Należy chyba do najbardziej znanych i pospolitych gatunków zamieszkujących nasze wody. Do dzisiaj jest wdzięcznym obiektem wędkarskich połowów, dostarczających pierwszych łowieckich emocji początkującym wędkarzom.
Mało który gatunek odznacza się taką zmiennością kształtów ciała, jak płoć. Cecha ta doskonale znana jest wędkarzom. Zdarzają się osobniki wysmukłe, wydłużone lub bardzo wygrzbiecone, krótkie, czasem bardzo spłaszczone, niekiedy o przekroju prawie wrzecionowatym. Ale to jeszcze nie wszystko. Spotyka się płocie o ostro lub tępo zakończonej głowie, o stosunkowo dużych lub bardzo małych oczach. Dodać można, że kształt ciała ryby, zmienia się także w zależności od jej wieku. Regułą jest, że im ryba starsza, tym bardziej wygrzbieca się, co znaczy, że stosunek wysokości jej ciała do długości zmniejsza się. Również głowa ryby staje się z wiekiem stosunkowo mniejsza. Ta zmienność kształtów ciała spowodowana jest różnymi warunkami środowiskowymi, w jakich ta ryba żyje.
Płocie często krzyżują się z innymi gatunkami – leszczem, wzdręgą, ukleją, krąpiem, czy nawet linem, tworząc tzw. bastrady (są to osobniki bezpłodne), mające cechy pośrednie między jednym, a drugim gatunkiem. Np. mieszaniec płoci i leszcza kształtem swojego ciała przypomina płoć, natomiast długą płetwą odbytową oraz dłuższym dolnym płatem płetwy ogonowej i częściowo dolnym otworem gębowym przypomina leszcza. Takie mieszańce można często napotkać. Nawet wytrawnemu wędkarzowi trudno jest czasem jednoznacznie stwierdzić, z jakim gatunkiem ma do czynienia. Na terenach naszego kraju napotkać ją możemy we wszystkich niemal wodach: jeziorach, rzekach, przyrzecznych łachach, stawach, gliniankach, wodach górskich poniżej 1000m n.p.m, słonawych zalewach i przybrzeżnych wodach Bałtyku.
Będąc rybą płochliwą, płoć unika otwartej, naświetlonej przestrzeni wodnej. Jako typowy mieszkaniec strefy przybrzeżnej, przebywa wśród skupisk roślinności podwodnej, wzdłuż pasa trzcin, w korzeniach przybrzeżnych drzew i krzewów, przy stromych, podmytych brzegach i górkach podwodnych. Najchętniej zasiedla miejsca o dnie twardym, piaszczysto – żwirowatym, unika dna mulistego. W ciągu dnia, unikając światła, schodzi głębiej, natomiast nocą podchodzi pod brzegi. Przebywa tuż przy samym dnie, na głębokości do kilku metrów. Tylko w zbiornikach, niedających możliwości naturalnej osłony, trzyma się w głębszej partii wód.
Późną jesienią, po opadnięciu roślinności wodnej, gromadzi się w miejscach znacznie głębszych – nawet do 20m i więcej. Gdy lód pokryje jeziora, zbiera się w duże grupy w miejscach zaciemnionych grubą powłoką śniegu, unikając partii czystego, przejrzystego lodu. W rzekach unika silnego nurtu. W czasie wiosennego przyboru wody podchodzi pod brzegi, przebywając wśród zalanych wodą krzaków wierzby itp. Trudno jest nazwać płoć rybą osiadłą. Korzystając z wysokiej wody, wędruje ławicami w górę rzek, wstępując do ich dopływów i strumieni.
W porze letniej przebywa przy kępach roślin, za kamiennymi zakończeniami ostróg, w pobliżu jam, jazów, śluz, wszędzie tam, gdzie znajduje osłonę przed silnym prądem i naturalnymi wrogami.
Późną jesienią i zimą skupia się chętnie w faszynie umacniającej brzegi i ostrogi, a przy długotrwałej pokrywie lodowej, gdy zaczyna dokuczać brak tlenu, podchodzi pod same brzegi, w miejsca, w których pokrywa lodowa na skutek obniżania się poziomu wody ulega załamaniu.
Przebywając w pasie przybrzeżnym – w krainie szczupaka, płoć stanowi główny jego pokarm. Szczupak nie jest zresztą jej jedynym naturalnym wrogiem. Sandacz, okoń, sum, węgorz, miętus, czy kleń – pochłaniają niemałe jej ilości. Dzięki masowemu występowaniu, płoć stanowi główny pokarm, wielu drapieżnych. Mimo znacznemu zmniejszeniu się pogłowia innych gatunków w ostatnich latach, jej pogłowie utrzymuje się nadal na jednakowym poziomie, dzięki dużej płodności.
Do tarła przystępuje na przełomie kwietnia i maja. Zaczyna się ono, gdy temperatura wody osiąga 10 stopni C. Tarło następuje masowo. Trwa ono kilkanaście dni, mimo, że poszczególne osobniki składają ikrę jednym rzutem. Ikra składana jest na zeszłorocznej roślinności, na korzeniach trzciny, a także na znajdujących się w wodzie gałęziach drzew i krzewów.
Tarło płoci jest bardzo widowiskowe. Powierzchnia wody kotłuje się od setek osobników, składających ikrę nieraz zaledwie kilkanaście centymetrów pod powierzchnią wody. Przy zimnej i wietrznej pogodzie, składanie ikry odbywa się na głębokości do kilku metrów. Stwierdzono także przypadki tarła tego gatunku w miejscach piaszczystych i zupełnie pozbawionych roślinności; ikra składana była bezpośrednio na piasku.
W okresie tarłowym, na skórze samców pojawiają się białe, szorstkie brodawki (tzw. „wysypka tarłowa”). Mimo małych rozmiarów, ilość składanej ikry przez ten gatunek jest bardzo duża; 50 gramowa płotka składa sześć do siedmiu tysięcy ziarenek ikry. U dużych okazów ilość ta dochodzi nawet do 100.000 sztuk. Ikra składana jest gęsto przy sobie, nawet w kilku warstwach, tworząc miniaturowe grona. Rozwój jej trwa 12 do 14 dni.
Po wyjściu z osłonki jajowej, wylęg przyczepia się do roślin przy pomocy lepkiej substancji, wydzielanej z gruczołów na głowie. Pierwsze dni życia spędza prawie nieruchomo, poruszając się sporadycznie, dopiero po napełnieniu pęcherza pławnego powietrzem, zaczyna zwinnie uganiać się za pokarmem. W okresie tym, można zaobserwować całe roje maleńkich larw płoci (o długości ok 1 cm), pływających wzdłuż zacisznych, wygrzanych brzegów.
Rosną powoli, w ciągu czterech lat osiągają wagę 50 do 60g. Żyją do kilkunastu lat, dochodząc w wyjątkowo sprzyjających warunkach do 2 kg wagi. Ale taka płoć jest już wyjątkowym okazem.
Łowione przez nas płocie, to przeważnie osobniki 4 – 7 letnie. W żyznych, wygrzanych zbiornikach wodnych osiągają znacznie większe rozmiary, niż w wodach zimnych i ubogich w pokarm.
Płoć pobiera pokarm zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego, szukając go przede wszystkim na dnie lub w jego pobliżu. Zjada młode pędy i listki roślin wodnych, glony porastające kamienie, nasiona roślin wodnych, larwy owadów i ich dorosłe postacie, robaki, mięczaki. W okresie tarła innych gatunków nie gardzi również ich ikrą, czy kilkudniowym wylęgiem. Apetytu nie traci nawet w czasie swojego tarła.
Mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów płoci, jej połów daje dużo satysfakcji. Koledzy, którzy mięli już na kiju kilogramową sztukę, wiedzą, o czym piszę. Te największe są niesłychanie ostrożne i skusić takiego olbrzyma jest niezmiernie trudno. Ale walka z nią, szczególnie, kiedy łowi się delikatnym zestawem, stanowi nie lada wyzwanie i daje ogromną satysfakcję.
Piotr Łopacińskiźródło: http://www.rybieoko.pl/