Występowanie: stojące i wolno płynące wody nizinne, kanały przy elektrowniach, nizinne zbiorniki zaporowe.
Podstawowe techniki łowienia: wszystkie spławikówki, drgająca szczytówka, lekkie ledgery.
Rekord krajowy: 3,4 kg.
Normy medalowe: złoty 2 kg, srebrny 1,5 kg, brązowy 1,2 kg.
Podstawowe techniki łowienia: wszystkie spławikówki, drgająca szczytówka, lekkie ledgery.
Rekord krajowy: 3,4 kg.
Normy medalowe: złoty 2 kg, srebrny 1,5 kg, brązowy 1,2 kg.
W pobliżu Kozienic jest kilka kanałów i rzek o charakterze kanałowym, w których bytują japońce (tak inaczej nazywa się te karasie). Najbardziej obfity jest odcinek przyujściowy od miejsca, gdzie Zagożdżonka wpada do Kanału Gniewoszewsko-Kozienickiego, aż do Wisły. Żyją tu także inne ryby – jak w pobliżu każdej wielkiej elektrowni opalanej węglem. Łowi się karpie, leszcze, krąpie, a nawet liny oraz sumy, szczupaki i okonie, a na styku z Wisłą – sandacze i bolenie. Wody podlegają Okręgowi Radomskiemu PZW. Kozienice leżą na skraju Puszczy Kozienickiej oraz parku krajobrazowego. W mieście i okolicy działa kilka ośrodków wypoczynkowych.
Kiedy słońce chyli się ku horyzontowi, a wędkarze zamierzają się już zwijać, w pobliżu brzegów na ciepłych kanałach kozienickiej elektrowni zaczynają się pojawiać bąble wskazujące na to, że nadchodzą niewielkie stadka srebrzystych karasków. Najpierw niewielkich, delikatnie biorących dłoniaczków, a po zachodzie słońca, gdy ucichnie już wiatr – tych większych. Specjaliści od japończyków nie przychodzą nad wodę w pełni dnia. Ściągają nieśpiesznie dopiero wieczorem. Nie rzucają się nigdy do gorączkowego montowania wędek. Mają czas na krótką pogawędkę i spokojne przygotowanie zanęty. Nawet jej niewielkie ilości roztaczają taki aromat, że przypominają się święta i zapachy wielkanocnych bab dobiegające z kuchni. Dobra karasiowa zanęta składa się najczęściej z karpiowej bazy z dodatkiem kilku łyżek kopry polskiej, grubo śrutowanej kukurydzy i orzechów arachidowych. Ostatnim jej składnikiem jest sproszkowany karmel, który nadaje całości z lekka piernikowy zapach. Zanęty holenderskie przeznaczone do używania na kanałach pachną podobnie.
Specjaliści od dużych karasi nie nęcą obficie. Wystarczy kilkanaście kulek wielkości kurzego jajka, niezbyt mocno sklejonych, tak aby rozbijały się o powierzchnię wody i docierały do dna w postaci rozdrobnionej. Wieczorem łowi się przede wszystkim na płyciznach, nie ma więc obawy, że lekki prąd kanałowy rozwlecze zanętę. Łowcy japońców twierdzą, że nie trzeba lokować zanęty w jednym punkcie, lepiej się posłużyć tak zwaną tarczą zanętową – kilka kulek wrzuconych w centrum łowiska i kilkanaście w rozproszeniu wokół. Następnie na dość sporym haku (nr 8–6) zakleja się gulałkę kaszy manny i czeka na branie. Są co prawda wyjątki – wędkarze łowiący na białe robaczki używają haków o dwa oczka mniejszych, ale nawet im przygotowanie robaczków kojarzy się ze słodkościami, obtaczają je bowiem najczęściej w sproszkowanym karmelu lub w wysuszonych i startych piernikach. Bywa jednak, że po ciepłym dniu karasie ignorują dania mięsne i biorą wyłącznie na kaszę mannę. Koniecznie żółtą, koniecznie słodką i pachnącą. Nie są ważne wędki, techniki sygnalizacji – jeśli karasie zwabi się do brzegu, to będą brać do pierwszego nocnego ochłodzenia, a więc do 22.00 czy 23.00. A potem i tak zachce się spać i chłód przeniknie gnaty. Pora do łóżka. Na drugi zaś dzień można będzie zjeść smażone rybki o charakterystycznym słodkawym smaku. Nie wiadomo, czy mają go od zanęt czy same z siebie.
źródło: http://wedkarstwo.onet.pl/
|
Specjaliści od dużych karasi nie nęcą obficie. Wystarczy kilkanaście kulek wielkości kurzego jajka, niezbyt mocno sklejonych, tak aby rozbijały się o powierzchnię wody i docierały do dna w postaci rozdrobnionej. Wieczorem łowi się przede wszystkim na płyciznach, nie ma więc obawy, że lekki prąd kanałowy rozwlecze zanętę. Łowcy japońców twierdzą, że nie trzeba lokować zanęty w jednym punkcie, lepiej się posłużyć tak zwaną tarczą zanętową – kilka kulek wrzuconych w centrum łowiska i kilkanaście w rozproszeniu wokół. Następnie na dość sporym haku (nr 8–6) zakleja się gulałkę kaszy manny i czeka na branie. Są co prawda wyjątki – wędkarze łowiący na białe robaczki używają haków o dwa oczka mniejszych, ale nawet im przygotowanie robaczków kojarzy się ze słodkościami, obtaczają je bowiem najczęściej w sproszkowanym karmelu lub w wysuszonych i startych piernikach. Bywa jednak, że po ciepłym dniu karasie ignorują dania mięsne i biorą wyłącznie na kaszę mannę. Koniecznie żółtą, koniecznie słodką i pachnącą. Nie są ważne wędki, techniki sygnalizacji – jeśli karasie zwabi się do brzegu, to będą brać do pierwszego nocnego ochłodzenia, a więc do 22.00 czy 23.00. A potem i tak zachce się spać i chłód przeniknie gnaty. Pora do łóżka. Na drugi zaś dzień można będzie zjeść smażone rybki o charakterystycznym słodkawym smaku. Nie wiadomo, czy mają go od zanęt czy same z siebie.
źródło: http://wedkarstwo.onet.pl/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz