym korzystne są dwa sposoby - przede wszystkim uważna obserwacja powierzchni wody pozwoli odkryć spławienia karpi. Niezbyt zaś głębokie akweny sprzyjają występowaniu, w znacznych ilościach, pokarmu naturalnego. Karp może żywić się tam właściwie wszędzie. Należy zainteresować się dwoma łowiskami, czyli dwoma odcinkami dna: twardym i mulistym. Najlepszym miejscem do nęcenia i ulokowania przynęty będzie styk obu tych odcinków, obfitujący w pokarm naturalny. Doświadczeni karpiarze francuscy, na nęcenie podstawowe, w miejscu oznaczonym XXX przeznaczają około 250 osiemnastomilimetrowych kulek, donęcając czasem 5 kilogramami ziaren. Piaszczyste w miarę twarde dno (X)zapewnia dobrą prezentację zanęty oraz przynęty i w tym właśnie miejscu powinniśmy ulokować pierwszy zestaw. Na odcinku mulistym(XX)lokujemy drugi zestaw. Jest to ten obszar dna, w którym licznie występuje ochotka oraz inne larwy chętnie zjadane przez karpie. W najbardziej mulistym odcinku nęcimy skąpo- około 30 kulek wystarczy w zupełności. Dalsze nęcenie, po kilku godzinach łowienia będzie uzależnione od aktywności ryb. Jeśli żaden karp nie zostanie wyholowany, warto pomyśleć o zmianie przynęty, a po dwóch lub trzech odjazdach warto pomyśleć o uzupełnieniu zanęty.

    Wstępne zanęcanie

    Czy nęcić zawczasu? Wszystko zależy od presji wędkarskiej, nęcenie takie ma większe znaczenie w jeziorach i stawach, niż w rzekach. Otóż nie zawsze się to sprawdza, widząc karpiarzy którzy już wrzucili do wody tony zanęty lub właśnie zanęcających pobliskie łowiska, wtedy lepsze brania możemy osiągnąć pierwszego dnia, niż nęcić 2-4 dni wcześniej. Karpie mają zdolność przystosowywania się. one jakby wiedzą, podczas pierwszego dnia zanęcania niczym nie ryzykują i mogą najeść się bez umiarkowania. Po kilku dniach wędkowania zaczynają wyczuwać niebezpieczeństwo i pobierają pokarm bardzo ostrożnie. Jeżeli inni karpiarze, obecni nad wodą , nie zanęcają zawczasu, należy postępować odwrotnie i zanęcić co najmniej 48 godzin przed każdym połowem.

    Zanęta pobudzająca

    Zadaniem jej jest podtrzymywanie żerowania karpi znajdujących się w łowisku. W wodzie stojącej wystarczy 30 - 50 kulek po każdym braniu, czyli "odjazdu" zestawu. w zimniejszych porach roku liczbę kulek należy ograniczyć do 10 -20 szt. Im bardziej aktywne są karpie tym rygorystycznej należy przestrzegać zanęcania pobudzającego. W przypadku gdy karpie słabo żerują, zanęcanie pobudzające zmniejsza nasze szanse.

    W pobliżu wyspy

    Można przyjąć, iż okolice wysp położonych w odległości około 50-100 m od brzegu często jest odwiedzane przez karpie, czujące się tam bezpiecznie niewielka na ogół głębokość takich miejsc sprzyja fotosyntezie i obfitości pokarmu.

    Jeśli do tego dno jest w miarę twarde, karpie nie będą miały żadnych trudności ze znalezieniem pożywienia w postaci kulek proteinowych lub ziaren.

    Ulokowanie pierwszego zestawu tuż u podnóża podwodnej wyspy, lokuje największą nadzieję na sukces. Wykonanie kulkami ścieżki o długości około 10 metrów, licząc od podstawy wyspy w kierunku stanowiska, będzie najskuteczniejszym sposobem zanęcania. Zalecana ilość zanęty: 200 kulek proteinowych plus 4-5 kilo ziaren.

    Drugi zestaw powinien być ulokowany na początku ścieżki zanętowej (licząc od stanowiska karpiarza). Jeśli liczniejsze brania będą na pierwszy zestaw, należy i tam zarzucić drugi zestaw. to najlepsza taktyka na złowienie w tego typu łowisku.

    Wśród nenufarów

    Nenufary czyli grążela, karpie w nich znajdują pokarm, dobre warunki tlenowe i schronienie. W tego typu łowiskach karpie wiodą bardziej osiadły tryb życia. Niewielkie głębokości umożliwiają karpiarzowi nęcenie nawet 3-4 miejsc, stosowane obciążenia oraz łowienie z łodzi. W pobliżu grążelowych zarośli powinno się nęcić ostrożnie 100 kulek i kilogram ziaren na raz. Po pierwszych braniach należy utworzyć z kilkudziesięciu kulek ścieżkę zanętową, łączącą kolejne kępy grążeli. Nie zaszkodzi rzucić też trochę kulek wśród grążeli. Po pierwszych braniach lub po stwierdzeniu obecności karpi wśród grążeli, warto przybliżyć nasz zestaw do kęp zarośli na odległość nawet mniejszą niż metr. W tego typu łowiskach, położonych na ogół blisko brzegu, obowiązuje szczególnie dyskretne zachowanie ciszy. Dno w pobliżu rążeli jest najczęściej pokryte dużą warstwą mułu, dlatego przynęta nie powinna grzęznąć w warstwie mułu, dlatego warto pomyśleć zawczasu o kulkach pływających.


    Autor: Kusiot
    źródło: http://www.podbierak.com/art,id,121.html

    poniedziałek, 20 sierpnia 2007

    Słowniczek wędkarza

    Agrafka - służy do szybkiego mocowania ciężarków, koszyczków zanętowych i spławików typu waggler.

    Blank - nieuzbrojone wędzisko.

    Guma - potoczne określenie amortyzatora.

    Kanapka - zestaw dwóch lub więcej różnych przynęt na jednym haczyku.

    Kij - potoczne określenie wędziska

    Kosz wędkarski - pojemnik przeznaczony na przybory wędkarskie będący jednocześnie siedziskiem.

    Koszyczek zanętowy - niewielki pojemnik wykonany z plastikowej lub metalowej siatki. Mocowany do zestawu wędkarskiego w celu precyzyjnego zanęcania dokładnie w miejscu łowienia.

    Krętlik - metalowy element zestawu wędkarskiego (karabińczyk) do łączenia przyponu z żyłką zapobiegający skręcaniu się żyłki.

    Kula wodna - odmiana spławika, wykonana w formie kuli z przeźroczystego tworzywa sztucznego. Masę kuli reguluje się poprzez częściowe napełnianie jej wodą.

    Kula zanętowa - zanęta rozrobiona z wodą w kształcie kuli do wrzucania w łowisko.

    Kulki proteinowe - przynętą w postaci kolorowych, twardych kulek zawierająca dużą ilość protein (białek).

    Lądowanie ryby - końcowy etap holowania ryby zakończony wyciągnięciem jej z wody.

    Łezka - ciężarek w kształcie kropli.

    Nęcenie - wrzucanie do wody w miejscu wędkowania zanęty w celu zwabienia ryb na łowisko.

    Omotka - nić w formie równo nałożonych zwojów, mocująca przelotki lub blank, pokryta lakierem ochronnym.

    Opad - podanie przynęty w taki sposób, aby powoli opadała w wodzie.

    Picker - rodzaj wędziska z bardzo cienką i elastyczną szczytówką. Zazwyczaj wyposażony w kilka wymiennych szczytówek.

    Plecionka - wielowłóknowa linka wędkarska z tworzywa sztucznego, kilkakrotnie mocniejsza od żyłki.

    Podbierak - siatka na sztywnej obręczy z rękojeścią do wyciągania holowanej ryby z wody.

    Podrywka - siatka o kształcie kwadratu służąca do połowy małych rybek „na żywca”.

    Przelotka - element prowadzący linkę wędkarską mocowany do blanku.

    Przepływanka - rodzaj łowienia polegający na przemieszczaniu przynęty z prądem rzeki.

    Przypon - końcowy odcinek linki wędkarskiej z haczykiem zabezpieczający cały zestaw przed zerwaniem (słabszy od linki głównej) lub przed przecięciem przez ryby drapieżne (stalowy).

    Rosówka - rodzaj dżdżownicy używanej na przynętę.

    Spławikówka - wędka ze spławikiem.

    Styl - rodzaj ciężarka zaciskanego na lince wędkarskiej.

    Szczytówka - górna część wędziska.

    Waggler - rodzaj spławika jednopunktowo zawieszanego do linki wędkarskiej. Stosowany głównie przy łowieniu odległościowym.

    Wypychacz - przyrząd do odhaczania ryb.

    Zacięcie - ruch wędziskiem mający na celu zahaczenie biorącej ryby.

    niedziela, 19 sierpnia 2007

    Jaki sprzęt na początek?

    Wielu młodych ludzi myśli o tym, żeby zająć się wędkarstwem. Często nie wiedzą, od czego zacząć. Przeważnie udaje im się zrobić te najważniejsze, pierwsze kroki u boku kogoś z rodziny lub kolegów.

    Później przychodzi czas na samodzielne wędkowanie, a tutaj trzeba spełnić kilka formalnych wymagań, z czego najważniejsze to wejść w posiadanie karty wędkarskiej, czyli zezwolenia do uprawiania tego hobby w naszym kraju. Przyjmując, że to mają już za sobą, nadchodzi chyba najlepszy moment, czyli wybór sprzętu do konkretnej metody, wybranie łowiska i samodzielna (lub z przyjaciółmi) wyprawa na ryby.

    W tym krótkim artykule spróbuję napisać, czym się kierować przy wyborze sprzętu na początek. Poniższe uwagi są wynikiem moich doświadczeń, bo sam niedawno zacząłem wędkować. Jaki zatem sprzęt kupić do metod gruntowych i spinningowych?

    Wędzisko
    Na początku radziłbym kupić dosyć długie, co najmniej 3,6 m, bo początkującemu wędkarzowi łatwiej będzie taką wędką wyholować rybę. Poza tym takie wędzisko pozwala na dalszy wyrzut przynęty. Ciężar wyrzutowy wg mnie nie powinien być większy niż 20-30 g, oczywiście zależy to do rodzaju przynęty i metody, jeśli zamierzamy wędkować z koszykiem zanętowym to ciężar powinien być wyższy (60-80 g), ale jak wiadomo, każda metoda ma swoje niuanse. Ja do takich metod kupiłem wędkę teleskopową firmy "Jaxon". W zupełności mi wystarcza, poza tym jest tania, a ja jeszcze nie mam swoich pieniędzy (kosztowała 60 zł).
    Ze spinningiem dopiero zaczynam, także wędką Jaxon, ma jednak długość 2,7 m i ciężar wyrzutu do 20 g. Są także tańsze wędki gruntowe, ale tych nie używałem.

    Kołowrotek
    Tu doradzono mi abym kupił kołowrotek "Dragona". Dowiedziałem się o nim na targach. Sprzedawca przekonał mnie, kupiłem taki najprostszy do 80 zł. Wystarczy żeby nasz pierwszy kołowrotek miał 3-5 łożysk, pojemność szpuli 150 m dla żyłki 0,25 mm. Jeśli nauczę się więcej, może kiedyś kupię kołowrotek bębenkowy lub multiplikator, ale teraz do gustu i kieszeni przypada mi raczej ten ze stałą szpulą.

    Żyłka
    Wystarczy na początek 0,20-0,22 mm długości 100 m. Firmy obojętnej, chociaż tutaj wg mnie nie można oszczędzać, bo może się zerwać już na byle płotce. Ustaliłem sobie, że nie będę kupował taniej niż 10 zł. Na razie nie zawiodłem się.

    Haczyki
    Większość haczyków, które używam mają rozmiar 10 lub 8. Może i są duże, ale łatwiej mi zawiązać na nich węzły, których dopiero się uczę. Jeśli jadę na węgorza zakładam wtedy większe np. 4. Firma tutaj nie gra roli, wiadomo, nie kupować najtańszych, bo to przeważnie jakiś druciany szmelc, większość z tych w sklepie wędkarskim jest dobra. Możemy na haczyk zakładać prawie wszystko, ukopane czerwone robaki, bułkę lub ciasto, różne kasze i płatki, kukurydzę jeśli zostanie w puszce po obiedzie, białe robaki (te trzeba kupować) itd.

    Obciążenie
    Stosuję ciężarki o masie do 2,0 g, śruciny lub przelotowe w zależności od łowiska, metody itd. Jeśli łowię daleko z gruntu, zakładam też takie do 20 g lub jeśli ktoś ma większy ciężar wyrzutu może być 35 g lub 40 g.

    Spławiki
    Wystarczy kupić 1 przelotowy cięższy np. 4 g i lżejsze 2 g (2 szt.). Przy metodzie gruntowej stosuję przelotowy koszyk (jeśli wyrzucam daleko), albo w ogóle bez niczego, tylko przelotowy ciężarek i przynętę na przyponie z haczykiem. Widziałem też dowieszane oliwki, ale te wychodzą drożej.

    Dodatkowy sprzęt
    Do obowiązkowego sprzętu zaliczam: podpórki pod wędkę (nie można wycinać i kaleczyć drzew), siatkę na ryby i podbierak. Jeśli ktoś spinninguje to oczywiście dochodzą do przynęt różne stalowe lub wolframowe przypony, wyhaczarki i inne przybory, o których dopiero się uczę.

    Za całość trzeba wyłożyć trochę pieniędzy i nieraz z tym jest ciężko, można jednak odłożyć trochę kieszonkowego lub gdzieś popracować (przy zbiorze owoców) w wakacje, a potem w sierpniu skompletować sprzęt i wędkować. Ja także doradzałbym poczytanie najpierw w internecie o różnych metodach połowu lub wypożyczenie książki z biblioteki (jest ich dużo) aby podrasować wiedzę. Zawsze się przyda, a dorośli często nie mają czasu na wyjaśnianie naszych pytań.

    Życzę udanych połowów – Paweł Smarzewski * ...::Szczupak::...*

    PS. Na pewno dorzucicie swoje uwagi na temat sprzętu i wyposażenia, bo jest tego bardzo dużo, ale mnie narazie wystarczy to co powyżej.

    źródło: http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1660&Itemid=100

    czwartek, 16 sierpnia 2007

    Jak z człowieka zrobić wędkarza

    Zdarza się, że nasz znajomy jest w trudnej sytuacji, mianowicie wiedzie, tak zwane normalne, uporządkowane życie, słowem - nie wędkuje.

    Wędkarstwo, jak wiadomo leczy takie schorzenia doskonale. Najlepiej od razu zabrać się do rzeczy i wieczorem umówić z pechowcem w barze. Tam, w sprzyjającej atmosferze przy piątej kolejce zaczynamy działać.
    Po pierwsze należy wytłumaczyć nieszczęśnikowi, że bezlitosne plagi, które na niego spadły, jak stała praca, tolerancyjna żona, spore oszczędności, nie są najgorsze - mógł przecież zacząć zbierać znaczki, sklejać modele, czy zostać fryzjerem. Jest też na nie rada – wędkarstwo.
    I tu pierwsze niebezpieczeństwo, istnieją, bowiem ludzie, którzy dziwnie reagują, i już na sam dźwięk tego słowa, płoszą się. Żeby tego uniknąć, upewnijmy się najpierw czy nasz przyszły kompan dostał odpowiednio dużą dawkę znieczulenia( niektórzy mają mocną głowę!). Następnego dnia odwiedzamy chorego, zdecydowanie przystępując do drugiej części planu, czyli zakupów.
    Zabieramy kolegę do największego i najbardziej okazałego sklepu wędkarskiego w okolicy. Po wybraniu około sześciu ( na początek wystarczy) wędzisk, i tyluż (logiczne) pasujących do nich kołowrotków, przejść należy do drobnej galanterii, jak: proca, GPS, kombinezon wypornościowy, glina rozpraszająca, słodzik itp. Z kilku powodów, najlepiej byłoby, gdyby zapłacił kartą. Po pierwsze, da nam to trochę czasu, bo reakcja ludzi, których spotkało naraz tyle szczęścia, bywa czasami, delikatnie mówiąc niewdzięczna. Po drugie, unikniemy widoku człowieka, tracącego przytomność.Czas na trzecią część planu, kartę wędkarską.
    Niestety, o ile wędkarski sklep czy zaprzyjaźniona knajpa potrafią dostarczyć silnych, prawdziwie wędkarskich przeżyć, o tyle już sama myśl o regulaminach, przepisach, składkach powoduje zanik łowieckich instynktów. Egzaminy na kartę wędkarską - podobnie jak spotkania z drogówką - mają swoją symbolikę, i niewątpliwie coś z magii. Czasami, z niewiadomych przyczyn trwają tak krótko, że świeżo upieczony wędkarz nie jest w stanie przypomnieć sobie ich przebiegu.
    Ostatnie zadanie to pierwsza zasiadka. Nic prostszego, jedziemy w ciemno nad któryś z naszych wspaniałych, rybnych zbiorników, i ze stoperem w ręku, łowimy sympatyczne karpiki w ławicach przebiegłych pstrągów tęczowych. Ważymy, płacimy, pakujemy do jednorazówek(pusty worek obsługa powinna zwrócić przy wyjściu), po czym, zrelaksowani, wypoczęci i szczęśliwi, suniemy powrotną drogą wprost do domu. Gdyby nasz nowy kompan miał jakieś wątpliwości - co zdarza się niedoświadczonym wędkarzom, i pytał np., po co mu sześć wędek, skoro regulamin dopuszcza dwie, albo, dlaczego łowił w miejscu gdzie trzeba dodatkowo płacić za każdą rybę, a każda z tych ryb musi zamienić się w filet. Odpowiedzmy, zgodnie z prawdą, że nie pojmie od razu, zawiłego sensu wędkarstwa.

    źródło: http://www.rybieoko.pl/artykuly/rybim_okiem/jak_z_czlowieka_zrobic_wedkarza

    poniedziałek, 13 sierpnia 2007

    Wędkowanie ze spławikiem

    Za najprostszą wędkę uważa się zestaw spławikowy. Przygodę z łowieniem ryb najczęściej zaczyna się od 3-4-metrowego wędziska, kawałka żyłki przyczepionej do końcówki kija, spławika, ołowianych śrucin lub ołowianej taśmy wyważających spławik oraz haczyka, na który nadziewa się przynętę.

    Hak jest zazwyczaj dowiązany na żyłce cieńszej od tzw. żyłki głównej i tworzy przypon zwany też stągiewką, co zapobiega zerwaniu się całego zestawu w razie zaczepienia o podwodną przeszkodę lub podczas walki ze zbyt silną rybą.

    Dziś do konstrukcji wędzisk, niekiedy kilkunastometrowych, używa się technologii kosmicznych, budowa żyłki rozpatrywana jest na poziomie molekularnym, a żeby prawidłowo wyważyć spławik, korzysta się ze śrucin o masie ułamków grama. W wędkarstwie spławikowym rozgrywane są mistrzostwa świata, a ekwipunek profesjonalistów z trudem mieści się w furgonetce.

    Aby zwiększyć zasięg wędki bez przedłużania jej w nieskończoność, zaopatrzono kij w tzw. przelotki, przez które biegnie żyłka główna, doczepiono na jej grubszym końcu magazyn na linkę, który przez dziesięciolecia zmieniał się w coraz bardziej wymyślne kołowrotki. Zapas żyłki umożliwia bardzo dalekie wyrzuty zestawu, a więc pozwala łowić daleko od stanowiska na brzegu czy w łodzi, znacznie też ułatwia walkę z rybą i zapewnia bezpieczeństwo podczas zmagań z wodnym przeciwnikiem.

    Łowienie ryb metodą spławikową można podzielić na wędkowanie bez kołowrotka – delikatnymi, 4-5-metrowymi wędeczkami zwanymi uklejkówkami, mającymi zastosowanie głównie w wędkarstwie wyczynowym, łowienie na tzw. bata, czyli posługiwanie się mocniejszymi kijami o długości 5–8 m i zestawem nieco krótszym od długości wędziska, oraz łowienie na tyczkę, w którym zestaw jest o wiele krótszy od kija, a wędki osiągają długość kilkunastu metrów.

    Kołowrotek oraz przelotki spowodowały w tradycyjnym wędkowaniu prawdziwą rewolucję. Można łowić techniką bolońską, odległościową angielską, można na standardową przepływankę, na przystawkę... Liczba technik i sprzętu rośnie z roku na rok. Metoda spławikowa pozwala łowić maleńkie rybki i większość ryb średnich rozmiarów, ale łowi się też w ten sposób ogromne karpie, amury, a także wielkie szczupaki, sumy i sandacze – na żywca w krajach, gdzie jest to dozwolone, lub na martwe ryby.

    Aby zacząć wędkowanie – najlepiej od wędki z kołowrotkiem – wystarczy nieco ponad 100 zł na podstawowy sprzęt, lecz w miarę zaawansowania i poznawania specyfiki tego hobby konieczny jest wybór metod i technik, w których warto się specjalizować. Najtańsza tyczka kosztuje około 300 zł, wędzisko wyczynowe o długości 16 m potrafi jednak wyciągnąć z wędkarskiego portfela kilka tysięcy złotych. Prosty kołowrotek da się kupić za 40 zł, najdroższe kosztują ponad 4 tys zł.

    źródło: http://wedkarstwo.onet.pl/6594,1157292,artykuly.html